[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.1

Szybkie polskie gazele: Sofia Ennaoui i Ula Bhebhe

Czy my, polscy biegacze, jesteśmy tolerancyjni? Czy w krajowym sporcie inność jest zaletą czy przeszkodą w rozwijaniu talentu? Jak radzą sobie w polskich realiach biegaczki z afrykańskim pochodzeniem? Przeczytaj, co mają do powiedzenia wschodzące gwiazdy polskiego sportu.

Szybkie polskie gazele: Sofia Ennaoui i Ula Bhebhe Sofia Ennaoui i Urszula Bhebhe (fot. Jacek Heliasz)

W Polsce widok biegacza czy biegaczki nikogo już nie dziwi. Skończyły się czasy, kiedy pokazywano nas palcami, żartowano z naszych obcisłych strojów, a truchtający byli motywowani do podkręcenia tempa epitetami nie do druku lub odkrywczym: „Szybciej, bo cię dogonią!...”.

Nadal jednak widok kogoś o odmiennym kolorze skóry podskórnie nas dziwi. Jeśli na dodatek jest to fajna, młoda dziewczyna, która biegnie – i to biegnie szybko – nie sposób przejść obok takiego zjawiska obojętnie. Niech nie zwiodą nas pozory. Sofia i Ula są Polkami. Wychowały się nad Wisłą, mówią po polsku bez śladu akcentu. Trenują również w myśl polskiej szkoły biegów. Obydwie biegaczki reprezentują na dodatek nasz kraj podczas międzynarodowych imprez mistrzowskich.

Sofka z Lipian: Sofia Ennaoui

Urodzona 30 sierpnia 1995 r. w Ben Guerir. Największe sukcesy: 8-krotna mistrzyni Polski w biegach średnich i przełajowych, wielokrotna rekordzistka Polski juniorek młodszych na 1500 i 3000 m. Srebrna medalistka mistrzostw Europy juniorów.

Rekody życiowe Sofii Ennaoui

  • 800 m – 2:02.31 min
  • 1000 m – 2:41.06 min
  • 1500 m – 4:04.97 min
  • 3000 m – 8:59.44 min

Ma metr pięćdziesiąt osiem, no, w butach może metr sześćdziesiąt. Biega rytmicznie, piekielnie szybko. Na pierwszy rzut oka trudno powiedzieć, skąd w takim małym człowieku siła, by pokonywać 800 metrów w niewiele ponad 2 minuty, a 3000 metrów ze średnią prędkością 3.00/kilometr ( spróbujcie sami!).

Pobiła już wiele rekordów Polski w kategorii juniorek młodszych. Zbliża się w szybkim tempie do rekordów juniorskich. Oczywiście Sofia Ennaoui trenuje, i to sumiennie, ale koleżanki z bieżni i trenerzy mówią po cichu, że po części za jej świetne wyniki odpowiedzialne są marokańskie geny. Reprezentantka Polski urodziła się w mieście Ben Guerir, 70 km od Marrakeszu. Jej mama jest Polką, tata Marokańczykiem, który przyjechał na studia do Polski.

REKLAMA

REKLAMA

Polskie gazele: Sofia Ennaoui i Ula Bhebhe Sofia Ennaoui (fot. Jacek Heliasz)

Sofia w zeszłym roku skończyła szkołę średnią w Lipianach, w połowie drogi między Gorzowem Wielkopolskim i Szczecinem. Od kilku lat trenuje na poważnie pod okiem Wojciecha Szymaniaka, a na co dzień reprezentuje klub LKS Łubusz Słubice. Wyjeżdża często na obozy, co sprawia, że musi sporo uczyć się sama, a mama mówi, że czuje czasem, jakby traciła córkę.

„Do biegania namówiłam się właściwie sama. Zaczynałam od biegów przełajowych, a na bieżni pierwszy raz startowałam na 400 m. Nie miałam pojęcia, jak ustawia się bloki startowe” – wspomina osiemnastolatka.

„Marzę o medalu olimpijskim. To co prawda bardzo odległy cel, ale motywuje mnie do pracy, szczególnie gdy łapię »lenia«. Powtarzam sobie wtedy, że jak dziś odpuszczę, to oddalę się trochę od tego marzenia, a jak pozwolę sobie na jeszcze więcej, to celu nie uda mi się osiągnąć”.

To nie jest wcale miłe, kiedy ludzie myślą, że coś przychodzi ci bez wysiłku. W biegach średnich liczy się ciężka praca na treningach, pokonywane mozolnie kilometry, wyczerpujące sesje tempowe na stadionie. Jeśli ktoś twierdzi, że można to osiągnąć bez trudu, nie zrozumie nigdy sportowca wyczynowego.

„Nie można brać takich uwag na serio. Tak, niektórzy mówią, że biegam tak szybko, bo mam tatę z Maroka, ale staram się takich słów nie brać na serio. Z drugiej strony czasem słyszę też, że jestem krewną rekordzisty świata Hichama El Guerrouja i że czeka mnie podobna kariera, a to jest w sumie motywujące” – mówi Sofia.

Biegaczka stara się być profesjonalistką: trening i odpoczynek to dla niej rzecz święta. Trudno namówić ją na niezaplanowany wyjazd, a tym bardziej start, którego nie miała w kalendarzu. Podczas zawodów nigdy nie widać po niej zdenerwowania. Potrafi wystąpić z dużo starszymi rywalkami i nie oglądając się za siebie, dyktować mocne tempo biegu od startu do mety. To nie kwestia braku szacunku, ale raczej pewności siebie i chęci sięgania po najwyższe cele. Dzięki temu podczas Mistrzostw Europy Juniorów w Rieti młoda biegaczka z Lipian zdobyła dla Polski srebrny medal.

REKLAMA

Polskie gazele: Sofia Ennaoui i Ula Bhebhe Urszula Bhebhe (fot. Jacek Heliasz)

Sama nie uznaje tego za wielki sukces, bo chciała zdobyć tam złoto. Dlatego myśli już bojowo o kolejnych imprezach. Na co dzień Sofia wtapia się w tłum. W szkole raczej nikt już nie robi afery z powodu jej pochodzenia i ciemniejszej karnacji. Zimą jest zresztą bledsza od niektórych swoich koleżanek. Powołania do reprezentacji Polski też nie otrzymała za swoje pochodzenie.

„Pamiętam to dobrze, biegałam wtedy na Grand Prix Odry w Słubicach na 800 m. Przed startem dowiedziałam się, że jak pobiegnę dzisiaj na 100% swoich możliwości, to mam szansę na uzyskanie wskaźnika na Mistrzostwa Świata Juniorów Młodszych w Lille. Udało się i choć na tych zawodach nie poszło mi rewelacyjnie, na kolejnych pokazałam już pełnię możliwości”.

Ula z Warszawy: Urszula Bhebhe

Urodzona 27 lutego 1992 r. w Warszawie. Największe sukcesy: 7-krotna mistrzyni Polski w biegach na 100 m przez płotki oraz 60 m przez płotki w hali. Czwarta zawodniczka młodzieżowych mistrzostw Europy.

Rekordy życiowe Urszuli Bhebhe:

stadion:

  • 100 m – 12.25 s
  • 200 m – 25.06 s
  • 100 m ppł – 13.30 s

hala:

  • 60 m – 7.80 s
  • 200 m – 24.88 s
  • 60 m ppł. – 8.17 s

Żeby biegać płotki, trzeba byś silną i szybką zarazem. Kolor skóry czy afrykańskie korzenie nie są gwarancją sukcesów w tej konkurencji. Aktualną mistrzynią świata na 100 metrów przez płotki jest wprawdzie Amerykanka Briana Rollins, ale złoty medal igrzysk w Londynie zdobyła blada jak ściana Australijka Sally Pearson, a rekord świata do dziś należy do Bułgarki Jordanki Donkowej. Ula Bhebhe uczyła się od najlepszych.

Urodzona w Warszawie sprinterka mieszkała z początku w Olsztynie i w tamtejszym AZS zaczynała swoje treningi na tartanie u Zofii i Andrzeja Siennickich oraz Krystyny Żegis. Po przeprowadzce do stolicy czarnoskórą nastolatką opiekowała się Grażyna Rabsztyn, była rekordzistka świata na 100 m przez płotki. Dziś Ula trenuje w grupie Edwarda Bugały, absolutnego guru w sprinterskim światku i… rekordzisty kraju w biegu płotkarskim z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych.

REKLAMA

REKLAMA

Polskie gazele: Sofia Ennaoui i Ula Bhebhe Sofia Ennaoui i Urszula Bhebhe (fot. Jacek Heliasz)

„Czy czuję, że mam łatwiej w sporcie? To, że moja rodzina pochodzi z Zimbabwe, jest dla mnie tak naturalne, że nie rozumiem, czemu trzeba było to podkreślać. Mam trochę inną budowę ciała niż Europejki, ale moje koleżanki z bieżni na pewno nie myślą, że mam ułatwione zadanie. Nie żyję tylko w świecie sportu wyczynowego. Przykładam się do studiów, a natłok zajęć na uczelni i połączenie tego z treningiem stanowi dla mnie wyzwanie!"– mówi 23-letnia zawodniczka AZS AWF Warszawa.

Ula lubi szlifować technikę, pracować nad perfekcyjnym pokonywaniem płotków. Płotki uczą pokory. W tej konkurencji o rekordzie decydują ułamki sekundy, ale też w ułamku sekundy wszystko może się zawalić, nawet mimo dobrego przygotowania.

W emocjonującym finale Młodzieżowych Mistrzostw Europy biegnącej z orzełkiem na piersi Uli do podium zabrakło zaledwie 0.03 sekundy. Gazety i agencje nauczyły się pisowni i wymowy jej obco brzmiącego nazwiska, kiedy w 2011 roku została mistrzynią Polski seniorek w hali, a rok później na otwartym stadionie. W mediach pojawiały się jej zdjęcia, dwuznaczne komentarze, bo ze względu na kolor skóry stanowiła sensację w lekkoatletycznym świecie.

„Moja skóra nie może być powodem do innego traktowania. Są wprawdzie ludzie, którzy wykazują zainteresowanie moją osobą tylko dlatego, że nie miały nigdy do czynienia z kimś mającym inne pochodzenie. Kiedy jednak poznają mnie bliżej, przekonują się, że nie różnię się od nich. Nigdy nie spotkałam się z agresją na uczelni, na stadionie, co najwyżej raz na jakiś czas z głupimi uwagami na ulicy, przez które na chwilę czułam się niekomfortowo. Nie ma co o nich wspominać. Nie warto”– podkreśla Ula.

Płotkarka traktuje reprezentowanie kraju bardzo serio. Utwierdza ją to w przekonaniu, że podąża dobrą drogą. Jednak celem pozostaje dla niej doskonalenie się i jak sama mówi fakt, że robi to dla samej siebie, nie po to, by komuś na siłę udowadniać swoją wartość.

REKLAMA

Czy w Polsce pochodzenie stanowi dziś problem? Wydaje się, że dla młodej, pewnej siebie biegaczki nie jest to dodatkowy płotek do pokonania.

„Ludzie zaskakują mnie czasem swoimi reakcjami. Młode kobiety w sklepie chwalą mnie, że świetnie mówię po polsku. Kiedy mówię im cierpliwie, że jestem Polką, widzę konsternację na ich twarzach. Z kolei starsze osoby, po których tego bym się nie spodziewała, często pytają mnie o godzinę czy proszą o pomoc, na przykład w odczytaniu rozkładu jazdy. Nie zakładają, że mogę ich nie rozumieć, wręcz przeciwnie – są pewni, że skoro mieszkam w Polsce, to muszę mówić po polsku”.

Polski los

Nasz kraj leży w Europie. Nie jesteśmy odizolowaną od świata wyspą. Bieganie, które przestało być zajęciem dla dziwaków, nie toleruje elitaryzmu. Młode reprezentantki Polski o afrykańskich korzeniach nie muszą inaczej niż na stadionie udowadniać innym, że zasłużyły na koszulkę z orzełkiem. Za to my, biegacze, musimy udowodnić sobie, że potrafimy cieszyć się – bez żadnych uprzedzeń – z ich sukcesów.

29 września 2013 roku, po 6 latach przerwy, Polak ponownie zwyciężył w największym w kraju Maratonie Warszawskim. Na metę Stadionu Narodowego jako pierwszy wbiegł Yared Schegumo - urodzony w Etiopii zawodnik z polskim obywatelstwem, który zaledwie kilka lat temu, podobnie jak tysiące Polaków, pracował fizycznie jako polski emigrant w Anglii.

Przeczytaj również: Sofia Ennaoui: jej 5 minut potrwa wiele lat

RW 11/2013

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij