Pia Skrzyszowska - kobieta, która kocha płotki

Nie cierpi nudy, za to kocha wyzwania. Może dlatego Pia Skrzyszowska, mistrzyni Europy w biegu na 100 m przez płotki, pokochała właśnie tę konkurencję. Ma jednak w sobie wystarczająco dużo cierpliwości, by do nowych rekordów dochodzić krok po kroku, albo może raczej płotek po płotku. Wierzy, że wszystkie 10 pokona idealnie już za dwa lata na igrzyskach olimpijskich w Paryżu.    

Pia Skrzyszowska - kobieta, która kocha płotki Kamil Majdański
Wiem, że idealny bieg jeszcze przede mną, ale biegniemy do niego z tatą krok po kroku - mówi Pia Skrzyszowska (fot. Kamil Majdański)

Pia kocha szybkość. Może dlatego jednymi z najbardziej katorżniczych dla niej treningów są spokojne, 25-minutowe truchty. Za to kiedy ma szybko pokonać jakąś przeszkodę, może to robić bez końca. Najchętniej oczywiście na bieżni, na płotkach o wysokości 84 centymetrów, rozstawionych co 8,5 metra. Robi to na tyle dobrze i szybko, że już jest mistrzynią Europy. Na razie tylko Europy, bo apetyt na wygrywanie ta 21-latka ma ogromny.  Wie jednak, że do idealnego biegu trzeba podchodzić płotek po płotku.

Runner's World: Czy zdarzyło Ci się skakać przez płot?

Pia Skrzyszowska: Tak, jest taka historia. Na zawodach we Francji, w Lievin, wyszliśmy na spacer, między innymi z Damianem Czykierem. I on wybrał taką drogę powrotną, że nie dało się wrócić do hotelu, nie pokonując trzech ogromnych płotów. Co prawda technika była mało płotkarska, ale na szczęście zdążyliśmy. Ale tak ogólnie to nie lubię skakać przez płoty.

W którym momencie pojawiły się płotki lekkoatletyczne?

Płotki były od zawsze, od kiedy właściwie zaczęłam trenować lekką. Kiedy po raz pierwszy pojawiłam się w klubie, to było na początku 2013, próbowałam wszystkiego, między innymi płotków, bo one świetnie kształtują kooordynację i ogólną sprawność. A decyzja o tym, że skupię się właśnie na tej konkurencji, związana była z faktem, że pod koniec 2018 roku moim trenerem został mój tata. Decydowały o tym i wyniki, i predyspozycje. Wtedy jeszcze w grę wchodziły sprinty i skok w dal, ale tato, pokazując mi moją sportową przyszłość, wiązał ją właśnie z płotkami. I ja mu zaufałam.

Czym tak naprawdę jest bieg przez płotki? Czym różni się od płaskiego sprintu?

Główna różnica to sposób biegania. W płaskim sprincie dążymy do tego, by rozpędzić się, by krok był jak najdłuższy. W płotkach krok musi być zawsze taki sam – po prostu musimy się zmieścić między kolejnymi płotkami na całym dystansie. Tutaj ważny jest rytm, dlatego bieg przez płotki jest trudniejszy od płaskich sprintów.

Pia Skrzyszowska - kobieta, która kocha płotki Kamil Majdański
Uwielbiam biegać przez płotki. W tej konkurencji na każdym treningu można coś poprawić - zapewnia Pia Skrzyszowska (fot. Kamil Majdański)

Z jednej strony trzeba biec na maksa, ale z drugiej trzeba bardzo mocno cały czas kontrolować technikę, choć, co prawda, kiedy się biegnie naprawdę szybko, to tej kontroli czasem nie ma tam za dużo. Ponieważ biegam jeszcze sprinty, to powrót na płotki bywa problematyczny, ale im więcej biegam w mojej koronnej konkurencji, tym jest dla mnie naturalniejszą.

Czy możesz być szybka na płaskim i nie tak szybka na płotkach?

Szybkość na płaskim ułatwia uzyskiwanie dobrych czasów. Ale kiedy biega się nieco wolniej, to łatwiej biec bez błędów technicznych. I tutaj trzeba właśnie znaleźć idealny balans pomiędzy szybkością i techniką. Co z tego, że nie zrobię błędów technicznych, jeśli będę po prostu wolna? I z drugiej strony – co z tego, że będę bardzo szybka, jeśli zahaczę przez to jeden, dwa czy więcej płotków? Może dlatego ta dyscyplina jest taka ciekawa i trudna do trenowania i może dlatego tak mnie kręci, bo przecież na każdym płotku można też coś poprawić.

Jakie więc błędy można popełnić w biegu płotkarskim?

Często jest to przyblokowanie przed płotkiem, gdzie powinnam wejść całą sylwetką do przodu. Czasem trochę odchylam się przed płotkiem, co mnie spowalnia, albo robię za wolny ruch nogi atakującej. To oczywiście wszystko wynika z faktu, że jeszcze mam za sobą mniej płotków niż dziewczyny z czołówki.

To wynika także z mojej niewystarczającej wytrzymałości. Na treningach biegam po 8 płotków, rzadko 10, a dziewczyny robią nawet po 12. Nad tym pracowaliśmy w tym roku i nad tym będziemy się koncentrować w nadchodzącym sezonie – budowaniu wytrzymałości na płotkach. Na tych wysokich i tych niziutkich, które nazywamy bananami.

Wierzymy, że takie treningi pomogą wyeliminować te mikrobłędy, które mają wpływ na końcowy wynik. W Monachium udało mi się zrobić ich jak najmniej, co dało złoty medal mistrzostw Europy. To technicznie był chyba jeden z moich najlepszych biegów w karierze, chociaż o 0,02 s wolniejszy od tego najszybszego.

Zobacz, jak Pia Skrzyszowska zdobyła złoto mistrzostw Europy w Monachium:

Pia Skrzyszowska - kobieta, która kocha płotki Kamil Majdański
Brakuje mi jeszcze wytrzymałości siłowej, ale za rok czy dwa wystarczy jej na wszystkie 10 płotków - zapewnia Pia Skrzyszowska (fot. Kamil Majdański)

W ciągu ostatnich trzech lat poprawiłaś się o 0,84 sekundy. To jest kosmos. Czy teraz będzie trudniej?

Na pewno trudniej będzie o tak duży progres, jak ten skok pomiędzy sezonem 2021 a 2022. Poprawiłam się o 24 setne i gdybym zrobiła taki postęp w sezonie 2023, to byłby to już jeden z najlepszych wyników w historii (dokładnie piąty w historii tej dyscypliny – przyp. red.). Poprawki życiówki będą na pewno mniejsze, raczej setna, czy kilka setnych. Ale patrząc na postępy, jakie w ostatnim roku zrobiła rekordzistka świata Tobi Amusan, która w rok urwała ze swojego czasu ponad 0,3 sekundy, to też z tatą mierzymy w duże wyniki. Czy to będzie z roku na rok, czy zajmie to lat kilka, zobaczymy.

A co byś zabrała od Amusan? 

Tobi Amusan biega bardzo nisko nad płotkami. Jeszcze dwa, trzy sezony temu bałabym się takiego biegania. W tym sezonie te obawy, w ogóle przygotowanie psychiczne do płotków, to wszystko poszło u mnie bardzo mocno do przodu. Ale jeszcze nie robię tego tak, jak Amusan. Inna sprawa, że jestem od niej 4 lata młodsza, wiec mam trochę czasu na takie bieganie.

Gdzie więc masz największe rezerwy?

Można powiedzieć, że jestem taką lichą zawodniczką. Nie jestem dość wytrzymała na tych 100 metrów. Wiem, że trudno mówić o wytrzymałości na takim dystansie, ale jeśli ci jej brakuje, to od tego szóstego, siódmego płotka biegnie się po prostu gorzej. Widać to było w niektórych moich biegach w tym sezonie, że wszystko było świetnie do piątego płotka, ale potem te lepsze dziewczyny mnie wyprzedzały.

Siłowo też jeszcze odstaję od najlepszych na świecie, więc trzeba będzie to poprawić, chociaż przyznaję bez bicia, że nie lubię treningu siłowego. A jeśli chodzi o technikę… Ponieważ nie jestem tak silna, to często po zejściu z płotka buja mnie na jedną stronę i tutaj sporo tracę.

Czyli trzeba robić trening siłowy?

Już go oczywiście robimy, chociaż na pewno nie jest to mój ulubiony rodzaj treningu. Są dla mnie nudne, za statyczne. Ja jednak lubię się po prostu wybiegać, nawet jeśli są to treningi tempowe, które naprawdę wykańczają. Ale wolę to, nawet jeśli po nich zwijam się z bólu na tartanie, bo tak też bywa. Rozciąganie robię, ale oczywiście to też dla mnie nuda. Najbardziej lubię chyba jednak typowe treningi płotkarskie.

Pia Skrzyszowska - kobieta, która kocha płotki Kamil Majdański
Kiedy staję w blokach, nie widzę siebie na mecie na drugim miejscu niezależnie od tego, kto jest na torach obok - mówi Pia Skrzyszowska (fot. Kamil Majdański)

Powiedziałaś, że inaczej psychicznie podchodzisz teraz do zawodów. Co ma na to wpływ?

Pracują z panią psycholog Natalią Pawelską. Widzę, jaką daje mi to pewność siebie. Bo kiedy jest dobrze, to o tę pewność jest łatwo, ale można ją stracić, kiedy coś idzie gorzej, czy to na zawodach, czy na treningu. Praca z psychologiem daje narzędzia, dzięki którym udaje mi się z tym sobie radzić. Znam metody radzenia sobie z trudnymi sytuacjami.

Ale na pewno jako trudnej sytuacji nie traktujesz rywalizacji z najlepszymi. Twój trener powiedział, że jesteś na starcie jak rekin – chcesz pożreć przeciwniczki. 

Coś w tym jest. Nawet kiedy obok mnie jest mistrzyni olimpijska, to mam w głowie, że ją pokonam. Jeszcze na razie mi się to nie udało, ale nastawienie już mam dobre. Stoję na starcie i nie widzę siebie na drugim miejscu, ale walczę o wygraną. Jasne, że nie zawsze się udaje, ale lubię to i chyba w sporcie o to chodzi, by zawsze walczyć o pierwsze miejsce.

Jestem oczywiście świadoma tego, że na ten moment Amusan i Kendra Harrison są ode mnie lepsze i szanse, że je pokonam, są mniejsze, ale to nie ma znaczenia – moje nastawienie jest zawsze takie samo, niezależnie do formy, w jakiej jestem. Tak było na mityngu w Chorzowie – chociaż na rozgrzewce czułam się fatalnie, pogoda też była słaba, to jednak wygrałam z Harrison i pobiłam rekord życiowy.

Czyli raczej nie ma przepisu na rekordowy bieg?

Gotowego przepisu nie ma, ale na tym to polega. Po mistrzostwach świata w Eugene, gdzie jednak, mimo szybkiego biegu, popełniłam parę błędów, zmieniliśmy trochę z tatą treningi, wyluzowaliśmy, wprowadziliśmy kilka nowych elementów. Z jednej strony organizm był zmęczony tym treningiem, a z drugiej w Chorzowie nie czułam tak dużej presji związanej ze startem. A wiadomo, że rozluźniona sprinterka, to szybka sprinterka. I udało się pobiec 12,51. To chyba jest właśnie takie trudne w przygotowaniach – to, co dawało sukces poprzednim razem, może nie zadziałać podczas kolejnych zawodów. I odwrotnie.

Pia Skrzyszowska - kobieta, która kocha płotki Kamil Majdański
W nadchodzącym sezonie będziemy się koncentrować na budowaniu wytrzymałości na płotkach: wysokich i niskich - wyjaśnia Pia Skrzyszowska (fot. Kamil Majdański)

A co się dzieje w głowie płotkarki, kiedy muska płotek w czasie zawodów?

W biegu się stosunkowo mało myśli. Tutaj nie ma co za bardzo kombinować, bo to z reguły kończy się jeszcze większą ilością błędów. Najlepiej jednak przebiec cały dystans bez myślenia, czy robisz to dobrze, czy źle. Od tego są treningi. Na zawodach najlepiej przebiec te 10 płotków jak automat, nie zastanawiając się nad tymi, która już są za tobą, ani nie myśleć o tych, które są jeszcze daleko z przodu.

Czy nowinki techniczne w sprzęcie mogą pomóc Ci biegać jeszcze szybciej?

Nie wszystkie. Biegam w kolcach karbonowych, ale są też modele z podwyższonym palcami, mają jakby piankę z przodu. I to już mi nie pasuje. Czułam się w nich niewygodnie, niestabilnie. Jak już mówiłam, w płotkach nie chodzi o wydłużenie kroku na maksa, a te buty taki mają cel, więc płotkarzom one mogą przeszkadzać, a nie pomagać.

Czy technika biegania przez płotki zostaje w pamięci mięśniowej, czy jednak co sezon trzeba zaczynać od nowa?

Zdecydowanie zostaje. Dobrym przykładem jest ten sezon, gdzie od końca grudnia do marca nie biegałam płotków, bo miałam kontuzję i mogła startować tylko na płaskim. Kiedy wróciliśmy do treningu płotkarskiego, to od razu dobrze to wyglądało. Oczywiście były to biegi wolniejsze, bo przygotowania dopiero się zaczynały, ale technicznie widać było pracę z poprzedniego sezonu. Tato mówi, że to jest trochę jak z jazdą na rowerze, tego się nie zapomina. Ale trzeba cały czas poprawiać.

A ile czasu potrzebujesz, żeby poprawić szybkość?

Tutaj mam łatwiej, bo szybkość mam chyba jednak wrodzoną. Nie tracę jej na tyle dużo między przygotowaniami, by jej odbudowa była mozolna. To też pokazał ten sezon, na początku którego wszystkie sprawdziany szybkościowe pokazywały, że jest dobrze, mimo odpoczynku przed rozpoczęciem mocnych treningów. 

Pia Skrzyszowska - kobieta, która kocha płotki Kamil Majdański
Teraz przed startem jestem spokojniejsza, a to przekłada się na szybsze bieganie - tłumaczy Pia Skrzyszowska (fot. Kamil Majdański)

Jesteś w stanie powiedzieć, jaki jest Twój tygodniowy kilometraż?

Nie mam pojęcia, tego zupełnie nie mierzę. Mierzymy, nawet za pomocą fotokomórki, te krótkie, rytmiczne, płotkarskie odcinki, by widzieć, jak wygląda progres, ale to są dziesiątki metrów, a nie tysiące. Najdłuższy bieg, oczywiście truchtem, to było jakieś 25 minut biegu. I muszę przyznać, że dla mnie, jako sprinterki, był to trening wykańczający. Może kiedyś, po zakończeniu kariery, spróbuję biegu na 10 km, może nawet maratonu.

A czy myślicie czasem o wydłużeniu dystansu? Przykłady Patryka Dobka, który zmienił 400 m przez płotki na 800 m, ale też Ani Kiełbasińskiej, która wydłużyła swój koronny dystans do 400 m, pokazują, że może to być dobry ruch.

Na razie w głowie nie pojawiają się takie pomysły. Z reguły rodzą się one po kilku latach biegania, tak jak było u Patryka, Ani, czy Marcina Lewandowskiego. Nawet przebiegłam 400 metrów, by zobaczyć, dlaczego to jest takie ciężkie. Ale dopóki nie zrealizuję swoich celów na 100 metrów, to raczej nie będę szukała szans na innych dystansach. Tym bardziej, że to jednak inny trening.

Jak to jest trenować pod okiem taty?

To był pomysł mojej mamy. Kiedy miałam 17 lat, miałam już na koncie pierwsze sukcesy, rekordy. Wcześniej trenowałam z Przemkiem Radkiewiczem i na treningach robiłam wszystko: biegi, skoki, rzuty. To dało świetną podstawę i był to dobry pomysł. Ale mama stwierdziła, że chyba czas na wybór jednej dyscypliny, a największe nadzieje dawały właśnie płotki. W Warszawie nie było wtedy trenera, z którym moglibyśmy to zrobić i mama wpadła na pomysł, by trenować zaczął mnie tata.

To była ryzykowna decyzja, w końcu miał prawie 20-letnią przerwę od sportu. Ale zaryzykowaliśmy. Tata zaczął się doszkalać, szukać nowych rzeczy, rozwiązań i jak się okazało, było to dobre rozwiązanie. Nie mamy też jakichś problemów z przenoszeniem tematów z bieżni do domu, bo mieszkam z siostrą i nie jesteśmy z tatą znużeni sobą na treningach.

Pia Skrzyszowska - kobieta, która kocha płotki Kamil Majdański
W sprincie najważniejszy jest luz. Bez tego rzadko bije się rekordy - twierdzi Pia Skrzyszowska (fot. Kamil Majdański)

Zamieniłabyś złoty medal mistrzostw Europy na rekord Polski?

W tym momencie nie, bo myślę, że rekord Polski jest do zrobienia. Nie wiem jeszcze kiedy, może w ciągu dwóch lat, ale nie narzucamy sobie żadnej presji chwili, kiedy to się zdarzy. Jestem jednak świadoma, że jestem w stanie to zrobić. Teraz jestem mistrzynią Europy i do tego chcę dołożyć rekord Polski.

Jakie więc są Twoje cele na najbliższe lata?

W przyszłym roku halowe mistrzostwa Europy i w końcu chciałbym zdobyć na nich medal. Najlepiej oczywiście złoty. W 2022 roku nie udało mi się pobiec w finale mistrzostw świata, więc ten cel przechodzi na kolejny rok. Nie wiem jeszcze, co powiedzieć o igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Rozmawiamy o tym z tatą i wiadomo, że celujemy w jak najwyższe miejsce, ale nie sprecyzowaliśmy jeszcze, co to oznacza.

Mówisz, że w płotkach tak bardzo ważny jest rytm. Czy lubisz tańczyć?

Lubię tańczyć, ale wtedy, kiedy nikt nie patrzy. Za to na stadionie jest kompletnie odwrotnie.

4 patenty mistrzyni na sukces w zawodach

Koncentracja przed startem. Staram się myśleć o jednym elemencie, wyobrazić sobie, że jestem w danym momencie sama, a reszta świata nie istnieje.

Szybki start. O tym decyduje przede wszystkim odpowiednie skupienie. Jeśli jestem skoncentrowana, to po prostu czekam i słucham komend.

Regeneracja. Tu też nie lubię nudy, czyli robię wszystko: rolowanie, rozciąganie, wizyty u fizjoterapeuty czy nogawki regeneracyjne.

Paliwo przed startem. Najlepiej jak są naleśniki lub placuszki przed startem. Zjem je wtedy z jogurtem i owocami :)

Warto przeczytać:

RW 11-12/2022

Zobacz również:
REKLAMA
}