[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

Radosław Dudycz: Maratończykiem jest się 24 godziny na dobę

Gdy zwyciężył w wiosennych mistrzostwach Polski w maratonie, wielu pytało, skąd się właściwie wziął w sportowym świecie. Ale dla niego był to tylko kolejny kilometr drogi do celu. Z Radosławem Dudyczem o dobrej krwi, tajnikach treningu, mistrzowskiej taktyce i doli polskiego maratończyka rozmawia Kuba Wiśniewski.

Mistrz Polski w maratonie 2009 Radosław Dudycz: Maratończykiem jest się 24 godziny na dobę Radosław Dudycz, mistrz Polski w maratonie 2009 (fot. Jacek Heliasz)

Kuba Wiśniewski: Czy mistrz Polski może trenować sam?

Radosław Dudycz: Jest to możliwe, choć na mojej drodze spotykałem i nadal spotykam osoby, które darzę zaufaniem i z którymi konsultuję swoje treningi. Współpracowałem z doświadczonymi szkoleniowcami – najpierw z Januszem Rolbieckim, potem z Wojciechem Ratkowskim, wreszcie z Krzysztofem Szałachem. Słucham rad doświadczonych zawodników, co jakiś czas rozmawiam z Janem Hurukiem, który w latach 90. ścigał się w czołówce największych światowych maratonów (4. miejsce – MŚ Tokio 1991, 7. miejsce – IO Barcelona 1992).

Ciągle doskonalę swoją wiedzę. Przyznam się, że w ciągu ostatnich lat zbierałem wiadomości: a to z książek fachowych, a to z internetu, głównie z artykułów anglojęzycznych. Jestem trenerem II klasy w lekkiej atletyce. Ukończyłem studia doktoranckie na gdańskiej AWFiS. Obrona pracy jeszcze przede mną, piszę w niej o obciążeniach treningowych w biegu maratońskim.

K.W.: Czyli o sobie?

R.D.: Po 11 ukończonych maratonach i 17 latach biegania wiem już, jak należy trenować i jakich błędów nie popełniać.

K.W.: Jakich?

R.D.: Maratończykiem jest się 24 godziny na dobę. Nie można myśleć, że wystarczy zrobić trening. Trzeba zwrócić uwagę na wypoczynek, dietę, suplementację i odnowę biologiczną. U mnie w pewnym okresie zabrakło treningu sprawnościowego, niewystarczająco dbałem o dietę. Niektóre ważne biegi źle rozgrywałem taktycznie. Teraz wszystko mam poukładane: trening, wspomaganie, relaks i dietę.

REKLAMA

REKLAMA

Mistrz Polski w maratonie 2009 Radosław Dudycz: Maratończykiem jest się 24 godziny na dobę Radosław Dudycz, mistrz Polski w maratonie 2009, z żoną Sylwią (fot. Jacek Heliasz)

K.W.: No, ale Ty masz łatwiej niż inni – zdaje się, że Twoja żona mocno Cię pilnuje?

R.D.: Rzeczywiście, Sylwia jest z wykształcenia dietetykiem. Razem decydujemy, co jeść, a co wyrzucić z jadłospisu – szczególnie w ostatnich 2 miesiącach przed maratonem. Tak, pilnuje mnie, wszystko jest obliczone (zapotrzebowanie energetyczne, witaminy, minerały, suplementy) i dostosowane do mnie, oczywiście w ramach zdrowego rozsądku.

Moja dieta nie jest jednak skomplikowana. Opieramy się przede wszystkim na wynikach parametrów biochemicznych i hematologicznych krwi, które robię regularnie. Po tylu latach treningu wiem już, jaka krew jest dla mnie dobra.

Sylwia pomaga mi też w treningu siłowym. W końcu jest byłą brązową medalistką mistrzostw Polski juniorek w fitness. Razem doszliśmy do wniosku, że przy moich warunkach fizycznych najlepiej zadbać o ćwiczenia izometryczne, trening z niewielkimi obciążeniami. Jestem w końcu wątłej postury – przy 180 cm wzrostu moja waga startowa to tylko 62 kg.

K.W.: Jak takie chuchro, jak Ty, trafiło do biegania?

R.D.: W wieku 17 lat zdecydowałem się na trening biegowy. Wcześniej, jak każdy chłopak, grałem dużo w piłkę nożną, trochę mniej w koszykówkę. Do trenowania lekkiej atletyki namówił mnie nauczyciel WF, pan Piotr Zduński. Uległem dopiero w trzeciej klasie szkoły średniej. Ale od najmłodszych lat wiedziałem, że moje życie będzie związane ze sportem. Już wtedy byłem uparty, lubiłem dążyć do wytyczonych celów. Ale moja biegowa kariera rozwijała się powoli.

REKLAMA

Mistrz Polski w maratonie 2009 Radosław Dudycz: Maratończykiem jest się 24 godziny na dobę Radosław Dudycz, mistrz Polski w maratonie 2009 (fot. Jacek Heliasz)

Przełomowy był rok 1996, kiedy wskoczyłem na wyższy poziom sportowy. Osiągnąłem wartościowy wynik na dystansie 10 000 m (29:25.64). Otarłem się o medal młodzieżowych mistrzostw Polski, zajmując czwartą lokatę. Potem znowu trzeba było trochę poczekać na efekty nowego rodzaju treningu, aż w roku 2004 udało mi się wywalczyć wicemistrzostwo kraju w półmaratonie w Pile oraz wygrać prestiżowy Maraton Warszawski.

Pierwsza połowa roku 2009 też sporo zmieniła w moim życiu. Podczas mistrzostw Polski w maratonie, rozgrywanych tradycyjnie w Dębnie, wygrałem ze wszystkimi Polakami, bijąc rekord życiowy (2:14.58). Byłem tam drugi (w kategorii Open startowali też Kenijczycy, Ukraińcy, Białorusini).

K.W.: No to jak wygrać mistrzowski maraton?

R.D.: Maraton w Dębnie przebiegał według wcześniej ustalonej taktyki. Wiedziałem, że jestem dobrze przygotowany. Na 13 dni przed maratonem wyniki próby wysiłkowej i EKG wykazały, że jestem w formie. Pani doktor nie mogła się nadziwić, że tak szybko moje tętno powraca do wartości spoczynkowych.

Moja taktyka była prosta: pierwszą część dystansu pokonać jak najmniejszym kosztem. Odbierać odżywki na punktach według określonych wcześniej zasad. Moja Sylwia biegała drogą na skróty z punktu Dębno-Dargomyśl i osobiście podawała mi napoje.

Po połowie dystansu i zejściu pacemekerów tempo biegu dramatycznie spadło. W stawce było jeszcze dwóch Polaków (Mariusz Giżyński i Maciej Mireczko), dwóch Kenijczyków i świetny Ukrainiec Witalij Szafar. Na 30. kilometrze zaryzykowałem i postanowiłem podyktować mocne tempo (3.05-3.08/km). Następną „piątkę” przebiegłem najszybciej. I wtedy już byłem jedynym Polakiem w czołówce.

REKLAMA

REKLAMA

Mistrz Polski w maratonie 2009 Radosław Dudycz: Maratończykiem jest się 24 godziny na dobę Radosław Dudycz, mistrz Polski w maratonie 2009 (fot. Jacek Heliasz)

Na parę kilometrów do mety wystrzelił jak z katapulty Kenijczyk Kosgei, za nim Ukrainiec; ja zostałem, bo miałem lekki kryzys. Przetrwałem go, aż tu nagle jestem trzeci, choć nie wiem, jaką mam przewagę nad Polakami! Dogoniłem Szafara, a na 41. km trasy zdecydowałem się na finałowy atak i walkę o drugie miejsce w maratonie. Wtedy już wiedziałem, że zostanę mistrzem Polski. Zdobyłem upragniony tytuł, ustanowiłem wartościową życiówkę.

Podczas dekoracji zwycięzca zawodów Mathew Kosgei powiedział, że tego dnia byłem bardzo mocny, „rozprowadziłem” cały bieg i podczas jesiennego maratonu na pewno uzyskam lepszy rezultat. Mam nadzieję, że Kenijczyk będzie miał rację…

K.W.: Czyli chcesz jeszcze więcej?

R.D.: Tak, jasno stawiam sobie cele na najbliższe lata. Chcę startować na imprezach mistrzowskich, nie tylko w biegach komercyjnych. Dlatego poważnie myślę o przyszłorocznych mistrzostwach Europy w Barcelonie, mistrzostwach świata za 2 lata i wreszcie o igrzyskach olimpijskich w Londynie w 2012 roku.

Wiem, że podążam w dobrym kierunku. Najbliższy start to mistrzostwa Polski w półmaratonie (Piła, 5.09.2009). Po nim zdecyduję, czy pobiegnę na trasie XXXI Maratonu Warszawskiego. Mam nadzieję, że zdrowie mi na to pozwoli. 

K.W.: Pewnie przygotowujesz się do tych biegów za granicą, na obozach klimatycznych?

R.D.: No cóż, na co dzień trenuję w Gdańsku – tutaj mieszkam, tu mam bardzo dobre warunki do treningu. Morenowe wzgórza w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym są namiastką „prawdziwych gór”. A na obozy, ze względów finansowych, wybieram się tylko w polskie góry. Podczas mojej kariery kilkadziesiąt razy byłem w Szklarskiej Porębie w Karkonoszach. Ostatnio postanowiłem zmienić miejsce moich zgrupowań i od roku jeżdżę też do Muszyny.

REKLAMA

Mistrz Polski w maratonie 2009 Radosław Dudycz: Maratończykiem jest się 24 godziny na dobę Radosław Dudycz, mistrz Polski w maratonie 2009 (fot. Jacek Heliasz)

Biegacze długodystansowi, a zwłaszcza maratończycy, nie mają w Polsce najlepszych warunków. Wiadomo, że życiowe wyniki w tej konkurencji przychodzą nie od razu, a po długich latach treningu. W większości przypadków maratończyk, który myśli o ambitnych celach, musi sobie sam organizować szkolenie, zadbać o odnowę biologiczną i kontrolę treningu – badania wydolnościowe, testy krwi itp.

Chodzi o to, że wsparcie ze strony Polskiego Związku Lekkiej Atletyki czy klubów jest znikome. Ich sytuacja, głównie z powodów finansowych, jest kiepska. Po rozwiązaniu mojego dawnego klubu – KKS „Ekspres” Katowice – zdecydowałem się sam założyć sekcję lekkoatletyczną przy klubie piłkarskim KS GKS Kołczygłowy, niewielkiej miejscowości mojego dzieciństwa. Dla tego klubu i miejscowości zdobyłem jedyny w dotychczasowej historii medal mistrzostw Polski.

K.W.: Dużo ścigasz się w kraju. Czy zauważasz, po tylu latach startów, że coś się u nas na zawodach zmieniło?

R.D.: Wystarczy spojrzeć na komunikaty, na listy startowe biegów w Polsce. Masa ludzi zaczyna biegać, często przekraczany jest limit miejsc. Gdy biegam w Gdańsku na Bulwarze Nadmorskim, mijam dziesiątki biegaczy, zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Rośnie też ich świadomość: wiedzą, po co trenują, umieją często zadbać o to, czego brakowało kiedyś zawodowcom.

K.W.: A najlepszy, Twoim zdaniem, bieg w Polsce?

R.D.: Wydaje mi się, że maraton w Dębnie, który przez ostatnie lata zrobił wielki skok jakościowy. Organizacja jest tam na superpoziomie, na przykład punkty odżywcze są przygotowane perfekcyjnie. I ta niepowtarzalna atmosfera. Impreza ta jest wielkim wydarzeniem dla całej okolicy. Biegacze są serdecznie dopingowani przez licznie zgromadzonych kibiców. Mam sentyment do tego maratonu.

REKLAMA

REKLAMA

Mistrz Polski w maratonie 2009 Radosław Dudycz: Maratończykiem jest się 24 godziny na dobę Radosław Dudycz, mistrz Polski w maratonie 2009 (fot. Jacek Heliasz)

Zasady mistrza Dudycza

Ostatnie tygodnie przed maratonem:

  1. Lepiej być niedotrenowanym niż przetrenowanym (na 2 tygodnie przed maratonem ogranicz kilometraż).

  2. Nie zaniedbuj sprawności: Twoje elastyczne mięśnie i odpowiednia ruchomość w stawach pomogą Ci uniknąć ewentualnych kontuzji.

  3. Odpoczynek i regeneracja są równie ważne jak trening.

  4. Trening ma współgrać ze stylem życia, pracą i obowiązkami rodzinnymi.

  5. Przed samym maratonem nie eksperymentuj: nie wykonuj nowych, nieznanych treningów; nie zakładaj niesprawdzonego obuwia; nie stosuj zabiegów odnowy (np. sauny), z których wcześniej nie korzystałeś.

Wskazówki osobistego dietetyka mistrza Polski:

  1. Kontroluj swój bilans energetyczny (ile kilokalorii wydatkujesz, a ile przyjmujesz).

  2. Nigdy nie trenuj na czczo.

  3. Zadbaj o suplementację, przyjmuj antyoksydanty (wit. C, wit. E, koenzym Q10), które neutralizują wolne rodniki.

  4. Unikaj tłuszczów zwierzęcych, spożywaj węglowodany złożone oraz pełnowartościowe białko.

  5. W ostatnich kilku dniach przed maratonem zwiększ ilość spożywanych węglowodanów.

RW 09-10/2009

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij