Sensacyjne wyznanie Mo Faraha: mam na imię Hussein i byłem niewolnikiem

Sir Mo Farah po 30 latach ukrywania prawdy w dokumencie zrealizowanym dla telewizji BBC wyznał, że nie jest tym, za kogo uważa go cały świat. 39-letni biegacz ujawnił, że nosi zupełnie inne nazwisko, nie opuścił Somalii jako uchodźca, a jako dziecko był na Wyspach Brytyjskich niewolnikiem.

Mo Farah Aaron Hewitt
ilustracja Aaron Hewitt 2015

We wtorkowy poranek Wielka Brytania przeżyła prawdziwe trzęsienie ziemi. Jeden z największych sportowych bohaterów Zjednoczonego Królestwa, czterokrotny mistrz olimpijski, sześciokrotny mistrz świata i siedmiokrotny mistrz Europy w biegach na 3000, 5000 i 10 000 metrów, wyznał publicznie, że nie jest tym, za kogo jest powszechnie uważany.

„Jest coś, czego o mnie nie wiecie. To sekret, który ukrywam od dziecka. Nosiłem to w sobie bardzo długo, bo to niezwykle trudny temat, z którym nie chciałem się dotąd mierzyć. Postanowiłem jednak, że opowiem swoją historię. Jestem zmęczony ukrywaniem jej, w końcu chcę się poczuć normalnie. Prawda jest taka, że nie jestem tym, za kogo mnie uważacie” - mówi Mo Farah w zapowiedzi filmu dokumentalnego, który jutro wieczorem zostanie pokazany przez BBC.

Mam na imię Hussein

Mo Farah zdradza, że został nielegalnie przywieziony do Wielkiej Brytanii jako dziecko i zmuszony do pracy jako pomoc domowa i opiekun do dzieci. Gwiazdor powiedział, że imiona i nazwisko Mohammed Muktar Jama Farah dostał od tych, którzy przyjechali po niego z Dżibuti, a naprawdę nazywa się Hussein Abdi Kahin.

Przez lata biegacz utrzymywał, że przybył na Wyspy Brytyjskie z Somalii z rodzicami jako uchodźca. Tymczasem, jak tłumaczy w dokumencie, jako dziecko mieszkał w Somalilandzie, islamskiej republice w 1991 roku oderwanej przez rebeliantów od Somalii i nieuznawanej przez społeczność międzynarodową, a do Wielkiej Brytanii został przywieziony w wieku dziewięciu lat przez kobietę, której nigdy wcześniej nie spotkał. Jego rodzice nigdy w Wielkiej Brytanii nie byli – jego matka i dwaj bracia mieszkają na rodzinnej farmie w Somalilandzie. Jego ojciec, Abdi, zginął od zabłąkanej kuli, gdy Mo miał cztery lata, podczas wojny domowej w Somalii.

Biegacz opowiada, że miał osiem lub dziewięć lat, kiedy zabrano go z domu do rodziny w Dżibuti. Następnie został przewieziony na Wyspy Brytyjskie przez kobietę, której nie znał i z którą nie łączyły go więzi rodzinne. Powiedziała mu, że zostanie zabrany do Europy, aby zamieszkać tam z krewnymi. „Nigdy wcześniej nie leciałem samolotem” – mówi, wyjaśniając, że wizją wyjazdu był niezwykle podekscytowany.

Jak pokonać Mo Faraha? Getty Images, archiwum prywatne
Taktyka biegu Mo Faraha dała mu cztery złote medale igrzysk olimpijskich / fot. Getty Images, archiwum prywatne

Przed podróżą kobieta nakazał mu mówić, że nazywa się Mohamed. Miała dla niego fałszywe dokumenty, w których obok nazwiska „Mohamed Farah” było jego zdjęcie. Kiedy przybyli do Wielkiej Brytanii, kobieta zawiozła go do swojego mieszkania w Hounslow w zachodnim Londynie, gdzie zabrała mu kartkę z danymi kontaktowymi jego krewnych, podarła ją i wyrzuciła do kosza. „W tym momencie wiedziałem, że mam kłopoty” – mówi Mo.

Jedzenie za niewolniczą pracę

Zamiast chodzić do szkoły, musiał wykonywać prace domowe i opiekować się dziećmi, jeśli chciał dostać coś do jedzenia. Kobieta powiedziała mu, że ma milczeć, jeśli chce jeszcze kiedykolwiek zobaczyć swoją rodzinę. „Często po prostu zamykałem się w łazience i płakałem” – wspomina sportowiec.

Do szkoły został zapisany dopiero w wieku 12 lat, rozpoczynając naukę od klasy siódmej w Feltham Community College. Pracownikom placówki powiedziano, że Mo jest uchodźcą z Somalii. Jego wychowawczyni Sarah Rennie opowiada BBC, że przyszedł do szkoły bardzo zaniedbany, bardzo słabo mówił po angielsku i był dzieckiem „emocjonalnie i kulturowo wyobcowanym”. Dodaje, że ludzie, którzy podawali się za jego rodziców, nie przychodzili na żadne wywiadówki.

Nauczyciel wychowania fizycznego, Alan Watkinson, zauważył, że chłopiec zmieniał się, gdy tylko wchodził na lekkoatletyczną bieżnię. „Jedynym językiem, który zdawał się rozumieć, był język kultury fizycznej i sportu” – mówi.

Mo Farah mówi, że sport – początkowo piłka nożna, którą się interesował najbardziej, a bieganie dopiero wtedy, gdy odkryto, że ma do niego naturalne predyspozycje – był dla niego kołem ratunkowym, a bieganie jedynym sposobem ucieczki od trudnej sytuacji życiowej. W końcu zwierzył się panu Watkinsonowi na temat swojej prawdziwej tożsamości, pochodzenia i rodziny, dla której był zmuszony pracować. Nauczyciel skontaktował się wówczas z opieką społeczną i pomógł chłopcu znaleźć inną somalijską rodzinę, która się nad nim naprawdę zaopiekowała.

„Wciąż tęskniłem za moją prawdziwą rodziną, ale od tego momentu wszystko się poprawiło – mówi sportowiec. - Czułem, że wiele rzeczy zostało zdjętych z moich ramion i poczułem się jak ja. Wtedy pojawił się Mo – prawdziwy Mo”.

Prawdziwy Mo okazał się utalentowanym biegaczem, który już w wieku 14 lat został zaproszony do udziału w zawodach na Łotwie jako reprezentant angielskich szkół. Problem w tym, że nie miał żadnych legalnych dokumentów, które pozwalałyby mu podróżować zagranicę. Szansa startu w tej imprezie przeszła mu więc koło nosa, ale dzięki staraniom pana Watkinsona w 2000 roku, po ukończeniu 17 lat, Mohamed Farah otrzymał obywatelstwo brytyjskie.

Ofiara handlu ludźmi

W filmie dokumentalnym adwokat Allan Briddock opowiada, że obywatelstwo Mo technicznie zostało „uzyskane w wyniku oszustwa lub fałszywych oświadczeń”. W takiej sytuacji zgodnie z prawem rząd brytyjski może teoretycznie zdecydować o jego odebraniu, jednak prawnikwyjaśnia, że ​​w przypadku Mo Faraha ryzyko takiego rozwoju sytuacji jest niewielkie, zwłaszcza że jest żonaty z Brytyjką i ma trójkę małych dzieci.

„Zasadniczo definicją handlu ludźmi jest transport w celach wyzysku – tłumaczy adwokat w rozmowie z Mo. - W twoim przypadku byłeś zmuszany jako bardzo małe dziecko do opiekowania się małymi dziećmi i bycia służącym. A potem powiedziałeś odpowiednim władzom: »to nie jest moje imię«. Wszystko to razem wzięte redukuje ryzyko tego, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odbierze ci obywatelstwo".

W równie uspokajającym tonie wypowiada się rzecznik MSW, który w rozmowie z BBC News stwierdza, że resort nie podejmie działań w sprawie nielegalnego wjazdu i pobytu Mo Faraha w Wielkiej Brytanii.

Odzyskana rodzina

Niedługo potem w somalijskiej restauracji w Londynie podeszła do Mo jakaś kobieta i dała mu taśmę z nagraną dla niego wiadomością od kogoś, z kim nie słyszał się od dawna - jego biologicznej matki Aishy.

„To nie była po prostu taśma – mówi Sir Mo. - To był bardziej głos, który śpiewał dla mnie smutne piosenki, takie jak wiersze lub tradycyjne piosenki. Mogłem słuchać ich całymi dniami i tygodniami”.

Na boku taśmy widniał numer telefonu z prośbą o kontakt i dopiskiem: „Jeśli nie pasuje ci to lub sprawi ci kłopot, nie rób tego – nie musisz się ze mną kontaktować”. Mo oczywiście chciał się z mamą skontaktować i zadzwonił do  niej. Kiedy matka go usłyszała, nie posiadała się z radości.

„Z radości, którą wtedy poczułam, miałam ochotę rzucić telefon na podłogę i przenieść się natychmiast do niego – mówi Aisha. - Podekscytowanie i radość z odzyskania kontaktu z nim sprawiły, że zapomniałam o wszystkim, co się wydarzyło”.

W filmie dokumentalnym Mo zabiera swojego syna, któremu nadał swoje prawdziwe imię Hussein, na spotkanie z mamą i braćmi w Somalilandzie. Przy okazji wizyty odwiedził również grób swojego ojca. „Nigdy w życiu nie sądziłam, że zobaczę ciebie lub twoje dzieci żywymi - mówi mu matka. - Żyliśmy w miejscu, gdzie nie było nic, bez bydła, na zniszczonej ziemi. Wszyscy myśleliśmy, że umrzemy. Bum, bum, bum - to wszystko, co słyszeliśmy. Odesłałam cię z powodu wojny do wujka w Dżibuti, żebyś mógł coś mieć".

Kiedy Mo pyta, kto zdecydował, że zostanie zabrany z Dżibuti do Wielkiej Brytanii, odpowiada: „Nikt mi o tym nie powiedział. Straciłem z tobą kontakt. Nie mieliśmy telefonów, dróg, niczego. Niczego tutaj nie było. Cały kraj był zdewastowany".

Mo nie jest wyjątkiem

Mo Farah, który za swoje osiągnięcia sportowe w 2016 roku został wyróżniony Odznaką Rycerza Kawalera, dzięki czemu dożywotnio przysługuje mu honorowy tytuł "Sir", mówi, że postanowił opowiedzieć swoją historię, aby zmienić powszechne postrzeganie handlu ludźmi i niewolnictwa. „Nie miałem pojęcia, jak wielu ludzi przechodzi dokładnie to samo, co ja. To tylko pokazuje, jakie miałem szczęście – mówi, podkreślając, że sport odegrał wielką rolę w odmianie jego losu. - Tym, co naprawdę mnie uratowało, co mnie zmieniło, było to, że mogłem biegać”.

Dodaje, że bodźcem do wyznania prawdy, były również rozmowy z jego dziećmi, które często pytały go, jak się dostał do Wielkiej Brytanii. "Zawsze mam odpowiedzi na wszystkie pytania, ale nie miałem odpowiedzi na to" - mówi.

Film dokumentalny o Mo Farahu zostanie wyemitowany przez stację BBC w środę, 13 lipca, o godzinie 21:00.

AF

REKLAMA