Ultramaraton przez Europę: 2500 km z Gliwic do Barcelony

Gdyby Tomasz Sobania wiecznie nie spóźniał się na pociąg, być może nigdy nie odkryłby, że ma dryg do ekstremalnych wyzwań biegowych - takich jak pokonanie biegiem 2500 km z Gliwic do Barcelony w 63 dni. I zapewne nie mógłby swoim niesamowitym bieganiem pomagać innym - na przykład młodzieży, której grozi zejście na złą drogę.

Ultramaraton przez Europę: 2500 km z Gliwic do Barcelony Tomasz Sobania
Gliwice, Praga, Pilzno, Monachium, Stuttgart, Paryż, Lyon, Montpellier, Barcelona. Tak wyglądała trasa biegu Tomka Sobani. (fot. Tomasz Sobania)

Fundacja Arka Noego to w Gliwicach znana organizacja – jej zespół już od 14 lat wytrwale zajmuje się pomocą osobom uzależnionym i profilaktyką uzależnień wśród dzieci, młodzieży i dorosłych. Prowadzi na terenie miasta dwie placówki terapii ambulatoryjnej, realizuje liczne programy edukacyjno-terapeutyczne oraz projekty artystyczne, ma ambicje stworzenia prawdziwego domu dla dzieci i młodzieży, które z różnych powodów nie mogą wychowywać się w swoich rodzinach biologicznych.

Fundacja wciąż szuka jednak nowych sposobów na to, by uchronić młodych ludzi przed wpadnięciem w szponu różnego rodzaju nałogów, a jednym z nich jest klub dla młodzieży zlokalizowany w okolicy o nie najlepszej reputacji, gdzie używki, z tymi „najcięższymi” włącznie, są łatwo dostępne, a młodzież ma z nimi kontakt na porządku dziennym. Placówka już działa, już każdy może do klubu wpaść, aby zagrać w bilarda czy tenisa stołowego, porozmawiać z psychologiem lub terapeutą, albo po prostu przyjść i posiedzieć w bezpiecznym miejscu, żeby nie włóczyć się bez celu po ulicach.

Ultramaraton przez Europę: 2500 km z Gliwic do Barcelony Tomasz Sobania
Pierwszy duży przystanek na trasie - w stolicy Czech. Tomek miał za sobą dopiero 9 maratonów, czyli 378 km. (fot. Tomasz Sobania)

Problem w tym, że Fundacja Arka Noego, jak większość organizacji pozarządowych, funkcjonuje w stanie permanentnego niedoboru pieniędzy, więc klubowi wciąż daleko do stanu, o jakim wszyscy marzą – porządnie wyremontowanego, dobrze wyposażonego miejsca, w którym na młodzież z problemami czekają specjaliści i atrakcyjne zajęcia. Jak sfinansować realizację tych wszystkich ambitnych planów?

Odpowiedź na to pytanie przyjęła smukłą sylwetkę biegacza. Tym biegaczem jest zaś 24-letni Tomasz Sobania, który prowadzi w klubie zajęcia sportowe i pewnego dnia wyszedł z ekstremalną propozycją – aby nagłośnić zbiórkę pieniędzy na rzecz klubu, pobiegnie z Gliwic do Barcelony, pokonując na własnych nogach ponad 2500 kilometrów!

Jeśli myślicie, że chłopaka poniosła ułańska fantazja, to znaczy, że jeszcze nic o Tomku nie wiecie. Zerknijmy więc do jego biografii. Dowiemy się z niej, że uczęszczał do studium wokalno-baletowego w Gliwicach, amatorsko występuje w spektaklach teatralnych i napisał dwie powieści fantasyczne dla młodzieży: „Speculo” i „Nowy świt”. Przepłynął również Ocean Atlantycki na pokładzie żaglowca „Dar Młodzieży” w trakcie Rejsu Niepodległości i bardzo lubi podróżować – odwiedził już ponad ćwierć setki krajów świata.

Ultramaraton przez Europę: 2500 km z Gliwic do Barcelony Tomasz Sobania
Już w pierwszych dniach biegu z Gliwic do Barcelony niskie temperatury, przenikliwy wiatr i rzęsisty deszcz wystawiły na próbę wytrzymałość Tomka. (fot. Tomasz Sobania)

Póki co nic, co pozwalałoby uwierzyć, że nie porywa się z motyką na słońce, planując ekstremalny ultramaraton przez Europę? A co powiecie na to, że od 5 lat Tomasz Sobania jest zawodnikiem sekcji lekkoatletycznej klubu Piast Gliwice? Jak sam opowiada, pasję biegania odkrył w sobie przez nawyk wychodzenia wszędzie na ostatnią chwilę – będąc nastolatkiem, musiał na przykład regularnie biegać z domu na dworzec, żeby zdążyć na pociąg z rodzinnego Toszka do liceum w Gliwicach.

Wkrótce okazało się, że ma predyspozycje do biegów długodystansowych, a jego specjalnością stały się wieloetapowe ultramaratony. Mimo młodego wieku ma już na swoim koncie bieg do Santiago de Compostela, podczas którego pokonał ostatnie 300 kilometrów Szlaku św. Jakuba w ciągu 7 dni, 18-dniowy bieg przez Polskę, z Zakopanego do Gdyni, którego łączny dystans wyniósł 756 kilometrów, oraz liczący aż 1500 kilometrów bieg z Częstochowy do Rzymu, który udało mu się ukończyć w ciągu 38 dni.

Ultramaraton przez Europę: 2500 km z Gliwic do Barcelony Tomasz Sobania
W Monachium obowiązkowe zdjęcie przy stadionie Bayernu – jako dziecko Tomek chciał zostać piłkarzem. (fot. Tomasz Sobania)

Tomasz Sobania ma również spore doświadczenie w działaniach charytatywnych. Kiedy biegł do Santiago de Compostela, pomógł zebrać 3000 zł dla cierpiącej na dziecięce porażenie mózgowe Laury. Bieg „Maratonami przez Polskę” pozwolił zgromadzić 30 tys. zł na leczenie chorej na nowotwór Dominiki. Biegowi do Rzymu z kolei towarzyszyła zbiórka, po której przekazano aż 50 tys. zł na rzecz walczącej z guzem mózgu 9-letniej Hani.

Tomasz Sobania ruszył w trasę 3 września z„domowego” stadionu Piasta Gliwice, z asystą 3-osobowego zespołu w kamperze, po roku intensywnych treningów i logistycznych przygotowań do wyprawy. Plan zakładał dotarcie do Barcelony po 63 dniach – przez 60 dni Tomek miał biec dystans maratonu dziennie, a trzy dni miały być w zapasie na wszelki wypadek (wypadki na szczęście się nie zdarzyły, za to jeden z tych dni gliwiczanin spontanicznie wykorzystał na... start w biegu Les 20 Kilomètres de Paris).

Ultramaraton przez Europę: 2500 km z Gliwic do Barcelony Tomasz Sobania
Aby zmotywować ludzi do wsparcia zbiórki na klub dla młodzieży, Tomasz gotów był pod wieżą Eiffla zaśpiewać dowolną piosenkę. (fot. Tomasz Sobania)

Już w pierwszych dniach wyprawy okazało się natomiast, że największą przeszkodą dla młodego ultramaratończyka może być na trasie kapryśna jesienna pogoda – w Niemczech przez wiele dni z rzędu jego motywacja i silna wola wystawiane były na próbę przez rzęsisty deszcz, wyjątkowo niskie temperatury i przenikliwy wiatr. To go jednak tylko zahartowało, więc kolejne epizody fatalnej aury na terenie Francji nie robiły już na nim większego wrażenia.

Bywało też, że nawigacja nieoczekiwanie prowadziła go na przykład środkiem pola, ale mimo to Tomek nie tracił z oczu charytatywnego celu wyzwania i szukał sposobów, by na zbiórce dla Fundacji Arka Noego systematycznie przybywało pieniędzy. Każdemu, kto zasilił konto zbiórki kwotą 50 zł, Tomek zobowiązał się wysłać kartkę pocztową z Barcelony, a kto wpłacił dwukrotnie więcej, oprócz pocztówki dostawał magnes. Na hojniejszych darczyńców czekały z kolei egzemplarze najnowszej książki Tomasza o zeszłorocznej wyprawie do Rzymu.

Ultramaraton przez Europę: 2500 km z Gliwic do Barcelony Tomasz Sobania
Jako dziecko Tomek marzył, żeby grać w FC Barcelona, ale na słynne Camp Nou dotarł jako ekstremalny ultramaratończyk. (fot. Tomasz Sobania)

Pojawiły się też bardziej brawurowe pomysły na zmobilizowanie darczyńców, jak minikoncert na żywo z Paryża (internauci mogli wskazać utwór do zaśpiewania) czy... występ baletowy w Lyonie, przy osiągnięciu określonych poziomów wpłat na zbiórkę – na szczęście dla biegacza wpłaty nabrały tempa trochę później, więc zamiast szlifować umiejętności wokalne czy taneczne, mógł skoncentrować się tylko na bieganiu.

Ostatecznie Tomasz Sobania w Barcelonie pod stadionem Camp Nou zameldował się zgodnie z planem 4 listopada, po pokonaniu 2520 km. Na mecie czekała go wzruszająca niespodzianka – medal za ukończenie biegu założyła mu na szyję Hania, dla której Tomek zbierał pieniądze rok wcześniej i która po długiej walce jest na dobrej drodze do pokonania nowotworu.

A zbiórka na rzecz klubu dla młodzieży? Oczywiście, zakończyła się sukcesem – udało się zebrać blisko 55 tys. zł, które już trafiły na konto Fundacji Arka Noego.

Ultramaraton przez Europę: 2500 km z Gliwic do Barcelony Tomasz Sobania
Pamiątkowe zdjęcie pod bazyliką Sagrada Familia i kilka zasłużonych dni odpoczynku w Barcelonie. (fot. Tomasz Sobania)

Dwa dni później Tomek zasiadł na trybunach podczas meczu FC Barcelony, w której jako dziecko chciał grać w piłkę u boku słynnego Ronaldinho, przeciwko drużynie Almeiry. Gola Roberta Lewandowskiego nie zobaczył, bo Polak fatalnie spudłował karnego, ale dzień później mieli okazję porozmawiać z nim podczas prywatnego spotkania.

„Robert był autentycznie zdziwiony, kiedy usłyszał, że biegłem codziennie przez 63 dni” – mówi Tomek, który już planuje kolejny, jeszcze bardziej ekstremalny start, tym razem do greckiego Maratonu i z powrotem. Razem 4000 km...

Zobacz także:

RW 01-02/2023

REKLAMA
}