[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.7

Piotr Kuryło i jego maraton dookoła świata

20 tysięcy kilometrów biegu dookoła Ziemi, pokonywanych samotnie. To możliwe, jeśli ma się marzenia, silną wolę i niezliczoną liczbę kilometrów w nogach - tak jak Piotr Kuryło. Po wielu perypetiach jego ostatni maraton w życiu zakończył się happy endem.

Bieg dla Pokoju - Piotra Kuryło bieg dookoła świata Piotr Kuryło pod Łukiem Triunfalnym w Cinquantenaire Park, czyli Parku Piędziesięciolecia w Brukseli (fot. Piotr Kuryło)

Pokonanie na własnych nogach 20 tys. kilometrów w ciągu jednego roku to nie żadna utopia, a realny plan. Wszystko zależy od tego, kto się za to zabiera. Piotr Kuryło już wiele razy udowodnił, że niewiarygodne wyczyny są dla niego jedynie kwestią czasu. Przebiegł Polskę wzdłuż i wszerz. Dosłownie. Niektórzy pukali się w czoło, widząc biegacza ciągnącego za sobą wózek. "Zwłaszcza gdy pod Gdańskiem pytałem, którędy najbliżej do Zakopanego" - mówi.

 

REKLAMA

Kuryło pobiegł również między innymi do Aten i tam wystartował w Spartathlonie - ultramaratonie z Aten do Sparty. Te 246 kilometrów pokonał w 24 godziny, 29 minut i 41 sekund - na mecie był drugi.

Nic więc dziwnego, że jego marzenia sięgają daleko poza granice Europy. Okrążenie kuli ziemskiej to chyba najodpowiedniejszy cel dla tego niesamowitego maratończyka. Przed wyruszeniem w drogę zapewniał: "To będzie mój ostatni bieg. Taka kropka nad i".

 W 365 dni dookoła świata

Plan był taki, żeby całą drogę pokonać biegiem, a przeszkody wodne kajakiem (łącznie około 1000 kilometrów wiosłowania). Piotr przygotowywał się do tego startu kilka lat, codziennie biegał po kilkadziesiąt kilometrów, wiele godzin spędził w kajaku.

Wreszcie 7 sierpnia 2010 r. wyruszył z Augustowa na zachód. Przebiegł Polskę, potem przez Niemcy, Francję, Pireneje i Półwysep Iberyjski dotarł aż do Lizbony. Cały czas ciągnął za sobą trzykołowy wózek, który był jednocześnie walizką, kajakiem i łóżkiem. Łącznie z bagażem Piotr Kuryło dźwigał za sobą około 70 kilogramów.

Niestety, wypadek podczas przeprawiania się przez jedną z rzek w Portugalii sprawił, że Piotr stracił dosłownie wszystko. Musiał zostawić kajak, ale zdecydował się biec dalej, mimo że został praktycznie tylko z tym, co miał na sobie, bez telefonu i pieniędzy.

Pomoc dobrych ludzi

Dzięki pomocy sponsora maratończyk dostał się z Lizbony do Nowego Jorku samolotem, a nie, jak planował, statkiem, co zajęłoby mu kilka tygodni. W USA spotkał się z ciepłym przyjęciem mieszkających tam Polaków.

Wiele osób ze środowiska polonijnego pomogło mu kontynuować bieg. To między innymi dzięki nim zdobył nowy wózek i podstawowe zaopatrzenie. Jeden z Polonusów zaproponował mu nawet spędzenie Wigilii w swoim domu, wielu pozwalało u siebie nocować.

Izabela Kuryło, żona pana Piotra, mówi: "Mąż liczył się z tym, że może być ciężko. Nie jest to luksusowa wyprawa. Ale na szczęście w Ameryce ludzie go dobrze przyjęli. Niemcy też, mówił, że z klasą. Nawet eskortowała go policja".

1 2
STRONA 1 z 2

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij