[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Odcinek pierwszy: śniadanie [felieton Jacka Fedorowicza]

Z ogromną radością witam przejście mojego ulubionego Runner's World na cykl comiesięczny. Co prawda mamy wiele dzienników wychodzących raz w tygodniu, miesięczników raz na kwartał czy tygodników raz na miesiąc, mimo to do dwumiesięcznego RW jakoś nie mogłem się przyzwyczaić i organizm domagał się comiesięcznej porcji miesięcznika. Dostał. Cieszy się.

Lekkim krokiem - felieton Jacka Fedorowicza rys. Jacek Fedorowicz

Nowo uzyskana comiesięczność pisania w Runner's World o bieganiu skłania mnie do zaproponowania dziś felietonu w odcinkach. Temat jest tak rozległy, że w jednym by się nie zmieścił. Dotychczasowy cykl dwumiesięczny RW trochę odstręczał od refleksji pisanych na raty, bo kto by pamiętał cokolwiek po dwóch miesiącach. Teraz zaś, jeżeli ciąg dalszy ukaże się już po miesiącu, jest szansa, że nie będzie trzeba za każdym razem powtarzać wstępu. Taką mam przynajmniej nadzieję.

Wstęp jest konieczny, bo rzecz jest śliska. Ryzykowna wręcz. Mam bowiem zamiar wygłosić kilka herezji na temat odżywiania się. Temat jest bardzo często i obficie omawiany na łamach RW. Mój ulubiony miesięcznik poświęca mu wiele miejsca, bardzo słusznie zresztą, bo sposób odżywiania się jest niezwykle istotny dla każdego biegacza, a przy okazji dla wszystkich początkujących, czyli biegaczy in spe, którzy – co często się zdarza – zaczynają biegać nie tylko po to, by poprawić kondycję, ale by po prostu schudnąć. Chęć zrzucenia kilogramów, połączona z chęcią uniknięcia drastycznych ograniczeń w jedzeniu, jest poważnym czynnikiem zwiększającym liczbę biegaczy.

REKLAMA

Z chęcią wypowiedzenia się na tematy jedzeniowe nosiłem się od lat. Powstrzymywałem się jednak, ponieważ moje – jak je nie bez podstaw nazwałem – herezje na ten temat tak dalece odbiegają od zasad ogólnie przyjętych i zalecanych przez autorytety fachowe, że ich wygłaszanie mogłoby spowodować podejrzenia, iż zwariowałem, a w najlepszym wypadku, że żartuję. Poza tym mógłbym usłyszeć: "Rób tak dalej idioto, pogadamy za trzydzieści lat, jak będziesz leczył choroby żołądka".

1 2 3
STRONA 1 z 3

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij