[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Lance Armstrong: Wciąż w biegu

Czego pragnie sportowiec, który siedem razy z rzędu wygrał najsłynniejszy wyścig kolarski na świecie Tour de France i pokonał raka? Lance Armstrong chce biegać. Dlaczego? Na to i na inne pytania odpowiedział nam przed startem w swoim pierwszym maratonie. 

fot. Gary Land

Przeciętnie sprawnej osobie 16 tygodni wystarczy, by dobrze przygotować się do udziału w maratonie. Jednak nawet najbardziej wysportowany człowiek na świecie miałby małe szanse na wyrobienie sobie maratońskiej kondycji, gdyby jego rozkład zajęć przypominał ten, według którego działa Lance Armstrong.

Wyścigi samochodowe w Indianapolis, wizyta promocyjna w Nowym Jorku, wypad do Hollywood, wykład na uniwersytecie w Bostonie, impreza charytatywna w Kalifornii, przeprawa rowerowa przez stan Iowa, co drugi weekend spędzony z dziećmi w Austin w Teksasie, wreszcie wizyty u kumpla Matthew Mcconaugheya w South Beach.

Gdy prowadzisz życie ciągle w biegu, może zabraknąć ci czasu... Na bieganie. Cóż, widocznie tak wygląda emerytura, gdy masz 35 lat i jesteś siedmiokrotnym zwycięzcą morderczego Tour de France. Zwłaszcza gdy wciąż chcesz się dobrze bawić, intensywnie wspierasz walkę z nowotworami i masz do swojej dyspozycji prywatny odrzutowiec.

Jedno jest pewne - w takim planie dnia ciężko upchnąć długodystansowe biegi i treningi wytrzymałościowe. Armstrong od początku podkreślał, że zależy mu przede wszystkim na samym udziale w New York Marathon, ale nawet tę z pozoru niewysoko zawieszoną poprzeczkę niełatwo przeskoczyć.

Jednak duch walki nie jest Armstrongowi obcy. Widać to wyraźnie podczas treningów. 8 kilometrów przebiegniętych z nim wzdłuż rzeki Willamette dowodzi, że słynny kolarz potrafi biegać. Chociaż ma nieco sztywną postawę kolarza z dwudziestoletnim stażem, już po 2 kilometrach odstawia mnie i dwóch kolegów ze swojego teamu i ostro wyrywa do przodu.

W życiu Armstronga widać pewien konflikt interesów. Lance chciałby być „zwykłym facetem", ale nie może też wyzbyć się chęci bycia kimś więcej - sławnym i wpływowym. Podobny brak konsekwencji da się zauważyć, gdy słucha się o celach, jakie wyznaczył sobie w związku z maratonem.

Chociaż Lance jest niezwykle pewny siebie, wie, że przebiegnięcie ponad 40 km to prawdziwe wyzwanie dla sportowca. Dlatego wciąż podkreśla, że chce biec w środku peletonu. Tyle że przy okazji dodaje, że chciałby pokonać cały dystans w 2 godziny 45 minut. A jeśli zabierze się za bieganie na poważnie, to... kto wie.

Runner's World: Pokonałeś raka już dobrych kilka lat temu. A jak czujesz się dziś?

Lance Armstrong: Wszystko OK. Odpukać, nie mam żadnych problemów ze zdrowiem.

Podczas treningu świetnie się spisałeś. Chwilami osiągałeś nawet tempo na poziomie 4:5, 4:0.

Mogę biec bardzo szybko, jeśli tylko zechcę. Problem w tym, że jeżeli dziś dam sobie w kość podczas treningu, mocno to odczuję na drugi dzień.

Bolą Cię mięśnie?

Doskwiera mi lewy zginacz biodrowy. Droga od jazdy na rowerze do biegania jest bardzo wyboista. Podczas biegu występują silne wibracje i przeciążenia. O dziwo, nie mam żadnych problemów z kolanami, z dolnym odcinkiem kręgosłupa, kostkami czy goleniami. Krótko mówiąc - nie odczuwam dolegliwości typowych dla biegaczy. W treningach przeszkadza mi tylko ból lewego zginacza biodrowego.

 

REKLAMA

Armstrong przygotowuje się do biegu w Portland, razem z członkami swojej ekipy LiveStrong (fot. Sol Neelman, Bruce Ely)

Myślisz, że przyczyna tkwi jedynie w Twojej kolarskiej przeszłości?

Zawsze miałem z tym problem, również gdy jeździłem na rowerze. Wtedy sprawę załatwiały codzienne masaże.Wiele osób pracowało nad tym, by mi ulżyć. Dziś jest inaczej. Sporo się rozciągam, ale to, niestety, za mało. Dlatego próbuję innych metod. Biegam, pływam, jeżdżę na rowerze.Wszystko po to, by zaradzić tej dolegliwości. Zresztą, bardzo mi to odpowiada. Nie chcę skupiać całej swojej uwagi tylko i wyłącznie na jednej dyscyplinie sportu.

Chyba nikogo nie zaskoczyłeś, gdy w kwietniu ogłosiłeś, że zamierzasz wziąć udział w maratonie. Mówiłeś o tym już w rok wcześniej. Dlaczego zdecydowałeś się na to właśnie teraz?

Przebiegnięcie maratonu może być jednym z celów, jakie człowiek wyznaczy sobie w życiu. Nie bez znaczenia jest też to, że w tym roku mija 10 lat od dnia, gdy zdiagnozowano u mnie nowotwór. Układa się to w ciekawą historię, którą możemy wykorzystać dla dobra mojej fundacji.

A dlaczego akurat New York Marathon?

Cóż, Nowy Jork to Nowy Jork. To w końcu największy maraton na świecie. I chyba najbardziej wyjątkowy, angażujący najwięcej ludzi. Z niecierpliwością czekam na tę atmosferę. Znam ją jedynie z opowiadań, ale podobno jest niesamowita.

Pytanie, które z pewnością zadaje sobie wiele osób brzmi: jak wiele chcesz osiągnąć w tym biegu?

Dziennie pyta mnie o to co najmniej 5 osób. Jaki chcę osiągnąć czas? Sęk w tym, że nie mam pojęcia. Nie zależy mi na tym, by biec szybko. Niektórzy myślą, że chcę wygrać. Toż to szaleństwo! Jeśli przekroczę metę godzinę po zwycięzcy, będę naprawdę szczęśliwy. Jakie czasy osiągają zwycięzcy? 2: 10?

To zależy od pogody, ale zgadza się - poniżej 2:10. Rekord maratonu w Nowym Jorku wynosi 2:08. Ale możesz zmierzyć się z byłym kolarzem Laurentem Jalabertem, który osiągnął w zeszłym roku 2:55.

O tak, słyszałem. Zamierzam go pobić. Podobnie jak innego zawodowego kolarza Rolfa Aldaga. Przebiegł maraton w około 2:42.

Zatem jest jakiś czas, który chcesz osiągnąć. Wspominałeś kiedyś, że chciałbyś przebiec dystans w mniej niż 2:30, a nawet 2:15.

(Armstrong się śmieje) Pewnie palnąłem to po zakończeniu Tour de France w zeszłym roku. Jeszcze zanim poznałem życie na emeryturze. Bezustanne podróże, brak możliwości skupienia się na tym, co się robi. Ilość spraw, którymi się obecnie zajmuję jest szalona. Talk- -show, kolacje, bankiety. W domu spokoju nie dają mi dzieciaki. Nie mogę skoncentrować się tylko i wyłącznie na maratonie. By pobiec 2:15, a nawet 2:30, musiałbym podejść do tego na poważnie.

Team Lance\'a ustala plan treningu w hotelu w Portland (fot. Sol Neelman, Bruce Ely)

Niektórzy uważają, że mógłbyś pobiec 2:30 choćby jutro.

Jutro pewnie nie. Ale myślę, że gdybym dał sobie 2-3 miesiące na intensywny trening, wyciągnąłbym 2:30. Pytanie - po co? Jestem zbyt zajęty i to, co robię, sprawia mi zbyt wielką frajdę, by ostro trenować. Już wolę biec w środku peletonu. Jeśli pobiegnę w okolicach 2:45 do 3:00, będę zadowolony. Taki wynik nie wymagałby ode mnie niezliczonych godzin treningu i ostrych diet. Zresztą - właśnie tak wyglądało moje życie przez minionych 20 lat.

A jak to się ma do Twojego słynnego zamiłowania do rywalizacji?

To nie problem. W końcu będę biegł z ludźmi, którzy zajmują się lekkoatletyką na co dzień. A swojej pasji do współzawodnictwa daję upust nie tylko poprzez sport. Zresztą 1 km w tempie 4:35 daje mi wynik w okolicach 3 godzin.

Zgadza się. Nawet trochę więcej.

Więc by osiągnąć 2:45, musiałbym pokonywać kilometr w 3:30 minuty

1 km w około 3:45 minuty daje Ci wynik około 2:45.

No widzisz. Nie dam rady tego osiągnąć. Nie teraz. Nigdy nie biegłem w maratonie, więc nie mam pojęcia, jak to wygląda. Druga połowa może być... hmm... ciężka.

Jak zatem wygląda Twój trening? Maraton odbędzie się za 14 tygodni więc...

O cholera! Tak szybko?!

Czy trenujesz według planu szesnastotygodniowego?

Nie. Chciałem, ale nie wyszło ze względu na podróże i drobne kontuzje. Dobrą stroną biegania jest to, że mogę je uprawiać wszędzie, nie muszę dźwigać ze sobą roweru, szukać odpowiednich dróg, unikać ruchu ulicznego. Ale tak naprawdę, mój trening jest bardziej złożony. Łączę jazdę na rowerze, bieganie, siłownię, pływanie, wioślarstwo, kolarstwo górskie, wreszcie biegi przełajowe. To zresztą chyba moja ulubiona dyscyplina. Nawierzchnia jest bardziej miękka, a otoczenie ciekawsze.

Ile kilometrów dziennie pokonujesz?

To zależy. Przykładowo, w zeszłym tygodniu byłem we Francji. Pojeździłem trochę po L'Alpe d'Huez i przez godzinę biegałem po Nicei. Zazwyczaj trwa to od 45 minut do godziny. Zrobiłem też kilka okrążeń wokół jeziora Austin. Nawierzchnia jest tam dość miękka, a trasa dobrze oznakowana. Na trasie spotykałem tłumy ludzi - nawet w upiornym upale.

Jaki najdłuższy odcinek pokonałeś za jednym razem?

15 czy 18 kilometrów. Nie pokonałem jeszcze pełnego dystansu maratonu. I nie mam pojęcia, czy pokonam.

Każdy trening lance zaczyna od rozgrzewki, która pomaga uniknąć kontuzji (fot. Sol Neelman, Bruce Ely)

A od czego to zależy?

Od moich bioder. Ale nie dręczę się tym po nocach. Osiągnę odpowiednią sprawność ruchową dzięki jeździe na rowerze i pozostałym ćwiczeniom. Najważniejsze są treningi biegowe - od pół godziny do godziny. Przed maratonem dobiję do dwóch. W spokojnym tempie. Nie zależy mi na szybkości. Ważne, by wyjść na trasę i podjąć wyzwanie. Drugą połowę dystansu mogę nawet przejść.

Tego sobie nie wyobrażam w Twoim wykonaniu.

E tam!

Podczas dzisiejszego treningu na jakieś 10 minut wyrwałeś przed siebie, zostawiając nas daleko w tyle. Ćwiczysz też szybkość?

Niezbyt serio. Kiedy ostatnio biegałem po Paryżu, zacząłem trochę kombinować. Biegłem 10 minut na spokojnie, a kolejnych 10 na maksymalnej prędkości. I tak na zmianę. Chciałbym móc ci powiedzieć, że zabraliśmy się za to na poważnie.

To znaczy, myślę o maratonie na serio, ale nie ćwiczę według ściśle ustalonych reguł, tak jak robi to wiele osób.W Austin widuję całe grupy biegaczy, które przygotowują się do maratonu według bardzo surowego planu. Mnie nie pozwala na to napięty kalendarz.

Korzystasz z bieżni?

Oczywiście. Bieżnie są wygodne. Ze względu na ciągłe podróże, nigdy nie wiem, jaką wybrać trasę i czy pogoda będzie odpowiednia. A bieżnie są w dodatku miękkie. Niestety, trudno na nich biec dłużej niż przez pół godziny.

Jako kolarz skupiałeś się co roku na Tour de France. Czy jest coś konkretnego, co motywuje Cię do biegania?

Cóż, po prostu chcę być normalnym, sprawnym trzydziestopięcio-, czterdziesto-, czterdziestopięciolatkiem. Nie chcę być kolejnym emerytowanym sportowcem z dziesięciokilową nadwagą. Wcale nie muszę stawać na podium. Zależy mi, by być sprawnym i prowadzić zdrowy tryb życia. Większość maratończyków, którym stuknęła czterdziestka, biega właśnie po to, by zachować sprawność. Sęk w tym, że nie mogą rywalizować z facetem, który 7- krotnie stawał na najwyższym stopniu podium Tour de France. Ale na pewno mogą zmierzyć się z kimś, kto oznajmia: „Chcę przebiec maraton".

Jest, niestety, wiele osób, którym nie przyszłoby to nawet na myśl.

Tak, wiem. A powinno. To kwestia wyborów, których dokonujemy każdego dnia. Czy zjeść to czy coś innego, czy ćwiczyć, czy nie, jak długo spać itd. To wszystko jest ze sobą powiązane. Świat staje się coraz bardziej leniwy i coraz bardziej otyły. Nastały czasy społeczeństwa fast foodów. Nie jest dobrze.

Czy zawsze uważałeś się za biegacza?

Zaczynałeś w triathlonie. Byłem biegaczem, zanim zająłem się na poważnie czymkolwiek innym. Jeszcze zanim zacząłem pływać i jeździć na rowerze. Biegałem już jako dwunastoletni chłopak. Zresztą moja mama zbierała całą dokumentację - począwszy od moich pierwszych wyników z lat 80., na dziennikach treningowych z czasów, gdy startowałem w triatlonie, kończąc.

Po kilku minutach biegu Lance przyspiesza i zostawia kolegów z teamu w tyle (fot. Sol Neelman, Bruce Ely)

Co Cię wtedy kręciło w bieganiu?

Nie jestem pewien. To znaczy, zawsze lubiłem biegać i byłem w tym całkiem dobry. Pamiętam, jak w podstawówce robiliśmy testy wytrzymałościowe. Taki dwunastominutowy bieg. Na metę przybiegłem pierwszy i byłem tym mocno podekscytowany.

To zwycięstwo zmotywowało mnie do dalszego biegania - już w szkole średniej. Nie byłem dobry w koszykówce czy baseballu, więc skupiłem się na bieganiu. Następnie przyszło pływanie. Jazda na rowerze byłą ostatnia. Jest w tym zresztą pewna logika. W końcu nikt nie może mieć roweru zawsze przy sobie. Łatwiej jest biegać, wybrać się na basen.

A co dzisiaj najbardziej lubisz w bieganiu?

Szczerze mówiąc, wolę jazdę na rowerze. To wciąż moja ulubiona forma ćwiczeń.W bieganiu podoba mi się jego prostota. Można je uprawiać wszędzie, nie musisz dźwigać ze sobą wyszukanego sprzętu. Wystarczą para butów i krótkie spodenki. To wygodny sport. Kolarstwo jest nieco bardziej skomplikowane.

Masz jakieś inne ambicje poza maratonem w Nowym Jorku?

Z początku chciałem brać udział w jednym maratonie rocznie.W różnych miejscach. W ten sposób mógłbym odwiedzać miejsca, które zawsze chciałem zobaczyć. Na przykład Moskwę. Po prostu wybierałbym jedno miejsce w roku i skupiłbym na nim całą swoją uwagę. Tak, to niezły plan. Jednak jak na razie, marzę o tym, by przetrwać chociaż Nowy Jork.

Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, co by było, gdybyś zamiast jeździć na rowerze od początku poświęcił się bieganiu?

Pewnie byłbym niezłym maratończykiem, ale moje ciało nie jest stworzone do biegania. Chociaż mój umysł też nie jest typowym umysłem kolarza, a jednak się udało.

Czym Twoim zdaniem różni się mistrz maratonu od mistrza Tour de France?

Kolarze są chudzi i niewysocy. Są zasadniczo dżokejami na rowerach. Maratończycy to zupełnie inna bajka. Przemiana z pływaka w kolarza kosztowała mnie sporo wysiłku. Wątpię, żeby kiedykolwiek udało mi się wypracować sylwetkę zawodowego biegacza. Pewnie gdybym bardzo się postarał, mógłbym przebiec maraton w czasie poniżej 2:15, ale na pewno nie pobiłbym rekordu świata. Cóż, mistrzowie świata to zupełnie inna rasa - Afrykanie.

Wygląda na to, że nabrałeś nieco masy od czasów, gdy startowałeś w Tour de France. Czy i ile kilogramów Ci przybyło?

Nie mam pojęcia. Kiedy zajmowałem się kolarstwem, nie mogłem na przykład robić pompek, bo natychmiast wyrabiałem sobie mięśnie. Teraz już mogę sobie na to pozwolić, pracuję nad całą swoją sylwetką. Z pewnością więc nabrałem masy. Zwłaszcza w górnych partiach ciała.

Przykładasz wagę do diety?

Owszem, próbuję. Niestety, na przeszkodzie znowu stają podróże. Będąc ciągle w ruchu, ciężko dokładnie kontrolować to, co się je. Bardzo pomaga mi mój trener, Greg Isaac. Ustala moje menu i warczy na mnie, gdy sięgam po M&M-sy.

Choć Armstrong zapewnia, że nie interesuje go prędkość, wciąż kontroluje czas (fot. Sol Neelman, Bruce Ely)

Masz jeszcze jakieś inne grzeszki?

Piwo i wino. No i mój ulubiony drink - margarita.

A coś z jedzenia?

Właściwie to jem nieco mniej niż kiedyś. Gdy uprawiałem kolarstwo, jadłem naprawdę sporo. Dzisiaj nie czuję już głodu. Nigdy nie dochodzi do tego, żebym zastanawiał się, ile czasu zostało do obiadu.

A jesz coś w trakcie biegania?

To ludzie jedzą biegnąc?

Jasne. W czasie długich biegów. Batoniki energetyczne, banany...

Więc będę musiał jeść w trakcie maratonu? W czasie biegu nigdy nie jem i nie popijam. Podobnie podczas jazdy rowerem. Inni zawodnicy piją jak smoki. W trakcie treningu w godzinę wypijają cały swój zapas, a ja nawet nie tykam swojej wody. Nie, gdybym coś zjadł czułbym się okropnie. Ale trzygodzinny bieg odpowiada sześciogodzinnemu wyścigowi na rowerze. Będę więc musiał pomyśleć o jedzeniu.

A co z muzyką? Słuchasz jej w trakcie biegu?

Czasami. Jednak gdy biegnę w grupie, nie chcę wyglądać tak, jakbym chciał, żeby wszyscy dali mi spokój. Ale muzyka często towarzyszy mi w czasie ćwiczeń.

Czego lubisz słuchać?

To zależy.W czasie biegania wolę nieco cięższe klimaty. Red Hot Chili Peppers, czasami Linkin Park.

Wyglądasz mi na minimalistę.

Cóż, chcę uciec od tego, czym zajmowałem się przez ostatnich 20 lat. Byłem cały czas skupiony na diecie, ćwiczeniach i sprzęcie. Mam już tego dosyć. Chcę nieco wyluzować, być zwykłym gościem. Biegam w zwykłych skarpetkach. Podobnie ma się sprawa ze spodenkami. Przyszli do mnie pewnego dnia ludzie z Nike i pytają, w czym będę biegł w czasie maratonu. Przynieśli też takie króciutkie spodenki - odrobinę większe niż kąpielówki. A ja im na to: „Nic z tego, pobiegnę w zwykłych, krótkich spodenkach". Właśnie w zwykłych szortach biegam na co dzień.

A założysz zawodowy podkoszulek?

Cóż, następną rzeczą, do której próbowali mnie przekonać ludzie z Nike, była koszulka na ramiączkach. O nie! Ostatnio biegałem w San Francisco i było dość zimno. Ubrałem więc długą bieliznę, bawełniany T-shirt, spodenki koszykarskie i czapkę. Ktoś z ekipy zrobił mi zdjęcie i doszliśmy do wniosku, że właśnie to włożę na maraton. Chociaż ten strój niespecjalnie sprzyja czasom poniżej 2:30.

Świat joggingu jest powiązany z działaniami dobroczynnymi. Wraz ze swoją fundacją dokładasz do tego swoje trzy grosze.

Niełatwo zorganizować wyścig kolarski - te wszystkie kłopoty z ruchem ulicznym, znakami. Z biegami jest na odwrót. Wystarczy kawałek wolnej przestrzeni, i gotowe. Biegi lepiej nadają się do zbierania funduszy. Można je organizować szybko i w dowolnym miejscu.

Trasa treningu lance\'a przebiega przez dwa 25-stopniowe zestawy schodów. Biegnąc musi przeskakiwać po 2 stopnie naraz (fot. Sol Neelman, Bruce Ely)

A Twój udział w maratonie będzie miał jakiś element charytatywny?

Musimy to jeszcze ustalić. Fajnie by było uzbierać przy okazji trochę pieniędzy, zwłaszcza w kontekście jubileuszu 10/2 (2 października u Armstronga zdiagnozowano nowotwór). Ale zobaczymy, jak będzie.

Brytyjczyk Steve Chalke zebrał 2,2 miliona dolarów podczas zeszłorocznego maratonu londyńskiego. To rekordowa suma.

A ile uzbierał P. Diddy?

2 miliony dolarów. W 2003 w Nowym Jorku.

Zatem my musimy uzbierać 10,2 miliona.

To realna suma?

Byłoby ciekawie - ze względu na 10. rocznicę 10/2. Czy to się uda, to inna sprawa. Trzeba sobie wyznaczać realne cele. Niemniej jednak byłoby wspaniale. (Nieco później Armstrong stwierdził, że jego bieg ma przede wszystkim skupić uwagę publiczności na maratonie, mówiąc: „W bieganiu chodzi o przyjaciół, a nie o pieniądze").

Jeżeli w Nowym Jorku pobiegniesz w środku peletonu, będziesz otoczony przez 40 tys. ludzi. Co Ty na to?

Nie mogę się doczekać. Bieg przez te wszystkie dzielnice, imprezowa atmosfera, przygrywające kapele. 42 km w tłumie. Nawet chwili samotności. Ale wiesz, co ludzie najczęściej mówią o maratonie w Nowym Jorku? Że na środku mostu trzeba ostro wystartować do przodu, bo inaczej po tobie.

Tak, to prawda. A zamierzasz słuchać muzyki w czasie maratonu?

Wezmę ze sobą swój zestaw Nike+iPod. Ale mam tam nagrane jedynie 2,5 godziny muzyki, więc...

Czyli w sam raz!

Byłoby wspaniale przebiec ten dystans w 2:30. Pewnie dałbym radę. Tak myślę. Kilka lat temu byłem w rodzinnym miasteczku Sheryl (Sheryl Crow - była narzeczona Armstronga). Chciała, żebyśmy razem pobiegali. Poszliśmy na pobliski tor i zaproponowałem, że przebiegnę milę najszybciej, jak potrafię. Osiągnąłem wynik 5:11. A że padał deszcz i mocno wiało, zastanawiam się, jak szybko bym pobiegł, gdybym więcej trenował i gdyby pogoda była ładna.

Kilka lat temu wygrałeś Dirty Du (duathlon składający się z trzymilowego biegu, dwunastomilowego wyścigu na rowerach górskich i dodatkowego trzymilowego biegu).

O tak. Jestem z tego naprawdę dumny. Mój rekord toru wciąż nie został pobity. Pamiętam, że ktoś wyprzedził mnie wtedy na rowerze i musiałem nadrabiać w ostatnim biegu, żeby wygrać.

Ktoś wyprzedził Cię na rowerze i musiałeś nadrabiać w biegu?

Tak, to był jakiś specjalista od jazdy na rowerze górskim. A trasa nie należała do łatwych. Pełno ostrych zakrętów.

Biegasz czasem ze swoimi dziećmi. Na przykład dźwigając je w nosidełku?

Byłoby to raczej trudne, zważywszy że mój syn waży prawie 30 kilogramów. Dodaj do tego Grace i Isabelle i masz prawie 65 kg dzieci! A Austin to górzysta miejscowość. Ale moja była żona Kristin to uwielbia. Kiedyś nie przepadała za sportem, ale odkryła „to coś"w bieganiu. Wyznacza sobie konkretne cele i biega. Jest przede wszystkim utalentowaną mamą, ale biega, by utrzymać formę. Bieganie to dla niej rodzaj terapii.

A może bieganie jest też terapią dla Ciebie?

Prawdę mówiąc, wciąż większego kopa daje mi kolarstwo.Wystarczy, że wybiorę się na czterogodzinną samotną przejażdżkę, a po powrocie wszystko staje się znacznie prostsze. Nie nauczyłem się jeszcze czerpać podobnej równowagi z biegania. Ale zamierzam to osiągnąć. Wiem, że już zawsze będę biegał. Może nie będę co roku brał udziału w maratonie, ale z pewnością będę biegał.

 

Lance Armstrong przebiegł trasę New York Marathon w czasie 2:59:36. Na konferencji prasowej po biegu powiedział, że był to największy wysiłek fizyczny, jaki kiedykolwiek wykonał, i że nawet najtrudniejsze chwile Tour de France nie mogą się równać z ostatnimi kilometrami maratonu. Zapytany, czy za rok znowu wystartuje w maratonie, odpowiedział: „Wtej chwili odpowiedź brzmi nie, ale zawsze mogę zmienić zdanie".  

Okazał się przewidujący, bo po starcie w 2006 roku w Nowym Jorku (856. miejsce), rok później pobiegł tam znowu i poprawił swój czas osiągający wynik 2:46:43, co dało mu 232. miejsce. W 2008 roku skończył maraton w Bostonie, z czasem 2:50:58.

RW 01/2007

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij