[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.9

Marian Woronin: w 10 sekund po rekord

Przez ponad ćwierć wieku Marian Woronin był najszybszym białym biegaczem na setkę. Dziś pomaga innym bić rekordy. "Współczesny sport to przemysł i pieniądze. My ścigaliśmy się dla koszulki z białym orłem na piersi" - wspomina dla Runner's World legenda polskiego sprintu.

Marian Woronin fot. Jacek Heliasz

Kariera Mariana Woronina rozpoczęła się w iście sprinterskim tempie. W 1976 r. zakwalifikował się do polskiej reprezentacji na igrzyska olimpijskie w Montrealu. Ekipa lekkoatletów jak zwykle stanowiła mocne ogniwo tej drużyny.

"Po raz pierwszy miałem na wyciągnięcie ręki moich bohaterów: Irenę Szewińską czy Bronka Malinowskiego - wspomina po latach. - Dla nas, młodych biegaczy, byli najwyższymi autorytetami. Wielkim przeżyciem była już sama możliwość przebywania w ich towarzystwie i podpatrywanie mistrzów przy pracy".

W Montrealu Woronin wystartował w sztafecie 4 x 100 m. Mogłoby się wydawać, że dla dwudziestolatka zajęcie czwartego miejsca było wielkim sukcesem. "I pewnie tak jest, ale jak mawiają - lepsze jest wrogiem dobrego. Mnie marzyły się medale, hymny, bycie jeszcze lepszym, szybszym - uśmiecha się pod nosem były sprinter. - W końcu miałem tylko 20 lat, mogłem więc pozwolić sobie jeszcze na młodzieńcze marzenia".

Worek z medalami

Dwa lata później, na mistrzostwach Europy, sztafeta, w której biegł, zdobyła złoto. Woronin jest pewien, że właśnie wtedy nastąpił przełom. "Już w Montrealu wierzyłem, że możemy być najlepsi, ale w 1978 roku te marzenia nabrały realnego kształtu. I tak rozwiązał się worek z medalami" - opowiada wielokrotny medalista ME.

Do historii lekkiej atletyki wdarł się równie przebojowo. Do dziś wszyscy pamiętają datę 9 czerwca 1984 r. Podczas Memoriału im. Janusza Kusocińskiego po rekordowym biegu na 100 m zegar wskazał dokładny pomiar czasu Woronina: 9,992 s. Zgodnie z przepisami IAAF dotyczącymi zaokrąglania czasu, wynik został oficjalnie uznany jako 10,00 s. Przez cztery lata był to rekord Europy.

"Czułem się wtedy w formie, wiedziałem, że mogę pobiec szybciej, ale nie myślałem, że padnie taki wynik - kręci głową były rekordzista Europy. - Na końcówce wyraźnie odpuściłem. Wynik mógł być jeszcze lepszy".

REKLAMA

REKLAMA

Marian Woronin przez ponad ćwierć wieku był najszybszym białym biegaczem w historii na dystansie 100 m. W jego rekordowym biegu na 100 m zegar wskazał dokładny pomiar 9,992. Zgodnie z przepisami IAAF dotyczącymi zaokrąglania czasu, wynik został oficjalnie uznany jako 10,00 sekund. Obecnie działacz sportowy, prezes Fundacji Polskiej Lekkiej Atletyki. Jest też inicjatorem Czwartków Lekkoatletycznych. (fot. Jacek Heliasz - heliasz.com)

Dzięki temu wynikowi Marian Woronin przez ponad 26 lat był najszybszym białym biegaczem na dystansie 100 metrów (9 lipca 2010 r. podczas mistrzostw Francji w Valence 20-letni Christophe Lemaitre pobiegł "setkę" w czasie 9,98 sekund, stając się pierwszym białym sprinterem, który oficjalnie "złamał" barierę 10 sekund).

Gdybym miał środki takie, jak mają dzisiejsi sportowcy, to pobiegłbym o 0,2 sekundy szybciej - twierdzi Marian Woronin.

Rok później, w Moskwie, Polak miał szansę poprawić swój rekord. Skończyło się na 10,11. "Nie było warunków. Sędzia puścił z falstartem. Myślałem, że bieg będzie powtórzony, a tu patrzę, że sędzia nie reaguje. Doszedłem rywali po 20 metrach i wygrałem. Zabrakło jednak, by urwać coś z wyniku" - opowiada.

Zostać maszynistą

Każdy życiorys ma swój początek. Życiorys Mariana Woronina zaczyna się w 1956 r. w Grodzisku Mazowieckim. "Moja mama opowiadała mi, że krzyczałem najgłośniej ze wszystkich niemowlaków z oddziału położniczego, dlatego pracownicy szpitala bardzo się uradowali, kiedy rodzice zabrali mnie do domu" - wspomina ze śmiechem.

Gdy Marian miał 3 lata, rodzina przeprowadziła się do Piastowa. Tam zaczęła się przygoda ze sportem. Po raz pierwszy poszedł na zajęcia Szkolnego Klubu Sportowego w szkole podstawowej. I tak wszystko się zaczęło. Od początku najbardziej lubił biegi, zwłaszcza na krótkich dystansach.

REKLAMA

Marian Woronin: w 10 sekund po rekord Marian Woronin

"Ta chwila podniecenia przed każdym startem, troszkę strachu, niepewności. A potem już tylko jak najszybciej dobiec do mety. Dystans 60 metrów w szkole podstawowej to była moja specjalność. Choć muszę przyznać, że całkiem nieźle radziłem sobie także na dłuższych dystansach" - opowiada.

Po szkole podstawowej poszedł do technikum kolejowego. Był początek lat 70., a wtedy mundur kolejarza to było coś. "Zawsze marzyłem o tym, by być maszynistą. Wprawdzie zostałem specjalistą z zakresu trakcji elektrycznej, ale do dziś z rozrzewnieniem wspominam szkołę średnią" - śmieje się były lekkoatleta.

Ukończył studia na Akademii Wychowania Fizycznego oraz studia podyplomowe na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ponieważ cały czas kontynuował karierę sportową, zainteresował się nim Centralny Wojskowy Klub Sportowy "Legia". W tym klubie trenowali wówczas najlepsi biegacze w Polsce. I tak już zostało. Do końca kariery sportowej, do 1989 roku, był legionistą.

Hektolitry potu

Tylko ktoś, kto uprawiał sport, wie, ile pracy trzeba wykonać, żeby do czegoś dojść. Sukcesy Mariana Woronina okupione zostały hektolitrami potu. Sprinterzy trenowali zimą w Zakopanem, a latem w Spale. Na zgrupowania wysokogórskie wyjeżdżali przeważnie do francuskiego Font Romeu. Przyznaje, że sprinterzy mniej wtedy trenowali niż obecnie. Inny był system szkolenia. Dopiero pod koniec kariery trenował dwa razy dziennie: "Nie mieliśmy warunków, jakie dzisiaj mają nawet początkujący sprinterzy - przypomina Woronin. - Jedliśmy to, co serwowano akurat w stołówce. Najciężej było w stanie wojennym. Schabowy był rzadkością. Siłę budowaliśmy przeważnie na kurczakach".

Przeczytaj również: Jak szybko może biec człowiek? Historia i przyszłość szybkości

"Gdybym miał zapewnione te środki, jakie mają dzisiaj sprinterzy, to z pewnością pobiegłbym o 0,2 sekundy, a może więcej, szybciej. Inaczej budowałbym siłę, miałbym masę ciała mniejszą o 5-6 kilogramów przy większej podstawie siłowej, a co za tym idzie - lepszą motorykę" - wylicza Marian Woronin.

REKLAMA

REKLAMA

Marian Woronin: w 10 sekund po rekord Marian Woronin

"Nie trenowałbym na zmęczeniu. Wtedy nie było kompleksowej odnowy biologicznej i suplementacji. Na zgrupowaniu jeden masażysta przypadał na kilkunastu sportowców. Na Zachodzie biegacze jeszcze w czasach mojej kariery mieli to zapewnione. Potrzebowali na osiągnięcie założenia treningowego jednego dnia, a ja trzech" - dodaje rekordzista Polski.

Zdrowy tryb życia, szczególnie wśród młodych, to najlepsza metoda oszczędzania państwowych funduszy.

Na szczęście jego kariera nie była przerywana kontuzjami. Może dlatego, że musiał bardziej oszczędzać się niż jego koledzy z Zachodu? Lekkie naciągnięcia nie wynikały z przeciążeń treningowych. Nie było wtedy lekarzy sportowych z prawdziwego zdarzenia. Dopiero jak pojawił się Marek Prorok, to lekkoatleci objęci zostali profesjonalną opieką medyczną.

"Sport często bywa brutalny i niewdzięczny, ale w ogromnej większości przypadków do wszystkiego, do czego się dochodzi, dochodzi się ciężką pracą. Sport wyrabia hart ducha i przede wszystkim uczy pokory - pokory wobec życia, wobec przeciwników, wobec bieżni, wreszcie wobec samego siebie" - wygłasza swoje motto życiowe najszybszy biały człowiek. Ktoś, kto kiedykolwiek uprawiał sport, nigdy już nie będzie taki sam. Są rzeczy, które zostają na całe życie.

Warto przeczytać: Wytrzymałość vs. szybkość. Jak amator może pokonać Bolta?

Życie po życiu

"Zakończenie kariery przyszło nagle. Decyzję podjąłem, gdy nie zostałem powołany do kadry na igrzyska w Seulu. Musiałem odnaleźć się w »cywilnym« życiu" - wspomina legenda polskiego sprintu.

W 1989 roku rozpoczął pracę na rzecz sportu dziecięcego i młodzieżowego. Był współzałożycielem Fundacji Polskiej Lekkiej Atletyki, która stawiała sobie za cel przede wszystkim propagowanie sportu wśród dzieci i młodzieży, a także pomaganie młodym zawodnikom w początkach kariery seniorskiej.

"Najbardziej dumny jestem z zapoczątkowanych w połowie lat 90., z mojej inicjatywy, Czwartków Lekkoatletycznych - mówi Woronin, który na równi ze swoim rekordem ceni sobie Order Uśmiechu. - Jest to inicjatywa skierowana do dzieci szkół podstawowych, które w ten sposób od najmłodszych lat uczą się sportowej rywalizacji, a przy okazji znakomicie się rozwijają".

REKLAMA

Marian Woronin: w 10 sekund po rekord Marian Woronin

Uważa, że sport jest tym elementem, który powinien być obecny w życiu każdego z nas, ale właściwego znaczenia nabiera dopiero po włączeniu go do projektów profilaktyki i zapobiegania. Zdrowy tryb życia, propagowany zwłaszcza wśród młodych, jest najlepszą metodą oszczędzania państwowych funduszy.

Fundacja Polskiej Lekkiej Atletyki rozpoczęła swoją działalność od wspierania młodych talentów. Wśród nich znalazły się osoby, które dziś przynosiły i przynoszą Polsce medale na największych światowych imprezach: nieżyjąca już Kamila Skolimowska (mistrzyni olimpijska w rzucie młotem z Sydney), Monika Pyrek (brązowa medalistka MŚ), Lidia Chojecka, Piotr Ścigaczewski, Maciej Pałyszko... Długo można by wymieniać.

Łamanie "setki"

Nie sposób jednak, rozmawiając z mistrzem, nie spytać, dokąd podąża świat sprintu. Jamajczyk Usain Bolt potwierdził, że jest najszybszym człowiekiem na świecie, kiedy podczas mistrzostw świata w Berlinie wynikiem 9,58 s o 0,11 s poprawił własny rekord globu.

"To wspaniały rezultat, ale moim zdaniem jest do poprawienia. Czy przez Bolta? Usain jest o 10 centymetrów wyższy od Carla Lewisa, ma lepszą motorykę. Ma szansę pobić kolejny rekord. Jeśli będą korzystne warunki atmosferyczne, sprzyjający wiatr w dozwolonej granicy, dobra stawka sprinterów, co wiąże się oczywiście z pieniędzmi, to Jamajczyk jest w stanie uzyskać jeszcze lepszy wynik. Uważam też, że bariera 9,50 jest do przełamania - zapewnia Marian Woronin. - Z Basenu Morza Karaibskiego będzie pochodził następca Bolta. Mają predyspozycje do biegania sprintów, tak jak Kenijczycy do maratonów".

Dzisiaj presja na wynik jest o wiele większa niż za jego czasów. Media i sponsorzy żądają efektownych rekordów.

REKLAMA

REKLAMA

Marian Woronin: w 10 sekund po rekord Marian Woronin

"Sport stał się przemysłem. Sportowcy startują, by zdobyć pieniądze. Gdy ja zaczynałem karierę, ścigaliśmy się o kryształowe puchary. Rywalizowaliśmy, by być po prostu lepszymi. Dla nas najważniejsza była reprezentacja, koszulka z białym orłem na piersi. Reprezentować Polskę to był cel - wzdycha z nostalgią były rekordzista Europy. - Sport zaczął się zmieniać w połowie lat 70. XX wieku, gdy pojawiły się płatne mityngi".

W "czasach Woronina" wspólne wyjazdy, rywalizacja, były bardzo ważne. Dzisiaj sport stał się bardzo indywidualny. Za gwiazdą stoi jedynie sztab. "Kariera była długotrwała, pasmo startów i medali - Krzyszkowiak, Malinowski, Szewińska, a nie krótkotrwała, jak chociażby Urbasia. Na osiągnięcie celu, wyniku, potrzeba czasu i poświęcenia".

Bez dresu na sportowo

W wolnych chwilach stara się nadal utrzymywać formę: biega, jeździ na rowerze i ćwiczy na siłowni. "Kiedy z żoną znajdziemy chwilkę czasu, wyjeżdżamy do naszego domku na wsi, by tam rozkoszować się pięknem przyrody i ciszą - to najlepszy sposób na naładowanie akumulatorów. Nasi dwaj synowie mieszkają w Paryżu i rzadko się z nimi widujemy. Nie chodzę już na co dzień w dresie, robiłem to przez lata. Ale to nie szata zdobi człowieka. Sportowcem zostaje się na całe życie. Tu, wewnątrz" - były rekordzista Europy Marian Woronin kładzie dłoń na sercu.

Zobacz również: Kusociński vs. Petkiewicz. Najbliżsi sobie wrogowie

Długa lista na krótkim dystansie

Najważniejsze osiągnięcia Mariana Woronina:

  • Wicemistrz olimpijski - Igrzyska Olimpijskie w Moskwie, 1980

  • Mistrz Europy w sztafecie 4 x 100 m - Praga, 1978

  • Brązowy medalista mistrzostw Europy w biegu na 100 m - Ateny, 1982

  • Rekordzista Europy w biegu na 100 m (czas 10,00 s) - Warszawa, Memoriał Janusza Kusocińskiego, 9 czerwca 1984. Rekord przetrwał 4 lata.

  • Inne sukcesy międzynarodowe - wielokrotny zwycięzca halowych mistrzostw Europy na 50 lub 60 m, zawodów o Puchar Świata i Europy.

  • Mistrzostwa Polski - 15-krotny mistrz Polski w biegach na 100 m, 200 m i sztafecie 4 x 100 m.

RW 05-06/2010

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij