[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Rodzina w biegu silna [LIST CZYTELNICZKI]

Bieganie kojarzy się z wysiłkiem, potem, bólem. Moi niebiegający znajomi często zadają mi pytanie: „Gdzie w tym przyjemność?!”. Szczególnie gdy widzą zdjęcia z mety bladych lub czerwonych jak indor zawodników – napisała do nas nasza Czytelniczka, Paulina.

Rodzina w biegu silna [LIST CZYTELNICZKI] fot. shutterstock.com

Ja mówię im, że ten indor może klnie w myślach całą drogę, po co mu ten bieg, leci ostatkiem sił z duszą na ramieniu, ale kiedy siada, dochodzi do siebie i widzi medal, wie, że zrobił coś wspaniałego i czeka na następny start. Biegam rok i o każdym z moich trzynastu startów mogę gadać i gadać. Z Biegiem Czterolistnej Koniczynki w Muninie było podobnie.

Jest ważny dlatego, że pojechaliśmy tam całą rodziną. 5 km – idealny dystans dla każdego. Ciocia z wujkiem (doświadczeni biegacze), którzy odwiedzili nas w okresie wakacyjnym, uznali, że to dobry start na sprawdzenie sił na krótkim dystansie. Startuję w piątkach i dyszkach, więc była to kolejna okazja do pobicia życiówki (której tym razem nie było), ale pociągnęłam za to za sobą rodziców, którzy dają sobie świetnie radę (aż za dobrze). Kiedyś to ja czekałam na tatę, a teraz jest o 10 s przede mną!

REKLAMA

Mama z biegu na bieg bije życiówki. Kuzyn Jarek wykręcił piękny czas i przyleciał pierwszy z rodzinki, startowała też kuzynka Marzenka, z którą wybieramy się do Warszawy na bieg kobiet. Udało nam się przywieźć trzy puchary: ciocia Dorota zajęła pierwsze miejsce w „wiekówce”, wujek Gilles – trzecie, a ja stanęłam na najwyższym stopniu podium w K17-19. Pozdrawiam RW!

RW 09/2017

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij