[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.2

Przemek Sobczyk: Jak paker wygrał Bieg Granią Tatr

Mało kto na niego stawiał, a jednak zaskoczył wszystkich. Po wygranej w najtrudniejszym polskim biegu ultra często słychać było pytanie: Skąd się wziął ten zakopiańczyk? Ze zwycięzcą Biegu Ultra Granią Tatr 2013 (zawodnikiem) rozmawiał Kuba Wiśniewski (jego trener).

Przemysław Sobczyk Przemek Sobczyk/fot. Piotr Dymus, Marek Kowalski, Rafał Jabloński-Zelek

Kuba: To ta znajomość terenu pozwoliła Ci tak dobrze pobiec Granią Tatr?

Przemek: Sam wiesz, że samo to by nie wystarczyło. W Tatry może wbiec każdy, BUGT rozgrywany był na popularnych szlakach turystycznych, dostępnych dla każdego. Wydaje mi się, że kluczem było to, że wspólnie mieliśmy cel, który konsekwentnie realizowaliśmy. Systematycznie, ale „bez napinki”.

REKLAMA

Kuba: Rzeczywiście, kiedy usłyszałeś o BUGT, powiedziałeś, że chcesz, byśmy trafili z formą na ten bieg i podporządkowałeś się innemu niż zazwyczaj treningowi.

Przemek: Zaskoczyło mnie, że treningi zaczęły być krótsze niż wcześniejsze. Ale były przy tym bardziej urozmaicone. Podobało mi się, że kazałeś mi biegać na stadionie i pracować nad wydłużeniem kroku. Czasem oczywiście wolałbym trenować więcej w wysokich partiach gór, niż tupać ścieżką pod Reglami, ale słuchałem się pokornie…

Kuba: Które treningi były najcięższe?

Przemek: Może 10 x 500 m podbiegu pod Gubałówkę albo jeden z 4-godzinnych biegów zmiennych w Tatrach Zachodnich. Ciężkie były nawet nie takie pojedyncze treningi, ale niektóre okresy, na przykład na miesiąc przed BUGT.

Kuba: Chciałem, byś za wcześnie nie złapał szczytowej formy. Już późną wiosną zaczynałeś szybko i mocno biegać. Dlatego okres przygotowania ogólnego zdecydowanie przeważał nad przygotowaniem ukierunkowanym. Pamiętasz, w niektórych tygodniach tylko raz szedłeś na wycieczkę biegową w góry, a większość zadań wykonywałeś prawie po płaskim.

Przemek: Startowaliśmy też kontrolnie na krótkich dystansach, nawet na 10 kilometrów, choć rzadko kiedy czułem się wtedy lekko. Wciąż mam rezerwy szybkościowe.

Kuba: Te starty miały być dla Ciebie z jednej strony treningiem szybkości, z drugiej pokazywały, jakie masz jeszcze braki. Teraz mogę mądrzyć się, jaki to superplan opracowałem, ale tak naprawdę zmieniał się on w zależności od Twojego samopoczucia. Przyznam, że nie zawsze wiedziałem, co na Ciebie podziała jako bodziec treningowy. Na pewno jednak działał strumyk.

Przemek: Rzeczywiście w planie często miałem zapis: „krioterapia w strumyku”. Woda miała mniej niż 10 stopni, ale działała regenerująco, lepiej niż masaż.

Kuba: Odpoczynek w treningu amatorów to kluczowa sprawa. Ważniejsza od treningu. Zawodowiec trenuje i odpoczywa praktycznie 24 godziny na dobę. U osoby takiej jak Ty, trening i odpoczynek (poza snem w nocy) to góra 20% codziennej aktywności. Jak wyglądała Twoja regeneracja?

Przemek: Dobrze jadłem i dużo spałem. Ja i tak kładę się spać wcześnie i wcześnie wstaję. Treningi wiosną i w lecie z reguły kończyłem o 7 rano. Potem poleżałem trochę i do pracy. W najcięższych okresach spałem w środku dnia. To wszystko kwestia organizacji, czasem zrezygnowania z małych przyjemności, ale też zasługa rodziny. Moja żona Aga rozumie, że katowanie się w górach jest dla mnie bardzo ważne. Wspólnie prowadzimy Yurta Bar, więc często brała na siebie większość obowiązków. Córka Zuzia też mi pomaga, widzę, jak bardzo lubi ruch, wysiłek i to daje mi dodatkową radość.

Kuba: Nie byłeś faworytem BUGT.

Przemek: Ja i Ty mieliśmy jeden cel – wystąpić jak najlepiej, niezależnie od tego, co zrobią rywale. Z drugiej strony, lubię walczyć i wiedziałem, że w moich Tatrach dam z siebie wszystko. Przetestowałem starannie sprzęt, opracowałem taktykę i starałem się przewidzieć różne scenariusze, ale skupiałem się w nich na sobie. Cieszyłem się już na sam fakt, że mogę w czymś takim brać udział, do tego startując w ostatniej, teoretycznie najsilniejszej grupie zawodników, m.in. z czołowym polskim biegaczem ultra – Marcinem Świercem.

Kuba: Pytanie sztampowe – ciężko było?

Przemek: Na początku nie aż tak bardzo. Zdziwiłem się, że tak łatwo udało mi się wypracować przewagę już w pierwszej części biegu w Tatrach Zachodnich. Trochę pokrzyżowały mi plany problemy na niektórych punktach żywieniowych, kiedy nie dograłem się z moją ekipą wspierającą, ale ogólnie szedłem według swojego scenariusza. Najcięższy moment to chyba ostatni mocny podbieg na przełęcz Krzyżne. Wtedy naprawdę czułem się słabo… Ale między Doliną Roztoki a Doliną Suchej Wody, gdy wspierał mnie przyjaciel Kuba Osiecki, dotarło do mnie, że nie przegram. Nie odpuściłem ani na moment, jak się później okazało, zwiększając przewagę z każdym krokiem. Ostatecznie, co mnie naprawdę zaskoczyło, drugi zawodnik stracił do mnie ponad 40 min. Wielkie gratulacje dla wszystkich, którzy zmierzyli się z trasą.

Kuba: To Twój największy sukces?

Przemek: Co jest moim sukcesem? Najważniejsze, że tego konkretnego dnia, mogłem dać z siebie wszystko. Na swoim podwórku, w moich Tatrach. To wspaniałe uczucie, nawet ważniejsze niż wygrana.

Przykładowy tydzień treningowy w okresie przygotowawczym

Poniedziałek

rower + krótki bieg

90 minut rozjeżdżenie na rowerze po niedzielnym treningu + 15 minut wolny bieg + 5 minut rozciąganie

Wtorek

bieg + siłownia + bieg

30 minut bieg + siłownia: 40 minut ćwiczenia ukierunkowane + 10 x 100 m techniczne przebieżki + 5 minut trucht

Środa

długi podbieg

30 minut wolny bieg + 5 minut rozciąganie + 2 x 7 x 300 m podbieg (przerwy 2 minuty trucht w dół, po 7 odcinkach przerwa 5 minut) + 25 minut wolny bieg + krioterapia

Czwartek

-

wolne

Piątek

bieg

240 minut bieg z umiarkowaną intensywnością (część
trasy BUGT), w tym ostatnie 30 minut zbieg w II zakresie intensywności

Sobota

-

wolne (możliwy lekki spacer w ramach pracy przewodnika TPN), odnowa biologiczna na basenie

Niedziela

bieg

70 minut wolny bieg w lekko pofałdowanym terenie + 15 minut rozciąganie w domu + 10 minut ćwiczenia stabilizacji

 

6 wskazówek Przemka i Kuby dla ambitnych biegaczy ultra.

1. Określ swój cel na dany sezon, zakładając, że musisz mieć najwyższą formę w wybranym okresie startów, a nie przez cały rok.

2. W okresie przygotowawczym pracuj nad sprawnością i stabilizacją. To ważniejsze, niż „klepanie” kilometrów w najbardziej wymagającym terenie.

3. Wielogodzinne treningi w terenie wcale nie muszą być wykonywane z dużą intensywnością. Liczy się w nich z reguły nie pokonany dystans, ale całościowy czas wysiłku.

4. Jeśli nie masz szans na dobrą regenerację, lepiej nie rób mocnych sesji treningowych. Przełóż je na dni, kiedy masz szansę się wyspać i należycie odpocząć. Pamiętaj, że lepiej być niedotrenowanym, niż przetrenowanym – również w biegach ultra.

5. Przetestuj sprzęt i odżywianie na kilku sesjach treningowych, w warunkach zbliżonych do tych, jakie będą na starcie.

6. Poznaj trasę czekającego Cię biegu ultra przynajmniej w części. Zrób to wcześniej, a nie na dzień przed startem!

Przemysław Sobczyk, ur. 31.03.1978 r. w Jastrzębiu Zdroju, od 1996 roku mieszka w Zakopanem. Przewodnik tatrzański, właściciel Yurta Bar i Yurta Ski w Kuźnicach. Od 2009 roku członek kadry narodowej w skialpiniźmie. Zwycięzca Biegu Granią Tatr 2013. 4. miejsce na Sella Ronda Trail Running 2013. Drużynowy mistrz Polski w skyrunning 2012. W 2014 roku razem ze swoim trenerem wygrał Bieg Rzeźnika (rok po tym wywiadzie).

RW 10/2013

1 2
STRONA 2 z 2

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij