Afera na Jamajce: oszukany Usain Bolt stracił 2 miliardy dolarów

Fundusz inwestycyjny z Kingston, któremu rekordzista świata w sprincie na 100 i 200 metrów powierzył część swoich pieniędzy, zamiast pomnożyć majątek sportowca, dopuścił do tego, że niemal cała kwota wyparowała z jego konta. W sumie straty oszacowano na ponad 83 miliardy dolarów jamajskich, z czego 2 miliardy należały do legendarnego biegacza.

Usain Bolt Jon Johnson
fot. Jon Johnson

Najbardziej utytułowany sprinter wszech czasów, ośmiokrotny złoty medalista olimpijski Usain Bolt, dzięki swoim sportowym osiągnięciom na bieżni, zgromadził przez lata pokaźną fortunę. Ale w piątek, 11 stycznia, zespół zajmujący się finansami Bolta zauważył pewne rozbieżności na jego rachunku w jamajskim funduszu inwestycyjnym Stocks and Securities Limited (SSL). Jak donoszą media, znaleziono na nim zaledwie ok. 1,8 miliona dolarów jamajskich, mimo że na dzień 21 października ubiegłego roku znajdowały się na nim blisko 2 miliardy dolarów (ok. 12,7 mln dolarów amerykańskich).

„Podjęto wszelkie możliwe kroki, aby wyjaśnić tę sytuację – powiedział menedżer Bolta, Nugent Walker. – Pracujemy z SSL od ponad 10 lat i przez lata nic złego się nie działo. Cały portfel Usaina Bolta jest obecnie weryfikowany”.

Jamajska Komisja Usług Finansowych (FSC) wszczęła dochodzenie w sprawie potencjalnej defraudacji nie tylko pieniędzy Bolta, ale także ponad 30 innych najbogatszych obywateli Jamajki. Łączne straty wynoszą ponad 83 miliardy dolarów jamajskich (1,2 mld dolarów amerykańskich), a SSL, która sama zgłosiła podejrzenie oszustwa, ma obecnie zakaz prowadzenia wszelkich transakcji bez pozwolenia FSC.

Z ustaleń dziennikarzy wynika, że główną podejrzaną jest była pracownica SSL, zatrudniona w tej firmie przez ponad 25 lat jako doradca majątkowy, jednak oszustwo prawdopodobnie popełniło więcej niż jedna osoba. Kobieta twierdzi, że potrzebowała pieniędzy na leczenie ciężko chorego członka rodziny, który wymagał leczenia za granicą, ale wyjaśnienia te są mało wiarygodne. Podejrzane transfery pieniędzy z kont SSL miały bowiem być wykonywane na przestrzeni aż 10 lat.

W poniedziałek, 16 stycznia, reprezentujący Usaina Bolta adwokat Linton Gordon zapowiedział wniesienie pozwu sądowego przeciwko SSL, jeśli w ciągu 10 dni firma nie zwróci pieniędzy, które zniknęły z rachunku biegacza.

Tymczasem Komisja Usług Finansowych (FSC), która reguluje działalność firm inwestycyjnych i przejęła tymczasowe zarządzanie SSL, również znalazła się w centrum uwagi mediów i śledczych. Okazało się bowiem, że w raporcie agencji z lutego 2017 roku jej pracownicy napisali, że działalność SSL prowadzona jest „w kulturze nieprzestrzegania przepisów i złego zarządzania funduszami klientów”.

W raporcie wyszczególniono liczne domniemane błędy SSL, w tym m.in. dostarczanie klientom wprowadzających w błąd danych liczbowych oraz powszechne niespójności w rejestrach środków klientów. FSC zauważyła wówczas, że przez pięć lat i sześć miesięcy poprzedzających luty 2017 roku firma działała zgodnie z jej wytycznymi, a mimo to „pozostała instytucją problematyczną”. W tamtym czasie organy regulacyjne zagroziły zawieszeniem licencji SSL, jeśli nie rozwiąże wskazanych przez nią problemów. Nie jest jednak jasne, co stało się później.

W czasie swojej kariery sportowej, poza nagrodami pieniężnymi za zwycięstwa i rekordy oraz gażami za udział w zawodach, Usain Bolt zarabiał około 10 milionów dolarów rocznie w ramach swego kontraktu sponsorskiego z firmą Puma. Rekordzista świata miał również źródła przychodów poza lekkoatletyką, w tym liczne kontrakty reklamowe oraz sieć restauracji "Tracks & Records" na Jamajce.

Jamajczyk zakończył lekkoatletyczną karierę występem na mistrzostwach świata w Londynie w 2017 roku. Obecnie majątek netto legendarnego sprintera, do którego wciąż należą rekordy świata na 100 i 200 metrów, szacuje się na 90 milionów dolarów amerykańskich, co czyni go jednym z najlepiej opłacanych olimpijczyków wszech czasów.

RW

REKLAMA
}