REKLAMA

Piotr Kuryło i jego maraton dookoła świata

20 tysięcy kilometrów biegu dookoła Ziemi, pokonywanych samotnie. To możliwe, jeśli ma się marzenia, silną wolę i niezliczoną liczbę kilometrów w nogach - tak jak Piotr Kuryło. Po wielu perypetiach jego ostatni maraton w życiu zakończył się happy endem.

Bieg dla Pokoju - Piotra Kuryło bieg dookoła świata Piotr Kuryło
Piotr Kuryło pod Łukiem Triunfalnym w Cinquantenaire Park, czyli Parku Piędziesięciolecia w Brukseli (fot. Piotr Kuryło)

Bieg dla Pokoju

Podobnie jak większości jego biegowych podbojów świata, temu również przyświecała pewna idea. Bieg nazwał Biegiem Dla Pokoju. Setki tysięcy stawianych przez niego kroków mają skłonić ludzi i przywódców mijanych przez niego państw do wykonania jednego kroku w kierunku pokoju.

REKLAMA

Przygotował w tym celu symboliczny plakat, który umieścił na swoim wózku. Była na nim kula ziemska, a nad nią gałązka oliwna i gołąbek.

Ameryka, Chiny, Rosja...

Pan Piotr w ciągu pierwszych 5 miesięcy przebiegł 4 tysiące km przez Europę i ponad 3800 km poza jej granicami. "Mąż stara się trzymać zaplanowanej trasy, ale zdarzają się remonty dróg, trasy w górach zasypane śniegiem albo autostrady, na których piechur nie jest mile widziany" - mówiła mniej więcej na półmetku wyprawy pani Izabela.

Na kontynencie amerykańskim biegł przez 13 stanów, m.in. New Jersey, Pensylwanię, Zachodnią Wirginię, Ohio, Indianę, Illinois, Oklahomę, Nowy Meksyk, Arizonę do Kalifornii. 5 lutego 2011 roku, przebiegając przez Golden Gate Bridge w San Francisco, zakończył amerykański etap podróży.

Ze Stanów Zjednoczonych przeleciał do Pekinu, a następnie do Władywostoku, skąd wyruszył w dalszy bieg 28 marca 2011 roku. Przez Rosję przebiegł w 120 dni, po drodze odwiedzając Kazachstan. Pod koniec lipca 2011 zaczął ostatni etap z Moskwy do Augustowa, aby 6 sierpnia 2011 ponownie pojawić się na augustowskim rynku.

Biegam, bo lubię

Piotr wytrwale pokonywał średnio około 70 kilometrów i ciągnął za sobą wózki, które jednak psuły się w czasie podróży. Łącznie "zajechał" 7 wózków. Zniszczył 15 par butów. W ciągu roku pokonał 20 tysięcy kilometrów, przebiegł przez trzy kontynenty.

Sam przyznaje: "Biegam, bo lubię, i to bez względu na to, czy wygram, czy nie. Każdy bieg wspominam tak samo sentymentalnie. Każdy wyjazd jest wspaniałą wycieczką. Jadąc do jakiegokolwiek kraju, staram się go przede wszystkim zwiedzić, poznać panujące tam obyczaje, mieszkających tam ludzi, a przy okazji osiągnąć jakiś sukces sportowy. Zresztą, największym moim sukcesem jest moja rodzina".

Historia biegu dookoła świata została opisana w książce: "Ostatni maraton", wydanej przez wydawnictwo Helion. Z filmików, które w czasie wyprawy nagrywał Piotr Kuryło, powstał dokument.

Piotr Kuryło dotrzymał słowa. Okrążenie świata było jego ostatnim biegowym wyczynem. Teraz podejmuje inne wyzwania. Po roku wystartował kajakiem z Gdańska po Wiśle w górę rzeki, żeby zwrócić uwagę na problemy niepełnosprawnych. 1 czerwca 2013 roku wyruszył w kolejną wyprawę. Tym razem na rowerze jedzie z Lizbony do Władywostoku. Chce w ten sposób poruszyć kwestię cierpienia dzieci w konfliktach zbrojnych.

RW 1-2/2011

1 2
STRONA 2 z 2

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA