[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.8

Tomasz Walerowicz: ultras bez presji

Dwa razy z rzędu wygrał polskie Wings For Life, a 100 km pokonał w 6:37:23. Wydaje się, że Tomasz Walerowicz mógłby biec bez przerwy przez całą dobę, ale robi to na własnych zasadach, bo te standardowe lubi łamać. Zobacz, jak przygotowuje się do swoich startów.

Trening Tomasza Walerowicza Zobacz, jak trenuje Tomasz Walerowicz - jeden z najwytrzymalszych biegaczy w Polsce (fot. Wings For Life)

Tomasz Walerowicz

Ur. w 1981 roku, waga 66 kg. Zwycięzca Wings For Life w Polsce w latach 2016 i 2017.

Jak większość z nas biega, bo lubi. Ale chociaż potrafi pokonać 100 km w tempie 3:58 na kilometr, to bieganie nie jest dla Tomasza Walerowicza najważniejsze. „Jeśli treningi czy zawody będą mi przeszkadzały w życiu rodzinnym czy zawodowym, to je ograniczę” – mówi dwukrotny zwycięzca Wings For Life w Polsce. Jak na razie jednak łączy te trzy aspekty życia bez szkody dla żadnego z nich. Robi to jednak po swojemu. Słucha co prawda innych, ale jak twierdzi, nie ma dwóch takich samych biegaczy i to, co sprawdza się u wszystkich, wcale nie musi być najlepsze dla Ciebie.

REKLAMA

Bieg na pustym baku

„Jestem w uprzywilejowanej sytuacji, bo natura dała mi umiejętność bardzo efektywnego wykorzystania tłuszczu jako paliwa” – mówi Walerowicz. Dzięki temu może na długie, 36-kilometrowe wybiegania w weekend wyjść rano właściwie tylko po kawie. Nawet na zawodach na 100 km wystarczają mu tylko dwa żele. Przed startem też nie ma specjalnej diety. „Innie biegacze robią nawet zdjęcia, kiedy widzą, jak na dzień przed startem zajadam się pizzą czy smażonym mięsem” – śmieje się czwarty zawodnik mistrzostw świata w biegu na 100 km. „Pizza za granicą ma ten plus, że mam pewność, iż nie nabawię się żadnych żołądkowych sensacji” – dodaje.

Ultramaratończyk - biegacz jak maszyna

Trenuje według własnych planów. „Mój organizm potrzebuje jednego dnia na regenerację po każdym treningu z akcentem” – mówi zawodnik. Nie biega również praktycznie poza strefą komfortu. „Kiedy wpadnę w dobry rytm, to biegnę z tętnem 168 w tempie poniżej 4 minut na kilometr i mogę wtedy myśleć o wszystkim, bo organizm pracuje jak maszyna”. Taki trening sprawia, że na zawodach bardzo wyraźnie odbiera sygnały od organizmu o zbyt dużym wysiłku, który może szybko zakończyć bieg. Pulsometr właściwie potrzebny jest Tomaszowi tylko na treningach. Jak przygotowuje się do zawodów, zobacz poniżej.

Spokojna głowa ultrasa

By biegać takie dystanse, trzeba mieć predyspozycje fizyczne i psychiczne. „Nie można się tego bać, ale trzeba chcieć – mówi Walerowicz. – I trzeba mieć spokój w głowie, który daje rodzina. Bo ona jest najważniejsza”.

Trening Tomasza Walerowicza

  1. Budowanie bazy. Pierwszy etap przygotowań do startu trwa od 6 do 8 tygodni. W tym czasie buduję wytrzymałość, głównie wybieganiami. Raz w tygodniu robię siłę biegową na podbiegach, także raz w tygodniu długie wybieganie – teraz jest to 36 kilometrów.
  2. Budowanie mocy. W drugim etapie, który trwa zwykle 4 tygodnie, dodaję jeden mocny trening. Jest to bieg godzinny w tempie 3:30.
  3. Szlifowanie formy. Ostatnia faza to praca nad szybkością. W moim przypadku sprawdza się trening 10 x 1400 metrów w tempie półmaratonu (3:10-3:15 na km), z 1,5-minutowymi przerwami na odpoczynek.

RW 07/2017

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij