Sofia Ennaoui: Bieganie jest we mnie

"Moi bliscy wiedzą, że wciąż się uśmiecham, uwielbiam towarzystwo i kibiców. Ale wiedzą też, że jest we mnie siła, twardość i determinacja. Po mojej stronie jest siła psychiczna, wola walki i pokazania, że droga, jaką obraliśmy, prowadzi do sukcesu. Urodziłam się, by być sportowcem i spełniać marzenia swoje i kibiców" - opowiadała Sofia Ennaoui w rozmowie z RW na finiszu przygotowań do występu na igrzyskach olimpijskich. Niestety, trzy tygodnie po tym wywiadzie "Zośka" zmuszona była z powodu kontuzji zrezygnować ze startu w Tokio...

Sofia Ennaoui: Bieganie jest we mnie Tomasz Woźny
Sofia Ennaoui (fot. Tomasz Woźny)

Sofia Ennaoui, wicemistrzyni Europy na 1500 metrów sprzed trzech lat orz gwiazda okładki wakacyjnego wydania „Runner’s World”, przez wiele miesięcy przygotowywała się do najważniejszego, jak dotąd, występu w swojej karierze: startu na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Nie wszystko niestety idzie idealnie, ale czasami już tak jest, że trudne przygotowania skutkują fantastycznym wynikiem na zawodach. Sofia wierzy, że z nią też tak właśnie będzie. Bo jej marzeniem od zawsze było zostać sportowcem i zdobywać laury.

REKLAMA

Runner's World: Od kilku miesięcy na każdych zawodach lekkoatletycznych słychać narzekania: „A gdzie jest Sofia?”.

Sofia Ennaoui: To prawda, sezon miałam rozpocząć od udziału w Drużynowych Mistrzostwach Europy w Chorzowie. Niestety, dwa i pół tygodnia przed tymi zawodami doznałam kontuzji. Wiadomo, że w roku olimpijskim przygotowania do igrzysk są najcięższe: sportowcy wspinają się na szczyty wytrzymałości, pokonują bariery treningowe, które wydają się nieosiągalne, i przeciwności losu, z którymi w innych czasie by sobie nie poradzili. I to ma swoje konsekwencje. Moja noga wytrzymała wiele miesięcy bardzo ciężkiej pracy, ale w kulminacyjnym momencie nie wytrzymała przeciążeń, jakie jej serwowałam.

A zapowiadało się, że jest dobrze?

Szczerze mówiąc, w ostatnich miesiącach wyglądało to rewelacyjnie. Na obozie w Portugalii treningi wyglądały lepiej niż w ubiegłym roku. Z trenerem ostrzyliśmy sobie zęby na bardzo dobre rezultaty, lepsze niż w poprzednim sezonie, który był przecież przełomowy, bo wynikiem 2:32,30 pobiłam 39-letni rekord Polski na 1000 metrów, w końcu złamałam barierę 4 minut na 1500 m i skończyłam rok na trzecim miejscu na listach światowych.

REKLAMA

REKLAMA

Sofia Ennaoui: Bieganie jest we mnie Tomasz Woźny
Sofia Ennaoui (fot. Tomasz Woźny)

I teraz miała – i ma być – powtórka?

Teraz miało być dużo lepiej. Bieg na 1500 m idzie w kierunku wytrzymałości, więc doświadczenie treningowe i lata przygotowań powinny teraz procentować. Ale los – a ja uważam, że ktoś na górze – chciał, żebym troszkę odpoczęła, bo nie ukrywam, że byłam już zmęczona bardzo długimi przygotowaniami. Wiedziałam, że to, co robiliśmy przed rokiem, zaprocentowało, więc chciałam zrobić to samo, a nawet dodać dużo więcej i lepiej, żeby być w ścisłej światowej czołówce.

Martwi się Pani, czy zdąży się wykurować i złapać formę?

Najbardziej martwię się, czy kontuzja pozwoli na takie przygotowania do startu, na jakie byłam nastawiona. Nie martwię się o trening i formę, bo wiem, że mam na tyle sportowy charakter i takiego pazura, że jak zdrowie pozwoli, to będę gotowa. Zostało 8 tygodni (rozmawiamy 6 czerwca). To mało i dużo czasu.

Co się stanie za 8 tygodni?

2 sierpnia startują w Tokio eliminacje do biegu na 1500 m. I to był mój cel. Do czasu kontuzji te cele były inaczej poukładane. Po drodze miałam zaliczyć kilka przystanków i podbudować się startami, tak aby kulminacja tego długiego, a nawet całego 11-letniego treningu była na igrzyskach. Przed wyjazdem planowałam tylko jeden start, 26 czerwca na mistrzostwach Polski w Poznaniu. Potem teoretycznie Sankt Moritz i zacznę finalne przygotowania. Modlę się tylko, by zdrowie dopisało, bo z resztą sobie poradzę. Ale biorę też bardzo poważnie pod uwagę możliwość, że igrzyska będę oglądała w telewizji.

REKLAMA

Sofia Ennaoui: Bieganie jest we mnie Tomasz Woźny
Sofia Ennaoui (fot. Tomasz Woźny)

Dużo czasu Pani uciekło?

Sporo – nie biegałam trzy tygodnie (rozmawiamy 6 czerwca). Teraz mija czwarty tydzień rehabilitacji, wznowiłam treningi. Staram się jednak niczego nie przyspieszać i mądrze do tego podchodzić, bo wiem, że nawet jeden dzień, w którym za mocno przyspieszę, może sprawić, że noga nie wytrzyma. Podchodzę do sytuacji spokojnie, choć wiadomo, że z tyłu głowy czuję presję czasu. Robię wszystko, by wrócić do zdrowia, by tkanka się regenerowała, ale pewne rzeczy nie zależą tylko od mojej woli, lecz od decyzji lekarzy.

Kontuzje pozwalają przewartościować podejście do sportu i życia?

Tak, ze mną już tak było w 2019 roku. Pierwszy raz w karierze kontuzja wykluczyła mnie z najważniejszej imprezy sezonu – z mistrzostw świata w Katarze. To był bardzo ciężki moment, w którym wiele rzeczy przewartościowałam. Teraz widzę, że wiele rzeczy robiłabym wcześniej inaczej, ale wiadomo, jak jest się starszym i rozsądniejszym, to można tak myśleć o przeszłości.

Kolejną kontuzję traktuję nie jako karę, ale możliwość zajęcia się przez moment innymi rzeczami, nie tylko treningiem i sportem. Bo sport to ciągła pogoń: za wynikami, za miejscami, za marzeniami. I nigdy nie ma czasu na refleksję, a już szczególnie w roku olimpijskim, gdy trenuje się najciężej. Kontuzja pozwoliła mi załatwić prywatne sprawy, skupić się na bliskich i odpoczynku – zawsze jest go mało. Taki odpoczynek mentalny też jest ważny.

No i RW mógł podpatrywać, jak Pani trenuje w rodzinnym Barlinku. Na „mapie” Sofii Ennaoui są jeszcze Wrocław i Lublin...

Każde z tych miejsc jest dla mnie ważne. Barlinek, bo to moje miasto rodzinne – tu znam wszystko i wszystkich, a Wrocław to miasto, w którym jestem absolutnie zakochana, i powoli myślę, że po zakończeniu kariery się w nim osiedlę, blisko odrzańskich wałów i lasu, wśród zieleni.

REKLAMA

REKLAMA

Sofia Ennaoui: Bieganie jest we mnie Tomasz Woźny
Sofia Ennaoui (fot. Tomasz Woźny)

Z kolei w Lublinie wystartowałam trzy lata temu w mistrzostwach Polski i bardzo mi się to miasto spodobało. Mistrzostwa wygrałam, a klub AZS UMCS Lublin zaproponował, bym reprezentowała jego barwy. I mam teraz wsparcie Lublina i całego województwa. To bardzo sportowy region, w wielu miastach mają tam na punkcie sportu mega bzika i bardzo wspierają sportowców z różnych dyscyplin.

No ale Barlinek, Lublin i Wrocław to…

Wiem, gdyby to połączyć, wychodzi nieźle rozstrzelony trójkąt na mapie Polski. Ale to dla mnie nie jest kłopot, bo jako sportowiec cały czas się przemieszczam i mam smykałkę do planowania. Bardzo szybko przetransportowuję się między tymi „moimi” miejscami. Poza tym nie lubię siedzieć na miejscu, za to bardzo podróżować, i to najchętniej samochodem. Jeżdżę zgodnie z przepisami, ale szybko. W tych moich rajdach jest czas na audiobooki, muzykę, podcasty, a czasem rozmowy z przyjaciółmi przez urządzenia głośnomówiące.

Z trenerem też? 11 lat temu znalazła Pani, wtedy 14-latka, namiar do niego na Naszej Klasie. Zadzwoniła Pani i tak się wszystko zaczęło...

I tu jest pełna stabilizacja: Wojciech Szymaniak jest moim trenerem od 11 lat i mam do niego stuprocentowe zaufanie. Po tylu latach nasza relacja jest niemalże rodzinna, a nie tylko trener – zawodnik. Bardzo dobrze się znamy, często w ogóle nie musimy się odzywać, żeby wiedzieć, co myślimy.

No to co trener myśli na temat sytuacji, w której się znaleźliście?

Nie chce mi tego pokazać, ale myślę, że jest bardziej podłamany niż ja i bardzo przeżywa moją kontuzję. Wie, w jakiej byłam formie i że jest bezradny. Bo przecież nic nie może zrobić; teraz wszystko zależy od ostatecznej diagnozy lekarzy. Po mojej stronie są rehabilitacja, siła psychiczna i wola walki o powrót na bieżnię i pokazanie, że nawet jeśli nie w Tokio, to to, co wypracowaliśmy, droga, jaką obraliśmy, prowadzi do sukcesu. On może tylko czekać, aż wydobrzeję, z nadzieją, że nasz najlepszy sezon jeszcze jest przed nami.

REKLAMA

Sofia Ennaoui: Bieganie jest we mnie Tomasz Woźny
Sofia Ennaoui (fot. Tomasz Woźny)

Co wskazuje na to, że jest Pani w dobrej formie, mimo braku startów?

Systematycznie zwiększaliśmy obciążenia, a mimo to biegałam coraz szybciej. Porównaliśmy moje treningi z lat 2020 i 2021 i wyszło nam, że te same odcinki pokonywałam teraz w dużo lepszym czasie i na mniejszym zakwaszeniu.

„Obciążenia” brzmi ogólnie. Przykład?

Bardzo często pokonuję odcinki 200-metrowe, 400-metrowe, albo robię treningi typowo wytrzymałościowe, czyli jedno- albo nawet dwukilometrowe.

Czyli wychodzi Pani na trening i przebiega 400 metrów…

Tak, tylko że dwadzieścia razy. Albo 8-10 razy po 1000 metrów. Wydaje się, że to tylko 1500 metrów, a trening jest bardzo żmudny i ciężki, ale jak się nie pracuje i nie ryzykuje, to się nie pije szampana.

Na „normalne” bieganie, po lesie wokół Barlinka albo po wałach nad Odrą, tak dla przyjemności, szans nie ma?

Jest, wokół Barlinka lub po wałach nad Odrą we Wrocławiu robię rozbiegania, najczęściej w niedzielę.

I to Panią łączy z biegaczami amatorskimi, którzy też sobie biegają w niedzielę.

To mój stały punkt treningowy – około 10 rano wychodzę na niedzielną „dwudziestkę”, a resztę dnia się relaksuję i szykuję na wyzwania treningowe następnego tygodnia. Tylko nie jest tak, że budzę się rano i mówię, że dziś pójdę sobie pobiegać 10 km. Wiadomo, że wszystko jest dokładnie rozplanowane i każdy mój kilometr musi mieć sens. Ostatnie lata mego życia są podporządkowane treningowi i każdy ma przybliżać mnie do celu, który sobie w danym sezonie założyłam. Ale ja to bardzo lubię. Bieganie i treningi to całe moje życie i sprawiają mi ogromną przyjemność.

REKLAMA

REKLAMA

Sofia Ennaoui: Bieganie jest we mnie Tomasz Woźny
Sofia Ennaoui (fot. Tomasz Woźny)

Myśli Pani, że finał olimpijski jest w Pani zasięgu?

Na razie nie mogę nic powiedzieć, bo to by było wróżenie z fusów. Na treningach będzie widać, jak szybko wracam do formy i zorientuję się, czy będzie mnie stać na finał olimpijski, a jeśli tak, to czy jest szansa zawalczyć o dobre miejsce. Jedno wiem na 100 procent: finał olimpijski jest w moim zasięgu niezależnie od tego, kiedy i w jakim mieście to się stanie.

Następne igrzyska w Paryżu już za 3 lata i będzie Pani miała wtedy 28 lat, a to przecież optymalny wiek dla „średniaków”. Pani czas może potrwać wiele lat, ale pojawiają się też kolejne rywalki na krajowych bieżniach.

Wiadomo, że raz za razem pojawiają się mocne polskie biegaczki, bo przecież to nie tylko Angelika Cichocka i Asia Jóźwik, z którą przyjaźnimy się od samego początku w kadrze seniorów, w której jestem od 2014 roku. Ja mam kwalifikację do Tokio z tamtego roku, Joasia i Angelika są w rankingu, który je kwalifikuje, ale jest też Ania Sabat, czyli Wielgosz, i goni nas jeszcze kilka młodszych wilczków.

Pani kariera przypada na czas, kiedy lekkoatletyka jest w Polsce prawdziwą królową sportu. Staliśmy się potęgą.

To prawda, bodaj od 2016 roku wygrywamy większość klasyfikacji medalowych czy punktowych na mistrzostwach Europy. Dzięki temu zostaliśmy nazwani Wunderteamem 2.0, co jest nawiązaniem do złotej ery polskiej lekkoatletyki z lat 60. Obecna ekipa jest fantastyczna. My się wzajemnie nie tylko dopingujemy, ale też nakręcamy i mobilizujemy do osiągania coraz lepszych rezultatów. I to połączenie doświadczenia z młodością działa. Gdy wchodziłam do kadry, miałam 18 lat, a teraz, jeśli chodzi o wiek i staż, jestem w środku i będę się zbliżała do tych najbardziej doświadczonych.

REKLAMA

Sofia Ennaoui: Bieganie jest we mnie Tomasz Woźny
Sofia Ennaoui (fot. Tomasz Woźny)

Ale na razie, także ze względu na filigranową sylwetkę, chyba nadal pozostaje Pani maskotką tego polskiego Wunderteamu XXI wieku.

No cóż, trochę tak jest. Kiedyś podczas rozmowy z moim psychologiem, profesorem Blecharzem, stwierdziliśmy, że taka rola została mi przypisana. Każdy zna moją naturę, wszyscy wiedzą, że bardzo lubię towarzystwo, że zawsze jestem otwarta na ludzi i uśmiechnięta. No i naprawdę uwielbiam atmosferę zawodów i bardzo mnie cieszy, gdy jest wielu ludzi na trybunach. I wtedy oddaję to, co mam najlepszego, w trybuny. Fajnie pokazywać, że jest się wdzięcznym ludziom za to, że przychodzą nas oglądać. Uważam, że jestem częścią lekkoatletyki i lekkoatletyka jest we mnie, i to się wszystko łączy.

Pani lubi starty w reprezentacji i zawsze ma na ręce biało-czerwoną bransoletkę.

Tak, bo uważam się za Polkę i patriotkę przez cały rok – nie tylko gdy wygrywam. Na obozie w Kenii w 2017 roku zamówiłam u rzemieślnika taką ręcznie robioną bransoletkę w polskich barwach. No i wydziergał mi taką „flagę” na rękę. I uwaga: przez 4 lata nie ściągnęłam jej z nadgarstka. To mój atrybut, symbol, jest ze mną zawsze i wszędzie. Chciałam mieć coś, co przypominałoby mi o spełnianiu marzeń, a dla mnie zawsze było to zostanie sportowcem, bieganie z orzełkiem na piersi i zdobywanie laurów na stadionach świata. To się spełnia, jestem z tego dumna i dlatego bransoletka jest ze mną.

Urodziła się Pani w Ben Guerir w Maroku. gdzie jest ośrodek przygotowań olimpijskich. Czyli urodziła się Pani, by startować na igrzyskach…

Nie zastanawiałam się dotąd nad tym, ale wiele rzeczy, które dzieją się w naszym życiu, ma głębszy sens, więc może rzeczywiście tak było. Przyjmijmy, że urodziłam się, żeby być sportowcem i spełniać swoje marzenia.

REKLAMA

REKLAMA

Sofia Ennaoui: Bieganie jest we mnie Tomasz Woźny
Sofia Ennaoui (fot. Tomasz Woźny)

Szybka Zośka

1500 metrów marzeń, czyli dekada pod znakiem Sofii Ennaoui

Rekordy życiowe Sofii Ennaoui

 800 m – 2:00,11, Pekin 2015

1000 m – 2:32,30, Monako 2020

1500 m – 3:59,70, Chorzów 2020

1 mila – 4:23,34, Londyn 2018

3000 m – 8:59,44, Sotteville 2014 

Największe osiągnięcia

2013 – Mistrzostwa Europy juniorów, 1500 m, 2. miejsce

2013 – Mistrzostwa Europy juniorów w biegach przełajowych, 2. miejsce

2014 – MŚ juniorów, 1500 m, 5. miejsce

2015 – IAAF World Relays, sztafeta 1200 + 400 + 800 + 1600 m, 2. miejsce

2015 – IAAF World Relays, 4 × 800 m, 3. miejsce

2015 – drużynowe Mistrzostwa Europy, 3000 m, 1. miejsce

2015 – młodzieżowe Mistrzostwa Europy, 1500 m, 2. miejsce

2016 – igrzyska olimpijskie, 1500 m, 10. miejsce

2016 – młodzieżowe Mistrzostwa Europy w biegach przełajowych, 1. miejsce

2017 – Halowe Mistrzostwa Europy, 1500 m, 3. miejsce

2017 – drużynowe Mistrzostwa Europy, 3000 m, 1. miejsce

2017 – młodzieżowe Mistrzostwa Europy, 1500 m, 2. miejsce

2018 – Athletics World Cup, 1500 m, 1. miejsce

2018 – Mistrzostwa Europy, 1500 m, 2. miejsce

2019 – Halowe Mistrzostwa Europy, 1500 m, 2. miejsce

RW 07-08/2020

Zobacz również:
Wbrew pozorom "piątka" to wymagający dystans, więc tylko dobry plan treningowy, uwzględniający bardzo różne jednostki treningowe, pozwoli Ci potem na trasie osiągnąć tempo na miarę Twoich możliwości. Żeby naprawdę szybko pognać do mety biegu na 5 km, musisz się przygotować do startu, realizując każdy trening bardzo poważnie i z poświęceniem.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA