[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ
122



OCEŃ
4.3

Wanda Panfil: „Wytrenuję Polsce medalistów!”

„Słyszał ktoś, żeby mistrzyni świata obdzwaniała biegaczy amatorów, pytając, dlaczego nie byli na treningu?” – pytają podopieczni Wandy Panfil. Takie rzeczy tylko w Tomaszowie Mazowieckim. Nic dziwnego, że mieszkańcy zdecydowali, że miasto będzie miało ulicę Wandy Panfil.

Treningi z Wandą Panfil Wanda Panfil w sporcie osiągnęła prawie wszystko. Bieganie, trenowanie następców i docenianie przez mieszkańców w rodzinnym Tomaszowie sprawiają, że czuje się szczęśliwa. (fot. Jacek Heliasz)

Stadion Lechii Tomaszów. Zieloną murawę boiska okala czarna bieżnia. Wanda Panfil przebiega przez środek i przeżywa déjà vu. Wszystko tak samo, jak trzydzieści kilka lat temu. Choć jest różnica.

Nie chodzi o to, że zamiast betonowych trybun są plastikowe krzesełka, a na bandach nazwy firm sponsorujących piłkarzy. Dziś Wanda nie biega już sama, „jak głupia”, po bieżni wokół boiska, w parku i po wałach rzeki Wolbórki. I dzieci już nie pytają rodziców, „co ta dziwna pani robi”.

Na początku lat 80. XX wieku – jako chyba jedyna dziewczyna biegająca po okolicach Tomaszowa, Opoczna i Spały – wysłuchiwała złośliwych docinków i kpin, a teraz przechodnie co chwilę ją pozdrawiają: „Dzień dobry, pani Wando”, a wokół niej truchta roześmiana grupa biegaczek i biegaczy.

Po chwili pogawędki cichną, bo tempo konwersacyjne (z mistrzynią świata) zamienia się w solidne dyszenie. Tym razem przygotowała im biegową piramidę: 400, 300, 200 m na full. Razy trzy. Żarty (na rozgrzewkowym truchtaniu) się skończyły.

Wanda, goń do przodu

„Cieszę się, że już po kilku miesiącach chłopaki i dziewczyny poprawiają wyniki. Ale lepsze życiówki dopiero przyjdą. Biegacz musi być cierpliwy. Ja też nie wygrywałam od razu. A przed startem w maratonie długo się broniłam. Nie podobał mi się ten dystans” – kiedy jej grupa rozgrzewa się przed treningiem, naciągam mistrzynię świata na opowieść o debiucie na królewskim dystansie.

To było dokładnie 30 lat temu, w 1987 roku. Zawodniczka Lechii Tomaszów miała 28 lat i wiele sukcesów na bieżni – była wielokrotną mistrzynią i rekordzistką Polski w przełajach, biegach na 3, 5 i 10 km. „Ale wtedy nie zabrali mnie na Puchar Europy, gdzie miałam startować na dziesiątkę. No to raz przebiegłam w Spale 20 kilometrów i pojechałam na maraton do Berlina. Nie wiedziałam, jakim tempem biec, więc dołączyłam do jakichś biegaczy z Łodzi.

Zobacz: Historia biegania w Polsce. Początki i rozwój biegów masowych

REKLAMA

Treningi z Wandą Panfil Wanda Panfil to biegająca trenerka. Jest zawsze i wszędzie ze swoimi podopiecznymi. (fot. Jacek Heliasz)

A oni zdziwieni: »A ty co tu robisz?« »No jak, biegnę przecież«. »Ty nie możesz z nami biec. Gnaj do przodu, dziewczyno«. No to od 20. kilometra zaczęłam szaleć...” – śmieje się Wanda Panfil. Była druga i pobiła rekord Polski (2:32:01). Tak się zaczęły jej maratońskie przygody.

Potrenuj z Mistrzynią!

„Czym by się pani chciała zająć w Tomaszowie?” – zapytał ją kilka miesięcy temu w czasie rozgrzewki przed 35. Biegiem im. Bronka Malinowskiego prezydent Marcin Witko. Dowiedział się, że mistrzyni, która po 27 latach wróciła z Meksyku (wyjechała tam z byłym mężem, meksykańskim biegaczem) do rodzinnej miejscowości pod Tomaszowem, by opiekować się chorą mamą i przymierza się, by tu zamieszkać.

„Odpowiedziałam, że bieganiem, które zawsze mi w życiu pomagało, nawet po śmierci mamy pozwoliło dojść do siebie. Może pod moim okiem pomoże też innym. Chciałabym zrobić coś dobrego dla Lechii Tomaszów, który był moim pierwszym i ostatnim klubem. Nigdy nie zmieniałam barw, choć miałam wiele propozycji. W Meksyku mnie honorowali, prosili, żebym ich reprezentowała, ale uparłam się, że zawsze będę rozsławiać swoje miasto i ojczysty kraj” – Wanda Panfil, choć nazywała się też González, zawsze czuła się przede wszystkim tomaszowianką.

Rozmowa z prezydentem trwała 5 minut i po miesiącu na mieście zawisły plakaty: „Trenuj bieganie z mistrzynią świata”. Za darmo. Wieść rozbiegła się po Tomaszowie. W listopadzie 2016 roku na pierwszy trening przyszło ponad 20 osób w wieku wszelakim. Przedstawiono mistrzynię, pstryknięto zdjęcie i... nie ma zmiłuj, zaczął się trening. Pięć kółek na rozgrzewkę, a trenerka od razu przyglądała się, kto co potrafi, i nie zamierzała tracić czasu.

Treningi z Wandą Panfil Wanda Panfil tłumaczy Krystianowi, że jego 2 godziny 50 minut w maratonie to niezły początek ich pracy (fot. Jacek Heliasz)

„Dwa lata temu, po urodzeniu dziecka, chciałam zrobić coś dla siebie i stąd bieganie. Gdy ktoś powiedział, że jest możliwość trenowania z Wandą Panfil, to każdy był ciekawy, jak to będzie, z taką słynną zawodniczką – Magdę Woźniak, jedną z uczestniczek pierwszego treningu, łapię, gdy podbiega po sportową kurtkę, bo zaczyna padać. – Jestem jedną ze słabszych w grupie, biegam totalnie po amatorsku, ale zupełnie tego nie odczuwamy, bo pani Wanda wszystkich traktuje tak samo, tylko dzieli nas na grupy i dostosowuje obciążenia do poziomu każdego z nas” – dodaje pracownica biura Powiatowego Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie.

Na treningi dwa razy w tygodniu przychodzi około 30 osób. Jest utalentowany piętnastolatek, są pięćdziesięciolatkowie, z dziesięć dziewczyn, przeważnie trzydziesto- i czterdziestoletnich. I nikt nie odpuszcza, bo widzą, że najciężej haruje i wielki entuzjazm ma najstarsza zawodniczka... Wanda Panfil. Magda tylko raz opuściła zajęcia, w święta, gdy padał deszcz ze śniegiem. Do dziś żałuje.

Wanda cieko po rekordy!

„Wanda odziedziczyła charakter w nogach (...) po swojej babci Mariannie, malutkiej, drobniutkiej, prędziusieńkiej kobiecinie, pracowitej jak mróweczka. (...) Biegaczka chodziła do szkoły podstawowej w Kraśnicy i opowie o tym sklepowa, która wtedy uczyła ją w VIII klasie, m.in. wychowania fizycznego.

Zobacz nasz materiał o sukcesach polskich biegaczy i przeżyj je jeszcze raz! [WIDEO]

Treningi z Wandą Panfil 1990 - W tym roku londyński Big Ben powinien „bić brawo” Wandzie Panfil aż trzy razy. Poza Londynem w 1990 roku wygrała jeszcze w Nagoi i Nowym Jorku. Do każdego trenowała 7-8 tygodni. Za to w Meksyku na wysokości 2400 metrów. (fot. Jacek Heliasz)

Otóż dzisiejsza mistrzyni zawsze szybko biegała, a ponieważ w szkole nie było nawet stopera, to Wandzia mogłaby pobić rekord świata, a i tak nikt by o tym nie wiedział. Potem, gdy była już zawodniczką i biegała po wsi, to ludziska dziwowali się, że »Wandzica cieko, cieko, a po cóż ona tak?«” – tak 25 lat temu reporterzy „Tempa” prześwietlali dzieciństwo Wandy Panfil, kiedy zostawała Najlepszym Sportowcem kraju w 1990 i 1991 roku. Reportaż opowiadał o dziewięciorgu braciach i siostrach mistrzyni, wstawaniu o godz. 4:30 i bieganiu 5 km na stację kolejową, by... zdążyć na pociąg do Tomaszowa, gdzie czekała ją szkoła i treningi.

Godzeniu wyczynowego sportu z nauką (pani Wanda jest mechanikiem obróbki skrawaniem), w końcu wyruszeniu do Berlina na pierwszy maraton. A rekord świata? Dziś Wanda Panfil żałuje, że coś ją podkusiło, by pobić ten maratoński.

„W 1990 i 1991 roku wygrałam cztery maratony pod rząd, w tym trzy najważniejsze na świecie: w Bostonie, Londynie i Nowym Jorku, co do dziś nie udało się żadnej kobiecie. Potem zdobyłam w Tokio mistrzostwo świata i... jeden jedyny raz posłuchałam kogoś, kto mi powiedział, żeby inaczej trenować i biec w Bostonie po rekord. A po co mi to było? Powinnam spokojnie przygotowywać się do igrzysk olimpijskich w Barcelonie – wspomina wciąż rozżalona. – Nie jestem zarozumiała, ale byłam wtedy najlepsza na świecie, nogi mi się niesamowicie kręciły. Powinnam, jak zawsze, słuchać swojego organizmu. Nie mogę sobie tego darować, to do dziś boli...”.

Treningi z Wandą Panfil 1991 - Wanda Panfil zdobywa złoty medal mistrzostw świata w Tokio. Przed mistrzostwami wygrała największe maratony na świecie: nowojorski, londyński i bostoński. Była niekwestionowaną gwiazdą numer 1 światowego maratonu. (fot. Jacek Heliasz)

Psychicznie, a fizycznie zaczęło boleć właśnie po tych przesadzonych treningach przed igrzyskami. Bolało już na biegu w Bostonie, który miał być rekordowy, a w którym nie powinna startować. „A na igrzyskach w Barcelonie do 20. km biegłam pierwsza, potem poczułam straszliwy ból. I już nic nie mogłam zrobić” – przybiegła na 22. miejscu, ale jeszcze nie wiedziała, że w tym momencie skończyła się jej kariera. Kontuzję nerwu kulszowego leczyła 8 lat. W Meksyku została trenerką. Amatorów i profesjonalistów. Jej najlepszy zawodnik biega maraton w 2:08, zawodniczka – 2:30.

Szczera i niezniszczalna

Za namową trenerki kilka osób zadebiutowało w zawodach. Ostatnio biegli charytatywną piątkę Dookoła Matki Polki, dyszki w Niewiadowie i Łodzi. Mistrzyni świata była gościem specjalnym tych biegów. Ale oczywiście startowała.

„To niesamowite, bo nie dość, że pani Wanda wygrywa wszystkie biegi w swej kategorii wiekowej i często też staje na podium w open, to za metą od razu zawraca, przybiega na 9. kilometr i każdego z nas dopinguje!” – przekrzykują się Joanna Wojtakowska, Agnieszka Plich, Monika Kwiatkowska i Ewelina Brzostowicz.

Asia jest księgową, „która wstała za biurka”, i „totalną amatorką” – chciała, żeby mistrzyni świata poprawiła jej wytrzymałość (i tak się stało). Inne dziewczyny twierdzą, że bieganie przydaje im się nie tylko w życiu, ale i w pracy. „Jestem rehabilitantką i muszę mieć kondycję do pracy z pacjentami” – tłumaczy Monika, a Ewelina, nauczycielka W-F, instruktorka łyżwiarstwa i wrotkarstwa, przenosi to, czego się dowiaduje na treningach, na zajęcia z dziećmi.

Treningi z Wandą Panfil 2:24:18 - Ten czas Wandy Panfil w zwycięskim maratonie bostońskim w 1991 roku pozostaje do dziś najlepszym w polskiej historii maratonu kobiet. Oficjalny rekord Polski jest o 2 minuty gorszy. (fot. Jacek Heliasz)

„Biegam z nimi interwały, robię siłę. Dzisiaj zorganizowaliśmy dzieciom z klas 4-6 bieg i spotkanie z panią Wandą. Pobiegło trzysta dzieciaków. Ku zaskoczeniu pani Wandy wiedziały nawet, na jakim dystansie rozgrywany jest maraton. I teraz mam kłopot, bo mówią, że przeniosą się z wrotkarstwa na lekkoatletykę”. Zawodniczki śmieją się, że pani Wanda, normalna, świetna kobitka, otacza je taką opieką, jakby też były dziećmi.

„Podzieli się wszystkim, co przyniesie z domu, rozdziela białko regeneracyjne, kupuje maści, a jednej z nas nawet sama nogę smarowała. Jak ktoś nie przyjdzie na trening, to dzwoni i wypytuje, co się dzieje. »Aha, jak biegałaś, to jeszcze zrób to i to, a jutro brzuszki«" – opowiadają podopieczne mistrzyni. „Jest szczera, prostolinijna i niezniszczalna. Biega z nami i cały czas opowiada. Na przykład jak na mistrzostwach świata w Tokio biegła zamyślona, aż nagle potknęła się o nogę koleżanki, ocknęła i pognała po złoto. Albo jak siedziała przy stole z Kenijczykami i zażartowała, że idzie kontrola antydopingowa, a oni się zerwali i tak zwiewali, że dopiero na drugi dzień ktoś przyszedł po ich torby”.

Dziewczyny panią Wandę uwielbiają, a „zawodowcy” nastawieni na wyniki są dla niej gotowi nawet zmienić pracę. „W 3 miesiące wycisnęła ze mnie 19 minut w maratonie. W Orlenie pobiegłem 2:50, ale mówi, że stać mnie na więcej” – zapala się Krystian Urbaszek, który 14 lat biegał w MKS Tomaszów. Widział, że na bieżni nie robi progresu i chciał powalczyć w biegach ulicznych.

O innych znakomitych polskich biegaczkach poczytasz tutaj: Dziewczyny na medal, czyli Irena Szewińska i spółka w Tokio

Treningi z Wandą Panfil Na treningi z „panią Wandą” nikt nie musi tomaszowian namawiać. Są nią zachwyceni. (fot. Jacek Heliasz)

„Przedtem już mi się nie chciało wychodzić na treningi. Teraz nie mogę się ich doczekać, a jak wracam do domu, to nie mam siły się ruszyć i wiem, że zrobiliśmy kawał dobrej roboty” – mówi. Tyle że praca na trzy zmiany w firmie produkującej podsufitki nie sprzyja wyczynowcom. Tak było ostatnio, kiedy po nocce pobiegł dychę w 36 minut, a życiówkę ma 34:15.

Za to z ostatniego startu zadowolony jest Wojtek Majcher, jedyny ultras w grupie. 34-letni technik BHP („Gdy nie biegam, chronię obiekty przed gryzoniami”) dotąd przybiegał w połowie stawki, a teraz wygrał bieg 6-godzinny w Sieradzu, a w Łodzi był piąty na 100 km. „Do tej pory tylko biegałem, a dopiero z panią Wandą »trenuję« – tłumaczy Wojtek.

Ulica Wandy Panfil

Od 3 czerwca tomaszowianie przechadzają się od ronda Olimpijczyków do Jana Pawła II ulicą Wandy Panfil. Kiedy przy okazji ustawy o dekomunizacji ulic okazało się, że ponadkilometrowa Oskara Langego szuka godnego następcy, Wojtek Jaskuła (rozgadany 44-latek, nieformalny przywódca i animator „wandowych” biegaczy, ze złamaną „trójką” w maratonie po treningach u pani Wandy) z całą grupą zaproponowali trenerkę jako patronkę ulicy.

Spośród kilkudziesięciu propozycji rada miejska wybrała pięć, a decyzję oddano mieszkańcom. Nokaut.

Na Wandę Panfil wskazało 1038 osób, na następnego patrona o 400 mniej. Daleko za nią byli Żołnierze Wyklęci, Polscy Lotnicy, a nawet Henryk Sienkiewicz. „Jest skocznia Małysza, lotnisko Wałęsy, więc dla nikogo nie powinno być problemem, że w Tomaszowie mamy ulicę Wandy Panfil” – odpowiadają nielicznym głosom sprzeciwu, że wprawdzie wielka sportsmenka (choć filigranowa: jakieś 55 kilo przy wzroście 167 cm), ale jednak żyjąca, ma mieć własną ulicę. A jak jeszcze coś zbroi za życia? Prezydent nie przejmuje się uwagami.

Treningi z Wandą Panfil "Zrobiliście to ćwiczenie dobrze, to teraz jeszcze raz, ale nie tak pokracznie" – Wanda Panfil jest szczerym motywatorem. (fot. Jacek Heliasz)

„Jestem po to, by robić to, czego oczekują mieszkańcy, a to ich decyzja – twierdzi Marcin Witko, zapewniając, że to jeden z licznych przykładów, że Tomaszów stawia na sport, rekreację i zdrowie. – Chcemy jeszcze w tym roku zorganizować półmaraton, który miałby start i metę przy tej ulicy. Staram się dbać o zdrowie mieszkańców, ale nie wyposażając szpitale, tylko tworząc warunki do uprawiania sportu. Sam biegam i wiem, że po kilku kilometrach zaczyna nas cieszyć wszystko, a im większy wysiłek, tym większe poczucie szczęścia” – prezydent Witko przyznaje, że jego czas na „dychę” nie jest imponujący (godzina z kawałkiem).

Na treningi z Wandą Panfil się jeszcze „nie zapisał”, ale tartan na stadionie już obiecał. I słowa dotrzyma. „Jak ktoś się zżyma, że żyję i mam już ulicę, to odpowiadam, że czas, który mi został, wykorzystam najlepiej jak potrafię. Chcę wychować następców, by znów biegacze rozsławiali to miasto w świecie. I nie ma, że się nie da” – zapewnia Wanda Panfil, zwracając się przy okazji do biegaczy, którzy pytają o kolejny trening.

„Siłkę trzeba robić, piłki lekarskie przywiozę z domu. Wojtek, no jak ty tą nogą sztywno machasz! Zobacz, jak to się robi...”.

RW 07/2017

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij