[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Uwierz w siebie

Robert w młodości bardzo chętnie zajmował się sportem - chodził na siłownię i uprawiał dżudo. Gdy jednak zaczął pracować, ożenił się i pojawiło się dziecko; czas, który mógł poświęcić na uprawianie sportu, gwałtownie się skurczył. Oto jak sobie z tym poradził.
Fot. Jacek Heliasz

"Byłem w tym okresie bardziej aktywny towarzysko niż fizycznie" - wspomina dziś ze śmiechem Robert, choć wtedy wcale nie było mu wesoło.  Efekt? W wieku 33 lat ważył 102 kg przy 187 cm wzrostu.

"Zrobiłem się misiowaty i chociaż mojej żonie to nie przeszkadzało - mówiła, że ma się do czego przytulić - to dla mnie w moim ciele zrobiło się ciasno." W chwili gdy Robert doszedł do wniosku, że waży już zbyt dużo, jego kilkuletni syn Marcin, obecnie wicemistrz Europy w sztafecie 4 x 100 m, zaczął zdradzać talent do biegania.

"Żeby go nie zmarnował i żeby nie wystawał z kolegami po bramach z piwem w ręku, zaprowadziłem go na trening biegaczy wrocławskiego Śląska -mówi Robert. - Jednocześnie podjąłem decyzję, że sam zacznę biegać. I od razu za główny cel postawiłem sobie start w maratonie." Nie znając zasad treningu biegowego, natychmiast zapłacił frycowe.

Za szybko narzuciłem sobie zbyt duże obciążenia treningowe

"Za szybko narzuciłem sobie zbyt duże obciążenia treningowe" - tłumaczy Robert, który planował od początku biegać codziennie po 5 km. „Skończyło się to poważną i bolesną kontuzją - ponaciągałem sobie ścięgna i nadwerężyłem oba kolana. Na pół roku mogłem zapomnieć o bieganiu"- mówi Jędrusiński. Ten falstart nie osłabił jednak jego zapału.

Zrozumiał, że musi stopniowo przyzwyczajać swój organizm do wysiłku, i zaczął wszystko od nowa. Metodą prób i błędów, ale bazując na wiedzy bardziej doświadczonych biegaczy, wypracował w końcu własny schemat treningowy. Zaczął od przebieżek 2 razy w tygodniu (na zmianę 300 m biegu i 300 m marszu), systematycznie zwiększając dystans i tempo biegu.

Już po roku udało mu się zrzucić 20 kg (obecnie waży 77 kg), a w drugim sezonie trenowania, w 1997 roku, wystartował w maratonie w rodzinnym Wrocławiu. Rezultat debiutu zaskoczył nawet Roberta. "Pobiegłem wtedy bardzo dobrze, meldując się na mecie po 2 godzinach i 51 minutach" - przyznaje z dumą.

Od tamtego czasu wystartował już w około 20 maratonach i niezliczonej liczbie biegów na krótszych dystansach, zdobywając m.in. tytuł drużynowego mistrza Europy weteranów w maratonie w 2006 roku. Jest też jedną z głównych postaci Wrocławskiego Klubu Biegowego "Piast", zrzeszającego ponad 150 biegaczy.

             
1 2
STRONA 1 z 2

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij