[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Tomek Woźniak: Życie o smaku biegania

„Bardzo chętnie nauczę każdego gotowania! Biegacza też!” – deklaruje młody szef kuchni, Tomek Woźniak. W tygodniu spędza 30 godzin w kuchni i 6 godzin na bieganiu. 24-letni współwłaściciel Burger Kitchen w Warszawie ma „życiówkę” w maratonie 3:36:38.

Tomek Woźniak fot. Tomasz Woźny, archiwum prywatne

Bieganie po świecie

Wprawdzie, jak twierdzi sam Tomek, nie jest uzależniony od biegania, ale za to nie może żyć bez podróży. „Raz w miesiącu staram się gdzieś wyjechać, choćby tylko na dwa dni, aby choć na chwilę zmienić otoczenie i odpocząć, poszukać inspiracji i pomysłów do dalszej pracy”.

REKLAMA

Jakby tego było mało, Tomek sam sobie organizuje kilkutygodniowe wyprawy. „Najczęściej do Azji, którą wprost uwielbiam. W tym roku zdecydowałem się jednak na Meksyk. Zawsze biorę plecak, tylko niezbędne rzeczy (buty do biegania i japonki), kilka T-shirtów i krótkich spodni”.

Tomek biegał już w Meksyku, USA, Azji. „We wrześniu jadę do Singapuru i na Filipiny, gdzie będę nurkował i pływał na desce. Tym razem połączę ukochane podróżowanie z biznesem. Na szczęście zdążę wrócić na maraton w Berlinie”.

Owsianka rządzi

Wszystko robi szybko, z adrenaliną. „Lubię adrenalinę. 6 razy skoczyłem już na spadochronie, nurkuję. Jednak nie potrzebuję jej cały czas. Biegam po to, by odpocząć”. Bieganie jest dla niego czymś innym. „Rano piję szklankę zimnej wody i idę biegać. Nie potrzebuję zegarka, znam swój organizm. Biegam 10, czasem 12 kilometrów. Później zimny prysznic i śniadanie”.

Pytany o to, jak to jest biegać i gotować, Tomek stwierdza, że odżywia się całkowicie normalnie, ale świadomie. „Rano jem owsiankę lub granolę. W weekendy jest dłuższe śniadanie i wtedy gotuję razem ze swoją dziewczyną. Wyciskamy sok, parzymy kawę i robimy omlet, guacamole, humus i dużo sałaty. Jemy tak przez kilka godzin, rozmawiając i czytając gazety”.

Owsianka, granola i humus to podstawowe śniadaniowe propozycje szefa kuchni. Dają energię. Poproszony o zaproponowanie menu śniadaniowego dla biegacza, oczywiście wybrał owsiankę, granolę i omlet dla tych, którzy nie wyobrażają sobie dnia bez jajek.

„Na razie nie ma biegaczy w zespole Burger Kitchen. Marzy mi się taka restauracyjna, sportowa ekipa. Sport i jedzenie. Żyję po to, by jeść. Ale za to przychodzą często moi znajomi biega cze na burgera lub lżejszą sałatę” – z entuzjazmem przekonuje Tomek.

Do maratonu przez dychę

Przygotowania do maratonów w wydaniu Tomka są, delikatnie mówiąc, niekonwencjonalne. „Normalnie biegam 10 kilometrów – nie mogę więcej, bo się nudzę. Nie słucham muzyki, jestem sam ze sobą. Więcej biegam tylko ze znajomym – 18 km, i cały czas rozmawiamy. Rywalizuję biegowo dwa razy w roku w czasie maratonów”.

Rywalizacja, osiągnięcia – Tomek unika tych słów, mówiąc o bieganiu. Rywalizuje w kuchni i na polu golfowym, bo od niedawna – jak przystało na nowoczesnego restauratora – pogrywa sobie w golfa. Biegający szef kuchni nie rozstaje się ze swoimi dwiema komórkami – jest na bieżąco z tym, co się dzieje na Facebooku.

W czasie naszej rozmowy zdążył „wrzucić” zdjęcie z sesji w parku, jak i tego, co sam sobie w kuchni ugotował. Mało pisze o bieganiu, nie chwali się wynikami, cieszy się jednak na kolejne zawody. Pytany o plany, deklaruje kolejne starty: Nowy Jork (jak wylosuje miejsce), Tokio i może Londyn wiosną (miejsc już nie ma, więc Tomkowi zostaje bieganie charytatywne). A co w dalszym horyzoncie czasowym? „Za 5 lat… zrobię Ironmana na Hawajach” – zapewnia biegający szef kuchni.

Biegowe podróże Tomka:

Turcja

W 2012 roku Tomek pojechał na 3 tygodnie do Turcji. Podróżował, odwiedzał małe miasteczka i cieszył się (tak jak na zdjęciu) z pysznych owoców morza serwowanych na ulicznych straganach. Bardzo lubi próbować egzotycznych potraw.

Warsaw Orlen

Zdjęcie zrobiła dziewczyna Tomka, która obok niego jechała na rolkach. To był ciężki bieg, ale – jak zawsze – biegający szef kuchni uśmiechał się. Tomek ukończył maraton w świetnym humorze, planując, gdzie pobiegnie kolejny.

Paryż

Kwiecień 2012. Tomek ma dużą wadę wzroku, dlatego kilka lat temu zamówił sobie specjalne okulary, do których ma wkładkę optyczną i wymienne szkła. Przekonuje, że to świetny patent, bo raz biega w soczewkach kontaktowych, a raz w tych specjalnych okularach.

Nowy Jork

Luty 2012, Manhattan. Tomek uczy się, jak piec bagietki. Co prawda nie przepada za warsztatami kulinarnymi (chyba że sam je prowadzi), jednak czasem decyduje się „podszkolić”. Tak było w czasie wyjazdu do Stanów Zjednoczonych.

RW 08/2013

1 2
STRONA 2 z 2

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij