Saucony Triumph 19: stworzone dla przyjemności z biegania (test)

Nie musisz biegać maratonów, żeby pokochać ten model. W końcu w bieganiu chodzi głównie o przyjemność. Jeżeli jeszcze tego nie czujesz, to może nie znalazłaś właściwych butów. Saucony Triumph 19 z pewnością mogą być tymi właściwymi.

Saucony Triumph 19: stworzone dla przyjemności z biegania (test) Joanna Dudzińska
Saucony Triumph 19 (fot. Joanna Dudzińska)

Liczy się pierwsze wrażenie

Pierwsze wrażenie przy butach biegowych jest szalenie istotne. I nie chodzi tu wcale o wygląd, tylko o komfort. Liczenie na to, że buty biegowe się „rozchodzą”, dopasują czy stopa się do nich przyzwyczai jest podstawowym błędem, za który płaci się w najlepszym razie pęcherzami, a czasami najwyższą cenę jaką jest kontuzja. Najważniejszy w butach dla długodystansowców jest komfort. I to właśnie on zrobił na mnie niezwykle dobre pierwsze wrażenie w przypadku modelu Triumph 19.

Stopa wsuwa się do buta jak do pluszowego kapcia, który otula ją miękką wyściółką zapiętka i języka. Czułam się jakbym wkładała stopę do watowanego niemowlęcego śpiworka, a mój matczyny, sprany dziecięcym dialektem mózg podsuwał mi jedyne słuszne określenie: „mięciusio”. Język jest szeroki, dość długi, wyjątkowo gruby i niezwykle miękki, a nieco poniżej wiązania sznurówek połączony z cholewką i podeszwą, co stabilizuje go we właściwym miejscu. W sporcie to detale decydują o zwycięstwie lub porażce, a w tych butach tym detalem jest język, który przypomina poduszkę. Triumph 19 przy pierwszym włożeniu wygrywają komfortem z wieloma innymi modelami, które uznawałam za wygodne.

Pozostałą część cholewki stanowi siateczka, która jest bardzo przewiewna, ale jednocześnie sprawia wrażenie zwartej, mocnej i trwałej. Mroźne jesienne poranki wymagały więc założenia cieplejszych skarpet, ale latem nie przewiduję w tych butach żadnych problemów z wentylacją.

Saucony Triumph 19: stworzone dla przyjemności z biegania (test) Joanna Dudzińska
Saucony Triumph 19 (fot. Joanna Dudzińska)

Dobre miejsce dla stopy

Mam wrażenie, że cholewka w tym modelu sprawdzi się też u osób o szerszych stopach. Palce wewnątrz buta mają dość przestrzeni, żeby przetaczać się swobodnie nawet kiedy są już zmęczone i spuchnięte po długiej trasie. W tych butach nawet sznurówki są miękkie. Są też długie i elastyczne, więc trzeba zwracać uwagę na odpowiednie ich zabezpieczenie przy wiązaniu. Nie miałam problemu z rozwiązywaniem się butów na trasie. Elastyczność sznurówek odczuwa się w biegu, bo chociaż dobrze trzymają, to nie krępują stopy, tylko dostosowują się do jej ruchów. To naprawdę świetne uczucie.

Jeżeli jednak lubisz ciasne wiązanie, które stapia buta ze stopą w jedno narzędzie do bicia życiówek, to z tym rodzajem języka i sznurówek będzie to ciężkie zadanie. Po prostu nie byłby to mój typ na zawody, na których liczy się każda sekunda i potrzebuję zwrotności na zakrętach. Od tego są startówki. Triumph 19 to dobry wybór na codzienne standardowe treningi.

A wygląd? Całość robi wrażenie solidnej pary na długie kilometry. Testowałam czarną wersję z delikatnymi zielonymi elementami. Buty mają minimalistyczny design z drobnymi zamszowymi wstawkami, subtelnym logo i elementami odblaskowymi (duży plus za pionowe odblaski na pięcie, które wyraźnie zwiększają widoczność biegaczki po zmroku). Pierwsze wrażenia wizualne nie robią może takiego efektu „wow” jak wrażenia użytkowe, ale dzięki temu buty są po prostu uniwersalnym elementem garderoby – tej sportowej i tej w stylu sport casual.

Saucony Triumph 19: stworzone dla przyjemności z biegania (test) Joanna Dudzińska
Saucony Triumph 19 (fot. Joanna Dudzińska)

Test na trasie

Moje testy przypadły na koniec złotej polskiej, a początek słotnej jesieni. Miałam więc okazję sprawdzić przyczepność na mokrym asfalcie i nie mam jej nic do zarzucenia – brak mocnych wrażeń, to najlepsza rekomendacja. Zresztą mowa o znanej już biegaczom podeszwie XT-900, dającej bezpieczeństwo i wytrzymałość. Doświadczenia biegowe z modelem Triumph 19 ogólnie mogłabym określić jednym słowem: pewność. Od pierwszego włożenia stopa czuła się w nich dobrze, stabilnie i… w sumie tyle, bo potem zapominałam, że mam je na sobie.

Testowałam je na spokojnych wybieganiach i interwałach. Na asfalcie i szutrze (podeszwa ma takie wyżłobienia, że sprawdza się nie tylko na równym asfalcie, ale zachęca do zboczenia z utwardzonej ścieżki). Traktuję je, przekładając to na kategorię rowerową, jak gravela. Czyli doskonała na szosie i w trudniejszym terenie. To wśród modeli Saucony buty z najlepszą amortyzacją. „19” w nazwie to nic innego jak numer kolejnej edycji modelu Triumph. Te buty są więc klasykiem, który od niemal 2 dekad jest dopracowywany, by uczynić bieganie jeszcze przyjemniejszym. I rzeczywiście z roku na rok nie tylko wygląda coraz lepiej.

„Dziewiętnastka” jest pluszowa, sprężysta, pozwala cieszyć się komfortem i przyjemnością z biegania. Nie jest to wyścigówka, ale kompan na długie wycieczki. Każdy kilometr wchodzi w nich jak w masło. Amortyzacja jest miękka, ale nie „gąbczasta”, więc stopa nie zapada się, ale z energią odbija do kolejnych kroków. Nie wiem jak zniosą dłuższy kilometraż, ale po 2 tygodniach testów chcę więcej.

Saucony Triumph 19 polecam na długie wybiegania, biegi regeneracyjne albo tym, którzy po prostu chcą zacząć biegać na co dzień z prawdziwą przyjemnością.

Sugerowana cena detaliczna: 699 złotych, runexpert.pl

ST

}