[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

Starczy startów starca [FELIETON JACKA FEDOROWICZA]

Biegnąc tegoroczną chomiczowską piętnastkę, starałem się obmyślać felieton do RW. Postanowiłem, że napiszę o miłych wspomnieniach związanych z tym miejscem, a jednocześnie przeproszę, że snuję myśli takie bardziej osobiste, zamiast dzielić się – co usiłuję zawsze – uwagami, które mogłyby być użyteczne dla wszystkich i zachęcać do biegania...

Starczy startów starca [FELIETON JACKA FEDOROWICZA] fot. shutterstock.com

Chomiczówka to spore warszawskie osiedle mieszkaniowe sportretowane przez Stanisława Bareję, wraz z niżej podpisanym, w filmie „Nie ma róży bez ognia” (1974). Zakładam, że każdy współczesny telewidz film ten zna, bo wszystkie telewizje pokazywały go tyle razy, że nawet jak ktoś z obrzydzeniem przerzucał się na inny kanał zaraz po natknięciu się, to już z samych tych natknięć musiał sobie ułożyć w głowie cały film.

Mam ogromny sentyment do całego osiedla Chomiczówka, bo tam udało mi się dwukrotnie, a wliczywszy tegoroczne podium to nawet trzykrotnie, dać przykład zwycięstwa ducha nad materią. Najpierw podczas zdjęć do filmu. Jako przez całe życie ciamajda, typowy chuderlawy inteligencik z zadyszką, przyłożywszy się, popracowawszy solidnie nad sobą, na ścianach i dachach jednego z bloków Chomiczówki pokazałem, że do co najmniej kilku ujęć nie potrzebuję kaskadera, bo i po linie wejdę, i nie trzeba mnie będzie podsadzać ani podtrzymywać, ani też zbierać pod blokiem tego, co ze mnie zostało.

Wszystko zostało nakręcone i do dziś wbija mnie w dumę. Drugie zdarzenie, późniejsze o trzy dekady z kawałkiem, wbiło mnie w dumę jeszcze większą. W roku 2007 między blokami Chomiczówki, jako absolutny antytalent biegowy, ale mimo to biegający uparcie, choć bez sukcesów od 30 lat, wystartowałem na 15 kilometrów i pierwszy raz w życiu stanąłem na podium w mojej kategorii wiekowej, a była to M70.

Doczekałem się wreszcie. To było dla mnie wydarzenie tak radosne, że w samym Runnersie piszę o tym po raz trzeci. Albo i czwarty. Długo na to podium czekałem, ale byłem cierpliwy, spodziewałem się przy tym, że konkurenci się wykruszą, a szanse będę miał spore jako ten, który w kategorię starców wślizgnął się dopiero co i będzie w niej jednym bęz najmłodszych. To mi się sprawdziło.

Niestety, nie wiedziałem wtedy jeszcze, w jak szybkim tempie ucieka z człowieka forma po siedemdziesiątce, co widzę przeszedłszy właśnie uroczyście do M80. W M80 już zostanę. Ze wspomnieniami z poprzednich M. Do M90 się nie załapię. Myślę, że do dziewięćdziesiątki, truchtając, może i dociągnę, i to oświadczenie niechaj będzie wtrętem dydaktyczno-pozytywnym, ale nie będę się już zapisywał do startów w M90. A pewnie nawet i w M80 za dwa, trzy lata.

Dlaczego? Z dobrego serca. Żal mi będzie po prostu tych wszystkich komisji sędziowskich, które musiałyby czekać grzecznie, aż dociągnę do mety, no bo jakże tu zdejmować z trasy zasłużonego starca, który już dawno przekroczył limit czasu, policjantom się opiera, a na perswazje nie reaguje, bo nie dosłyszy. I dalej lezie, bo trudno powiedzieć, że biegnie.

Taaak… Taki właśnie obraz siebie za kilka lat mam przed oczami i twardo postanowiłem, że do tego nie dopuszczę. Teraz, wkroczywszy do mojej nowej kategorii, to sobie postanowiłem. A co będzie za dziesięć lat? Pewnie dojdę do wniosku, że postanowiłem pochopnie i że może jednak, przynajmniej raz, spróbuję…  

RW 04/2017   

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij