Wyzwanie Runner’s World 2015: Ekipa od łamania życiówek

Zmodyfikowana trasa 16. PKO Poznań Maraton sprzyjała biciu rekordów życiowych. Dodajmy do tego profesjonalne przygotowanie naszych Czytelników pod okiem trenerów Runner’s World, dobrą pogodę, świetną atmosferę i mamy gotowy przepis na maratończyka i przygodę życia.

Wyzwanie Runner's World 2015 Paweł Kempa
fot. Paweł Kempa

Siła, odwaga, szybkość, wspólnota

REKLAMA

Kiedy 50 naszych Czytelników rozpoczynało w czerwcu przygotowania pod okiem trenerów Runner’s World do startu w maratonie, cel wydawał się odległy i mglisty. Dla debiutantów był on może nawet trochę przerażający. 42 kilometry! Jak ja to przebiegnę? Czy nie przeszarżuję w przygotowaniach? Czy nie wymięknę na trasie? Tysiące myśli kołatało się pewnie po głowie.

Pierwsze treningi rozwiały wiele wątpliwości, bo nic tak nie działa pozytywnie na stres i głupie myśli, jak solidny trening. Trenerzy przygotowujący Czytelników przyznali, że musieli raczej hamować swoich podopiecznych w ich zapędach do szybszego i mocniejszego treningu, niż motywować ich do pracy. To już kolejny rok, kiedy przygotowują Czytelników RW do wyzwania, więc umiejętnie kierowali treningami, właściwie dozując obciążenia. Wreszcie uzbrojeni w koszulki ASICS Stripe Short-Sleeve Top, sprawdzone buty oraz żele stawili się w namiocie Runner’s World przed startem.

 

O 50 miejsc ubiegało się prawie 500 osób. „Dopiero za trzecim razem udało mi się załapać, ale warto było czekać, bo przeżycie ogromne” – mówił Wojtek Kośniewski.

Co takiego przyciąga biegaczy, że tak tłumnie chcą wziąć udział w Wyzwaniu Runner’s Word? Na pewno opieka profesjonalnych trenerów biegania przez ponad 4 miesiące – tu słowa uznania dla Ewy Samborskiej-Wcisło, Łukasza Kalaszczyńskiego i Kamila Poczwardowskiego za przygotowanie całej grupy. W specjalnym namiocie RW na uczestników akcji czekał masaż przeprowadzony przez fizjoterapeutów, regeneracyjne przekąski, izotoniki i dobry makaron.

Ale tym, czego nikt nie spodziewa się podczas każdej edycji i co jest bezcenne podczas Wyzwania, jest niezwykła atmosfera panująca przed startem i po nim. Aktywne wsparcie redakcji Runner’s World, możliwość wymiany myśli i emocji, a także wspólne przeżywanie sukcesów po złamaniu życiówki sprawiają, że dla wiele osób była to biegowa przygoda życia.

Mirosław Łuckoś, czas 04:58:46: To był mój debiut w maratonie. Najtrudniejszy był 35. km. Trochę zacząłem wątpić. Bolało. Potem 38. km, kolejny kryzys, ale zmieniłem taktykę i udało się.

Aleksandra Smolarczyk, czas 05:15:58: Na 33. i 34. km był podbieg. Wtedy biegło mi się bardzo ciężko i poczułam osłabienie, ale potem już jakoś poszło. Jestem maratończykiem, to najważniejsze!

Tomasz Baranowski, czas 03:57:40: Złamałem 4 godziny i jestem bardzo szczęśliwy. Na 39. km zaczęło mnie trochę łamać, ale wytrzymałem.

Adam Chrostek, czas 03:43:45: Celowalem w 3:40. Biorąc pod uwagę fakt, że dwa tygodnie temu skręciłem nogę, to i tak całkiem nieźle mi poszło. Trochę przeszkadzał zimny wiatr.

Marcin Chyb, czas 03:49:32: To, co zamierzałem, udało się osiągnąć. Wynik możliwy był dzięki wsparciu rodziny oraz opiece trenera Kamila Poczwardowskiego i Runner's World. Dzięki!

Cezary Śledziewski, czas 04:02:30: Czy udało się zrealizować cel? I tak, i nie. Chciałem złamać 4 godziny. Minimalnie mi zabrakło, ale było blisko i wiem, że mogę pobiec o te 3 minuty szybciej.

Krzysztof Celusta, czas 03:16:35: Przesadziłem na początku. Zamiast pierwszą połowę pobiec w 1:32, to zrobiłem ją w 1:28. Zmęczyłem się za bardzo i osłabłem w końcówce. Ale i tak start uznaję za bardzo udany, choć chciałem trochę lepszy wynik.

Maciej Frydrychowicz, czas 04:53:38: Końcówka od 35. km była najtrudniejsza, ale dałem radę. Nie było „ściany” jak w zeszłym roku, więc jest postęp.

Maciej Wąsowski, czas 03:25:10: Najtrudniejsze było dla mnie utrzymanie równego tempa, ale z wyniku jestem bardzo zadowolony. Na trasie pomogła mi rewelacyjna pogoda, no i dopingujący kibice.

Leszek Deska, czas 03:08:28: Poprawiłem w tym sezonie życiówkę o 6 i pół minuty, z czego się bardzo cieszę. Nie bardzo mogłem już przyspieszyć w końcówce, bo łapały mnie skurcze, ale walczyłem do końca.

Katarzyna Kociuba, czas 05:35:33: To mój drugi maraton. Nie miałam kryzysu, tylko między 28. a 36. km strasznie mi się... nudziło. Gdyby nie kibice, trudno byłoby dobiec. 9 min na km to jednak strasznie wolne tempo.

Paweł Kotliński, czas 04:46:20: Moje cele zmieniały się do ostatniej minuty przed startem. W końcu cel wykrystalizował się sam. Przebiegłem cały dystans w towarzystwie wspaniałej osoby i zamiast wymarzonej życiówki spełniłem marzenie startu we dwoje.

Piotr Królak, czas 03:59:34: Chciałem złamać 4 godziny i złamałem, lecz walka była straszna. Na 32. km łapały mnie potworne skurcze, ale wytrwałem.

Michał Kucab, czas 03:55:14: Kondycyjnie rewelacja! Nie miałem kryzysu. Świetnie poprowadzone przygotowania treningowe przez Kamila Poczwardowskiego. Za to wielkie dzięki!

Krzysztof Ludwiczak, czas 04:00:10: Planowałem zejść poniżej 4 godzin. Początkowo myślałem, że się udało. No, niewiele jednak brakło!

Jacek Kłosek, czas 03:35:24: Wykonałem 100% założonego planu, więc jestem zadowolony. Pobiegłem 5 minut szybciej niż określony w moich przygotowaniach cel.

Sławomir Kwinta, czas 03:20:53: Z trenerem szykowaliśmy się na 3:19. Zabrakło minuty, ale i tak start uważam za bardzo udany. Miesiąc wcześniej pobiegłem maraton we Wrocławiu, stąd lekkie zmęczenie.

Wojciech Kośniewski, czas 03:54:20: Tak do końca założeń przedstartowych nie udało mi się wypełnić – zabrakło 4 minut. Może zbyt ambitnie podszedłem do zadania, aczkolwiek życiówka pobita i to jest najważniejsze.

Rafał Licznerski, czas 03:39:31: Życiówka pokonana, dlatego jestem bardzo szczęśliwy. Od 30. km łapały mnie skurcze, ale wytrzymałem. Oczywiście na mecie był drobny niedosyt. Ach, mogłem jeszcze szybciej!

Andrzej Piechowiak, czas 04:13:15: Zrobiłem, co chciałem, a raczej co mogłem zrobić. Biegłem bez zegarka, nie kontrolowałem czasu. Taki spontan. Cieszyłem się trasą.

Michał Rowiński, czas 03:28:50: Cel był na 3:30, więc wszystko się udało. To był mój drugi maraton – wcześniej 4:00 złamałem o 17 sekund. Chcę podziękować trenerowi Kamilowi Poczwardowskiemu i dietetyk Kasi Biłous za podpowiedź, jak jeść żele.

Marcin Rura, czas 04:27:09: Było to najdłuższe przepychanie „ściany” w historii mojego biegania. Pokonałem ją dopiero na... mecie.

Ewa Toboła, czas 03:50:10: Życiówka poprawiona o 10 minut, i to z dużym zapasem czasu i sił na mecie! Plan zrealizowany w 100%.

Paulina Młynarczyk, czas 04:00:05: Zakładałam 4 godziny i udało się! Nic mnie nie boli i już planuję następny maraton!

Anna Możdżonek, czas 04:56:59: Do połowy było super, ale potem zaczęły się schody... Cieszę się, że dałam radę i jestem na mecie.

Mikołaj Siczek, czas 03:21:28: Zakładałem 3:20, więc przybiegłem trochę ponad celem. Na 39.-40. km poczułem, że mam nogi jak z waty. Odcięło mi prąd. W maratonie niesamowite jest to, że nie wiadomo, jak zareaguje organizm.

Michał Michalik, czas 04:00:49: Było ciężko, ale jestem szczęśliwy. Takiego wyniku nie spodziewałem się po sobie, rozpoczynając treningi. Rok temu pobiegłem maraton w 5:25, więc to kosmiczny postęp.

Marek Szymański, czas 04:44:11: Na 38. km przywitałem się ze „ścianą” i poznałem, co to jest. Ale pokonałem ją i ukończyłem mój pierwszy maraton.

Anna Zajączkowska, czas 03:27:01: Nie mówiłam na głos, jaki chcę osiągnąć cel, ale udało się. To mój pierwszy maraton i złamałam 3:30. Bardzo dziękuję mojej trener Ewie Samborskiej-Wcisło za tak dobre przygotowanie mnie do debiutu.

Paweł Wojciechowski, czas 03:43:46: Mój debiut w maratonie uważam za udany. Biegłem z lekką kontuzją, ale nie przeszkodziła mi w osiągnięciu całkiem dobrego wyniku.

Marcin Ziomko, czas 03:51:29: Rzeźnia... Kontuzja kolana i szyja obolała po przebytym wypadku samochodowym jakiś czas temu dawały się we znaki. Ale jestem szczęśliwy. W przyszłym roku znów chcę pobiec w teamie Runner's World.

Krzysztof Wandzioch, czas 03:08:48: Prześladowały mnie dziwne kontuzje, np. wypadł mi obojczyk. Do tego przeziębienie, ale i tak całkiem nieźle dałem radę.

Krzysztof Żukowski, nie ukończył: Od 10. km zaczęła mocno doskwierać mi pachwina, która ucierpiała podczas potrącenia mnie przez samochód kilka tygodni temu. Musiałem zejść z trasy na 18. km. Lipa.

Marcin Zieliński, czas 03:55:33: Złamałem 4 godziny, ale dużym kosztem. Masakryczne skurcze mnie łapały, ale niesamowicie cieszę się z wyniku, startu i całego cyklu przygotowań.

Piotr Zięba, czas 04:41:44: Myślałem, że będzie o wiele trudniej pokonać maraton. Na 28. km miałem awarię kolana i kostki, więc trochę musiałem zrewidować zakładany plan, ale dobiegłem. Zadanie wykonane!

Jan Tułaza, czas 03:25:44: Trzeci raz podchodziłem do złamania 3:30 i wreszcie się udało. Trzeci raz starałem się dostać do Wyzwania RW i wreszcie jestem z wami. Do tego to mój trzeci maraton do korony.

Wiktor Tolala, czas 03:13:37: Pobiegłem, jak chciałem, a nawet lepiej, bo celowałem w 3:15. Poprawiłem życiówkę o 10 minut!

Stanisław Kwiatkowski, czas 03:26:03: Pokonałem 20 maratonów. W planach złamanie 3 godzin. Mam nadzieję, że z Runner's World tego dokonam.

RW

Zobacz również:
Wbrew pozorom "piątka" to wymagający dystans, więc tylko dobry plan treningowy, uwzględniający bardzo różne jednostki treningowe, pozwoli Ci potem na trasie osiągnąć tempo na miarę Twoich możliwości. Żeby naprawdę szybko pognać do mety biegu na 5 km, musisz się przygotować do startu, realizując każdy trening bardzo poważnie i z poświęceniem.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA