[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Ziggy Marley: biegacz napędzany reggae

Eksperci twierdzą, że sportowcy z Jamajki są najszybsi, ponieważ posiadają gen ACTN3. Ziggy Marley uważa jednak, że to wszystko za sprawą reggae. W życiu najstarszego syna Boba Marleya muzyka i bieganie odgrywają równie ważne role.

Ziggy Marley - Runner's World Ziggy Marley (fot. Tule Lillegraven)

Jamajka to ojczyzna muzyki reggae. Od niedawna to także wyspa, z której wypływa fala znakomitych sportowców. Usain Bolt i Yohan Blake to przecież najlepsi obecnie sprinterzy na świecie.

"Jestem fanem Usaina Bolta. Lubię oglądać biegi sprinterskie. Za to nie lubię oglądać maratonów. Ile on ma właściwie kilometrów? Lubię sporty, w których jest więcej akcji, musi się wiele dziać. Tak jak w piłce nożnej" – mówi Ziggy Marley, syn słynnego Boba, który także został muzykiem.

REKLAMA

Marley podkreśla, że nie ma lepszej medytacji, lepszego lekarstwa, które może w tak doskonały sposób rozładować napięcie. Dla niego sport jest tak samo przyjemny, jak muzyka. Wykonanie paru kawałków reggae i pokonanie kilku kilometrów wprowadza go w dobry nastrój.

"Pomaga mi uciec od tego, co dzieje się w moim życiu, i dowiedzieć się, kim tak naprawdę jestem. Czuję się strasznie, kiedy nie biegam" – dodaje Ziggy.

Z Bobem po plaży

Mimo że infrastruktura sportowa na Jamajce rozwinięta jest bardzo słabo, wszystkie dzieciaki biegają i garną się do tego sportu. Bolt przyznał kiedyś, że kiedy zaczynał swo doskoją przygodę ze sportem, trenował głównie na trawie. Ziggy wspomina, że jego ojciec Bob biegał na plaży w Kingston.

"Chciałem biegać razem z nim. Świeże powietrze i fale uderzające o brzeg były dobrym klimatem do uprawiania sportu" - wyjaśnia Ziggy.

Ziggy mówi, że nie ma zamiaru ścigać się z kimkolwiek, choć biega cztery razy w tygodniu. "Wzmacniam siebie, swoje serce i płuca. Wyjątek stanowi tournee. Spędzam dużo czasu w trasie i nie mam możliwości, aby biegać. Dlatego przed wyjazdem robię sobie intensywny trening, co pozwala mi utrzymać dobrą formę".

Trening bez muzyki

Ziggy nie mieszka jednak na Jamajce, żyje i tworzy w USA. "Zamieszkałem w Kalifornii. Obok mojego domu mam park. Są tam wzgórza, drzewa, króliki i ptaki. Uwielbiam to! Wzgórza przypominają mi o Jamajce. Kiedy biegam i pojawia się góra, zaczynam o tym myśleć, a w głowie wiruje ciągle ta sama myśl: znowu zaczyna się ta straszna góra. Jest bardzo ciężko, ale kiedy ją pokonam, czuję ogromną satysfakcję".

Dla muzyka treningi są nie tylko sposobem na odreagowanie, ale także inspiracją. "Utwory i teksty piosenek właśnie wtedy docierają do mnie. Bieganie otwiera mój umysł, rozbudza wyobraźnię. Podczas biegania nie słucham muzyki. Nie chcę być odizolowany, wolę słuchać głosu natury i podziwiać krajobrazy" – mówi Ziggy.

Pełen luz

Jak przystało na muzyka reggae, nosi dredy, ale przyznaje, że na treningach są one dosyć problematyczne. "Mam bardzo długie włosy, więc kiedy biegam, chowam je pod bluzę. Nie chcę, aby plątały się i przeszkadzały mi podczas uprawiania sportu" - tłumaczy.

Nie ukrywa też, że nie dba specjalnie o wygląd. "Moja żona nienawidzi tego. Zawsze kiedy wychodzę biegać, wyglądam strasznie. Wkładam spodnie od dresu i wyciągniętą bluzę. Wyglądam jak menel!" – śmieje się Ziggy.

Pełną wersję rozmowy z Ziggy Marleyem znajdziesz na runners-world.pl/ziggymarley

Ziggy Marley, 44 lata, muzyk, lider zespołu Ziggy Marley and the Melody Makers, najstarszy syn legendarnego Boba Marleya.

RW 06/2013

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij