[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.5

Życie bez oklasków - Marcin Urbaś

W sporcie zawodowym można szukać pracy chwilę po tym, jak było się na topie. Przekonał się o tym sprinter Marcin Urbaś, który mimo znanego nazwiska nie mógł znaleźć posady w branży i musiał zarabiać na chleb w bardziej prozaiczny sposób.

Marcin Urbaś (fot. Jacek Heliasz/heliasz.com)

Kiedy trenujemy, często nie mamy ochoty na naukę i wolimy zrobić coś, co zresetuje mózg, np. pograć na komputerze lub pooglądać telewizję - mówi Marcin, który 17 września 2009 roku skończył 33 lata i zaczynał od zera nowy rozdział życia. - Oczekuje się od nas dobrych wyników i medali, ale nikogo nie obchodzi, co się z nami dzieje później".

W okresie rozkwitu swojej kariery Marcin znajdował jednak czas i na granie w deathmetalowej kapeli „Septic", i na nagrania z Patrycją Markowską. Wtedy w branży sportowej zastanawiano się, czy Urbaś zdecyduje się na karierę muzyczną. Postawił jednak na bieganie. Z urodzenia Krakus, mieszka obecnie w Poznaniu. To z wyboru. Stąd pochodzi jego żona.

Na razie Marcin Urbaś nie zakłada przeprowadzki do Warszawy w poszukiwaniu pracy, szuka jej na miejscu. „W branży być może zastanawiano się, co wybiorę, ja jednak zawsze podkreślałem, że sport jest dla mnie najważniejszy i nie będę wybierać między nim a muzyką!".

Początek końca

Swoje dni chwały przeżył podczas mistrzostw świata w 1999 roku w Sewilli. W półfinale biegu na 200 m uzyskał czas 19.98 s. Wcześniej barierę 20 sekund złamał wśród białych sprinterów tylko Włoch Pietro Mennea. Na tym samym dystansie w hali nasz lekkoatleta osiągnął 20.55 s. Obydwa rezultaty do dziś są rekordami Polski. W halowych mistrzostwach Europy Urbaś wywalczył złoto w Wiedniu (2002 r.) i brąz w Madrycie (2005 r.).

Perypetie Urbasia zaczęły się przed Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie. Nie trafił wtedy do kadry, którą prowadził Tadeusz Osik. Marcin liczył, że start na igrzyskach będzie ukoronowaniem jego kariery. W sierpniu ubiegłego roku trener Tadeusz Osik zdecydował inaczej i Urbaś został bez olimpijskiego paszportu. „Facet panikuje. Zasady kwalifikacji były jasne - przekonywał wtedy trener Osik. - Nie mogę brać na wielką imprezę zawodnika za zasługi albo dlatego, że jestem jego trenerem klubowym.

Muszę mieć na względzie ustawienie sztafety. Marcin jest zawodnikiem, którego można puścić tylko na ostatnim odcinku. Innych mogę wystawić na różnych zmianach. Kiedyś Urbaś biegał znakomicie, spokojnie mógł przez lata utrzymywać się na poziomie 20.20-20.30" - mówił szkoleniowiec. Marcin kontrargumentuje. „Przecież biegałem również na 2. i 3. zmianie w tej sztafecie i czego by nie mówić - najlepszy wynik, który uzyskała sztafeta za kadencji trenera Osika (38.47), uzyskała ze mną w składzie!".

1 2 3
STRONA 1 z 3

Komentarze

 (10)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij