[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Nie wypchasz buta internetem [felieton Jacka Fedorowicza]

Dorzucam kilka moich prostych patentów, przeznaczonych głównie dla tych biegających, którzy dopiero co dali się namówić na bieganie, a przy tym nie uwierzyli przesądom, że niby biega się w lecie, a zimę przeczekuje.

Mamy grudzień. Zima kalendarzowa lada dzień. Jaka będzie? Nikt nie wie, ale będziemy się przecież dostosowywać do każdej: i do deszczowej, i do śnieżnej, i do takiej w kratkę. Przed zmianą sezonów czasopisma dla biegaczy na całym świecie pełne są zawsze przeróżnych porad, fachowych zazwyczaj i pożytecznych.

Uwaga. Moje porady poprzedzam jak zwykle formułą asekuracyjną: przed zastosowaniem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, a najlepiej z którymś z redaktorów RW, ponieważ każda rada niewłaściwie do Ciebie dobrana zagraża zdrowiu lub życiu.

REKLAMA

Niezależnie od pogody przez całą zimę nie myśl w ogóle o ocieplaniu stóp. Babcia wykrzyknie ze zgrozą: Jak to?! Bez wełnianych skarpetek?! W taki mróz?! Potwierdź ten fakt grzecznie, lecz stanowczo. Nawet na mrozie, w przewiewnym bucie biegowym i w letnich biegowych skarpetkach, wytrzymasz cały bieg spokojnie. Co innego, gdybyś się musiał zatrzymać – wtedy może być groźnie.

Dlatego w mróz nie radzę wybierać się do lasu samotnie, bo nigdy nie wiadomo, czy nagle nie skręcisz nogi. Ja biegam wzdłuż linii autobusowej – tak na wszelki wypadek.

Dłonie – odwrotnie. Marzną bardzo i trzeba je docieplić. I tu radzę zapomnieć o istnieniu rękawiczek pięciopalczastych. Biegaczowi niezależność każdego palca na nic się nie przyda. Za to trudno znaleźć rękawice pięciopalczaste, w którym palce by nie marzły. Efekt z reguły jest taki, że – biegnąc – wyciągasz palce własne z palców rękawiczki, ściskasz w pięść i dopiero wtedy robi się jako tako. Więc lepiej kupić od razu takie z jednym palcem.

W bardzo duży mróz czasem zakładam na dłonie jeszcze właśnie te polecane przez babcię ciepłe skarpetki (kilkuwarstwowo). Z daleka wyglądają na rękawiczki, dzięki czemu unikam drwin.

Nie kupuj butów nieprzemakalnych. Są takie, goreteksowe bodajże: ich zakup jest wydatkiem zbytecznym (i tak, jako świeży miłośnik biegania, wydajesz pewnie na stroje i dodatki za dużo), bo jak jest mróz, to buty nie przemokną. Jak jest powyżej zera, to nie szkodzi, że przemokną – organizm biegacza nie przeziębia się z byle powodu. A jak jest poniżej zera i wpadłeś na ścieżkę wodnistą, bo zasoloną, to po prostu szybko z niej zmykaj.

Buty wodoodporne stosowałem tylko w nielicznych przypadkach, kiedy po przebiegnięciu miałem jeszcze jakieś wielogodzinne zajęcia pozadomowe i nie mogłem się przebrać (albo nie wpadłem na to, żeby mieć na zmianę w plecaku).

Nie wydaje mi się też, byś musiał jakoś szczególnie dbać o ochronę całej reszty Twej osoby przed opadami. Trochę możesz, ale uważaj, bo jak coś naprawdę jest nieprzemakalne, to zazwyczaj za bardzo grzeje. Tak czy siak biega się na mokro, bo co prawda nowoczesne tkaniny wilgoć ze spoconego biegacza odprowadzają, ale nie do przesady. I w sumie co Ci za różnica, czy biegniesz mokry, bo zmoczony od środka, czy z zewnątrz?

Suszenie butów. Koszulki schną natychmiast, buty nie chcą. Przypominam sposób stary, niezawodny i prosty: należy wypchać buty pomiętymi gazetami. Uwaga. Kiedy tej zimy będziecie chcieli zastosować ten sposób po raz pierwszy, będziecie w kłopocie, bo nagle się okaże, że w domu nie ma ani kawałka gazety. To fakt, że papierowa prasa codzienna zanika jako zjawisko w niebywałym tempie.

Nic dziwnego: po co wydawać pieniądze, jeżeli w internecie wszystko jest świeższe i za darmo. Ale trochę szkoda. Za PRL taki „Express Wieczorny” czy „Życie Warszawy” drukowane były na papierze, który konsystencją i właściwościami łudząco przypominał szkolną bibułę do osuszania kleksów (tu i ówdzie dzieci posługiwały się jeszcze atramentem); dziś to tylko wspomnienie, a papier RW się nie nadaje.

Porada zimowa najważniejsza: po wyjściu z domu, zanim nie ruszysz, MUSI być Ci zimno. Jeżeli nie jest, bieg będzie koszmarem, bo najdalej po 20 minutach będzie Ci tak gorąco, że nawet najdroższe wdzianka, stroiki i kurteczki będziesz zdejmować i wyrzucać w krzaki z nienawiścią. Człowiekowi, który siedzi w ciepłym pokoju, jest niesłychanie trudno wyobrazić sobie, jak bardzo się rozgrzeje, biegnąc.

Na to jest jeden tylko sposób: należy wypraktykować, ile warstw i czego na jaką temperaturę, a potem się tego trzymać, choćby się wydawało, że trzeba wrzucić na grzbiet trzy razy więcej.

JF

Ten felieton był pierwotnie opublikowany w magazynie Runner's World w numerze grudzień 2013

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij