[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.0

Oscar Pistorious: biegacz bez taryfy ulgowej

Czy protezy nóg dają biegaczowi Oscarowi Pistoriousowi przewagę nad innymi? Czy najszybszy sprinter świata bez nóg to biegacz niepełnosprawny czy uprzywilejowany? Sprawę zbadali specjaliści od biomechaniki. Zobacz, do jakich doszli wniosków.

Oscar Pistorious – biegacz niepełnosprawny czy uprzywilejowany? (fot. BEW)

W styczniu 2008 roku niezależne badanie wykazało, że protezy nóg, używane przez Oscara Pistoriousa, biegacza z Afryki Południowej, któremu obie nogi amputowano poniżej kolan, dają mu niesprawiedliwą przewagę nad pełnosprawnymi biegaczami. To stanowi naruszenie jednej z zasad Międzynarodowej Federacji Lekkoatletycznej (IAAF), głoszącej, że sportowcy nie mogą korzystać z technologicznych udogodnień, czyli tzw. dopingu technicznego.

W konsekwencji IAAF zakazała Pistoriousowi startu w sankcjonowanych przez siebie zawodach, w tym na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Południowoafrykańczyk wykazał się jednak determinacją, jakiej można oczekiwać po kimś, kto choć urodził się bez kości strzałkowych obu nóg, od lat z powodzeniem uprawia liczne dyscypliny sportowe, w tym tenis i - przede wszystkim - bieganie.

Oscar i jego zwolennicy złożyli apelację do Trybunał Arbitrażowego przy Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim. Odpowiedź nadeszła w maju. Eksperci uznali, że nie ma wystarczających przesłanek, by uznać protezy Pistoriousa za formę dopingu i że może on stanąć na linii startowej obok pełnosprawnych sportowców.

Oscar jeszcze nie otarł łez radości, a już musiał szykować się do zawodów. Trzy dni po ogłoszeniu werdyktu południowoafrykański biegacz został zaproszony na mityng Złotej Ligi w Berlinie. Wokół odezwały się głosy, że oto w sporcie zaczyna się epoka wyścigu zbrojeń, kiedy to mięśnie i ścięgna zostaną zepchnięte na boczny tor przez włókna szklane i tytanowe spoiwa. Że walka o rekordy toczyć się będzie w laboratoriach, a nie na arenach sportowych.

Jednak, choć "Najszybszy na świecie człowiek bez nóg" postawił ważny krok w kierunku zmiany oblicza współczesnego sportu, nie udało mu się jeszcze dobiec do mety. Ani w Berlinie, ani podczas kolejnych zawodów, w tym tych w Lucernie, gdzie pobił swój rekord życiowy na 400 metrów, nie udało mu się osiągnąć minimum potrzebnego, by zakwalifikować się do olimpiady (wynoszącego 45.55 s).

Federacja Lekkoatletyczna RPA nie zgodziła się też na jego start w sztafecie. I chociaż nie udało mu się pojechać do Chin, porażki nie wybiły mu z głowy pomysłu startu w igrzyskach olimpijskich. Za cel stawia sobie olimpiadę w Londynie w 2012 roku. A na razie cieszy się ze złotego i brązowego medalu igrzysk paraolimpijskich w Atenach i z 23. lokaty na liście 100 najważniejszych osób roku 2008 magazynu "Time".

Kontrowersje jednak nie ustają. I choć pytanie, czy protezy nóg mogą stanowić formę dopingu, może brzmieć zupełnie niedorzecznie, sytuacja jest bardzo skomplikowana. Sprawą zajął się m.in. jeden z czołowych światowych specjalistów z zakresu biomechaniki.

REKLAMA

REKLAMA

Po przeprowadzeniu serii testów stwierdził, że dzięki wartym 36 000 dolarów protezom (nazwanym "cheetah", czyli gepard) Pistoriousowi do osiągnięcia danej prędkości potrzeba znacznie mniej energii niż pełnosprawnemu biegaczowi. "Ta różnica jest wyraźna, znacznie większa niż między zwyczajnymi sportowcami" - mówi dr Ross Tucker, fizjolog z uniwersytetu w Kapsztadzie.

Erik Weihenmayer, jedyny niewidomy, któremu udało się zdobyć Mount Everest, przyrównuje sytuację Pistoriousa do swojej: "Gdy udało mi się dotrzeć na szczyt, wiele osób nie chciało w to uwierzyć. Byli przekonani, że oszukiwałem. Ktoś powiedział nawet, że miałem przewagę nad innymi, bo nie mogłem zobaczyć, z jak wysoka mogę spaść".

Poniżej prezentujemy wyniki testów, zinterpretowane specjalnie dla RW przez doktora Tuckera:

1. Mniejsza strata energii: Gdy stopa uderza o ziemię podczas biegu, przechodzi przez kolejne fazy - od lądowania aż po odbicie. Najwięcej energii zużywa się w środkowej fazie. Wyniki testów wskazują, że protezy pozwalają Pistoriousowi na utratę zaledwie 9,3% energii w porównaniu z 41,4%, które traci biegacz ze zdrowymi nogami. To nadaje jego krokowi większą moc.

2. Więcej energii zwrotnej: Gdy biegniesz, ciało wysyła energię do podłoża, a ono oddaje jej część z powrotem, dzięki czemu posuwasz się naprzód. Ponieważ wykonane z włókien węglowych protezy są sztywne, produkują 3 razy więcej energii zwrotnej niż ludzka kostka. "Sztywne ścięgna zwracają więcej energii" - mówi Tucker. A proteza jest znacznie bardziej sztywna niż jakiekolwiek ścięgno.

3. Ta sama prędkości, mniejszy wysiłek: Pistorious może osiągnąć tę samą prędkość, co pełnosprawni biegacze, zużywając o 25% mniej tlenu. "To szokująca liczba" - mówi Tucker. Daje to Pistoriousowi przewagę w drugiej części biegu na 400 m. Gdy większość biegaczy zaczyna zwalniać, on przyspiesza.

4. Mniej ruchu w pionie: Szybcy biegacze nie wykonują tylu ruchów w płaszczyźnie pionowej co ci wolniejsi i nie tracą energii. Protezy mocno redukują te ruchy, więc Pistorious odpycha się do przodu, a nie do góry.

5. Mniej zmęczenia: Protezy stanowią mniejsze obciążenie dla biegacza niż normalne stopy - z dwóch powodów. Po pierwsze: nigdy się nie męczą i nie są narażone na ból. Po drugie: ważą o 5-7 kg mniej niż ludzka goleń.

RW 05/2008

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij