Bieganie do pracy: (od)zyskaj formę, czas i pieniądze

Wiesz, że na dojazdy do pracy samochodem przeciętny Polak wydaje przez całe życie ponad 100 tysięcy złotych i codziennie traci w korkach około półtorej godziny? Bieganie do pracy - nawet w połączeniu z jazdą na rowerze i korzystaniem z komunikacji publicznej - pozwoli Ci zaoszczędzić mnóstwo czasu i pieniędzy, a przy okazji zyskasz lepszą formę i samopoczucie, będziesz pracować wydajniej i dasz odsapnąć naszej planecie.

Bieganie do pracy: (od)zyskaj formę, czas i pieniądze shutterstock.com
fot. Alex from the Rock/shutterstock.com

Filmy i książki science-fiction często pokazują przyszłość jako czas, w którym normą są latające samochody, autonomiczne pojazdy, robo-taksówki czy odrzutowe deskorolki. Jednak ostatnie pandemiczne miesiące – bardziej być może nawet zaskakujące niż niejedna wymyślona wizja życia na planecie Ziemia – wymusiły znalezienie nowych rozwiązań na podróżowanie już tu i teraz. Samochody oczywiście będą pewnie kiedyś unosić się w powietrzu, jak to widzi Hollywood, ale to przemieszczanie się za pomocą własnych mięśni – takie jak jazda na rowerze, bieganie czy maszerowanie – okazało się odpowiedzią na problemy, przed którymi stanęliśmy w czasach koronawirusa.

REKLAMA

Nawet kiedy zapomnimy o lockdownie, świat będzie drastycznie zmieniony przez Covid-19 i powrót do przemieszczania się z punktu A do punktu B dawnymi metodami nie będzie tak oczywisty, jak dotychczas. Konieczność zachowania dystansu społecznego zmniejszyła możliwości przewozu pasażerów przez transport publiczny o jakieś 50%. A przecież miasta już przed pandemią blokowały się w coraz dłuższych korkach, więc co będzie, gdy wszyscy przesiądziemy się do naszych aut? Praca zdalna tylko częściowo będzie rozwiązaniem tego problemu.

Wszyscy zgadzają się, że potrzebujemy innych alternatyw na przemieszczanie się po mieście i wiele wskazuje na to, że odpowiedzi na nie mogą leżeć u naszych stóp.

Badania pokazują, że większość naszych podróży samochodem jest bardzo krótka: prawie 70% z nich nie przekracza 8 km. Wydaje się więc, że zamiana czterech kółek na dwie nogi może mieć sporo sensu. Tym bardziej, że jak pokazują badania Krajowego Ośrodka Zmian Klimatu, jedna czwarta Polaków ograniczyło korzystanie z samochodu w czasie pandemii, a aż 63% deklaruje gotowość rzadszego korzystania z auta, by chronić klimat naszej planety. Oczywiście są to tylko deklaracje, ale zgodne z trendami panującymi na całym świecie.

REKLAMA

REKLAMA

Bieganie do pracy: (od)zyskaj formę, czas i pieniądze Getty Images
fot. Getty Images

„Znalezienie sposobu na odciążenie transportu publicznego bez użycia samochodów to kluczowy problem wielu miast” – mówi Scott Cain, założyciel firmy Active Things, która pracuje nad budowaniem infrastruktury potrzebnej do łatwiejszego przemieszczania się w mieście na rowerze czy na własnych nogach. „To priorytet wielu rządów, WHO i C-40, czyli największych miast świata” – zapewnia.

Jeśli są jakiekolwiek korzyści wynikające z Covid-19, to są nimi przesłanki pokazujące, jak może wyglądać potencjalna przyszłość, w której ruch w miastach jest mniejszy, ulice cichsze i bezpieczniejsze, a powietrze bardziej przyjazne dla naszych płuc.

Według danych Unii Europejskiej, stężenie dwutlenku azotu (NO₂) – gazu emitowanego głównie z rur wydechowych pojazdów, który może powodować choroby układu oddechowego – gwałtownie spadło w krajach, w których wiosną 2020 roku zamknięto gospodarkę. Jak czytamy w oświadczeniu UE, stężenie NO₂ obniżyło się o 61% w Hiszpanii, 52% we Francji i 48% we Włoszech – czyli we wszystkich krajach, w których obowiązywały najbardziej restrykcyjne obostrzenia pandemiczne. Nawet w Warszawie zdarzały się w czasie pandemii tygodnie, kiedy średnie siedmiodniowe stężenia tlenków azotu spadały ze 120 do 50 mikrogramów.

Przez koronawirusowy lockdown więcej Polaków zaczęło regularnie się ruszać, a swoboda, jaką daje bieganie, sprawiła, że ten rodzaj ruchu okazał się dla wielu pierwszą opcją przy wyborze treningu. Niedawne badania przeprowadzone przez Decathlon pokazują, że 52% ludzi chce pozostać przy swoich nowych, fitnessowych przyzwyczajeniach. A to może już oznaczać małą biegową armię, kiedy wrócimy do pracy w biurach, pod warunkiem że do tej pracy będziemy docierać na własnych nogach, a nie samochodami.

REKLAMA

Maraton do pracy

Bieganie do pracy może mieć wiele form. Jest oczywiście bieganie od A do B, czyli z domu do pracy lub w drugą stronę. Można biegać tylko do stacji metra, można mieszać ze sobą bieganie, maszerowanie, jazdę na rowerze i środki komunikacji miejskiej. Ale trzeba pamiętać, że jedynie jedna czwarta naszych podróży samochodem była związana z dojazdem do pracy – pozostałe to dojazdy do szkoły, sklepów, przyjaciół i rodziny. Gdyby wszystkie te przejazdy zamienić na bieganie, stalibyśmy się społeczeństwem pełnym Forrestów Gumpów, którzy biegają wszędzie i po wszystko, chociaż to raczej nie wydaje się możliwe.

Większość decyzji o bieganiu do pracy jest niejako wymuszona przez brak czasu. Np. ludzie przygotowujący się do maratonu zastanawiają się, jak wpasować coraz dłuższe treningi w plan dnia, kiedy często brakuje nam doby na pracę, obowiązki rodzinne i sen. A wykorzystanie na trening drogi do pracy to jak upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu. Lecz jeśli już ktoś zacznie się tak przemieszczać, to znajdzie też inne korzyści niż tylko zamiana pustych przejażdżek samochodowych na maratonowy medal.

W dodatku są to korzyści udokumentowane badaniami: poprawia się ogólna wydolność fizyczna, zdrowie fizyczne i psychiczne, łatwiej panuje się nad stresem i łatwiej łączy się obowiązki służbowe z domowymi. Bieganie pomaga w walce z depresją i pozwala zaoszczędzić konkretne kwoty pieniędzy, co w dobie kryzysu ekonomicznego nie jest bez znaczenia.

Są również korzyści dla całej społeczności. Jakie? Odciążasz transport publiczny, zmniejszasz znacząco swój ślad węglowy i masz pozytywny wpływ na obniżenie rosnących krzywych dotyczących otyłości i zachorowań na cukrzycę typu 2. Również Twój pracodawca cieszy się ze zdrowszego i bardziej wydajnego pracownika, który rzadziej bierze zwolnienia lekarskie. Słowem, same plusy.

REKLAMA

REKLAMA

Biegowa utopia?

Na razie nie ma precyzyjnych badań pokazujących, jak wielu ludzi biega do pracy. Być może dlatego, że dla zarządzających przestrzenią miejską nie są takim zmartwieniem, jak o rowerzyści. I panuje błędne przekonanie, że nie trzeba myśleć o infrastrukturze dla biegaczy, bo przecież świetnie sobie poradzą w przestrzeni, która już jest.

Być może najbardziej aktualne dane dotyczące biegania w mieście pochodzą ze Strava Metro, a te pokazują, że aktywny sposób przemieszczania się w miastach wzrósł na całym świecie o 42% w 2019 roku. Bieganie zaczyna być – bez jakieś promocji czy akcji miejskich urzędników – jednym z głównych sposobów przemieszczania się po mieście. W Wielkiej Brytanii powstają nawet tereny biurowe (22 Bishopsgate w Londynie na 12 tysięcy ludzi!), które nie przewidują miejsc parkingowych dla aut, zakładając, że pracownicy będą aktywnie docierać do pracy.

Ale – jak zawsze w przypadku nowych trendów, które chciałoby się wpleść w nasze życie – jest dylemat jajka i kury i pytania: co jest lub powinno być pierwsze? Czy potrzeba ludzi do biegania do pracy, czy jednak ulic, po których oni chcieliby do roboty biegać? Dla tych, którzy mieszkają w odległości 6-8 km od pracy, opcja połączenia biegu 2-3 razy w tygodniu, z wykorzystaniem do tego również roweru i transportu publicznego, może być optymalną mieszanką na dotarcie do biura, w którym nie będą czuli się niekomfortowo. Ale do tego potrzeba jeszcze pewnej infrastruktury w naszych miejscach pracy. Na 22 Bishopsgate oznacza to szatnie, w których można się przebrać i wziąć prysznic, wysuszyć, a nawet wyprać sprzęt, oraz bufety, w których można napić się potreningowego shake'a.

REKLAMA

Brzmi trochę jak utopia, ale to już jest realny świat, niestety wciąż jeszcze w mikroskopijnej skali. Wydaje się, że każda wymówka, którą można mieć, by nie przybiec do pracy, została w tym miejscu wzięta pod uwagę i rozbita w pył.

Dla wielu ludzi, które myślą o takim sposobie na rozpoczęcie aktywnego trybu życia, ważne jest również, by nie patrzono na nich zdziwionym wzrokiem, kiedy na przykład będą przemieszczać się w biegowych ciuchach po biurze. Pewność, że ich zachowanie jest powszechnie akceptowalną normą, wydaje się być dla nich równie ważna, jak szatnie, w których mogą się przebrać. Często katalizatorem tych bez wątpienia pozytywnych zmian jest tutaj postawa menedżerów. Jeśli oni sami robią wypad w czasie przerwy obiadowej na krótki trening, to ich podwładni też nie będą mieli z tym żadnego problemu.

Oczywiście nie wszyscy mają możliwość, z różnych powodów, biegać do pracy. Za daleko, trzeba po drodze podrzucić dzieciaki do przedszkola, charakter pracy na to nie pozwala. Badania pokazują, że grupa ludzi biegających do pracy jest obecnie dużo mniej zróżnicowana niż społeczność biegaczy ogółem. Są to z reguły mężczyźni, w dodatku lepiej zarabiający. Ale nie oznacza to, że to spektrum nie może być znacznie szersze.

Jeśli tylko masz w miarę elastyczny czas pracy, pasującą Ci trasę i dystans, przyjaznym okiem patrzącego na Twoje podejście szefa, to po prostu spróbuj. Może okazać się, że będzie to najlepszy z możliwych sposobów na odkorkowanie i uwolnienie od smogu naszych miast, a jednocześnie na zwiększenie zasobów finansowych zarówno Twoich, jak i Narodowego Funduszu Zdrowia.

To może być prawdziwa RUNwolucja.

Prawa ulicy

Chcesz spróbować biegać do pracy i z powrotem? Oto cztery lekcje, które warto zapamiętać, przymierzając się do swoich pierwszych zajęć z takiego biegania.

1. Jeśli traktujesz bieganie do pracy jak motywację do treningu, to nie szukaj opcji zastępczych na dotarcie do firmy. Przecież musisz się w niej pojawić, więc jeśli nie będziesz mieć alternatywy dla biegania, to nie odpuścisz treningu.

REKLAMA

REKLAMA

2. Pilnuj godziny wyjścia na bieg do pracy prawie tak samo, jak wyjścia na lot samolotem. Tutaj co prawda nie zatrzymają Cię korki na ulicach, ale raczej nie chcesz, by spokojne wybieganie zmieniło się w bieg tempowy w czasie niezamierzonej próby pobicia Twego rekordu na 5 km? No chyba że o to właśnie Ci chodzi.

3. Nie przejmuj się na wyrost reakcjami koleżanek i kolegów w pracy, kiedy pierwszy raz zobaczą Cię w obcisłych legginsach i z czerwoną od wysiłku twarzą. Z reguły zamiast śmieszków usłyszysz słowa podziwu i być może z czasem parę osób pobiegnie Twoimi tropem.

4. Klucz to organizacja. Upewnij się wieczorem, że wszystko masz przygotowane. Nie ma nic fajnego w zatrzymywaniu się po 2 kilometrach i sprawdzaniu, czy masz przy sobie dokumenty albo portfel. Oczywiście zawsze wtedy pada deszcz. Ta sama zasada dotyczy powrotu do domu, bo zostawiony w pracy portfel może oznaczać, że na drugi dzień wręcz musisz przybiec do pracy, bo np. nie masz kasy na benzynę.

Bieganie do pracy w statystyce

  • 6 rano - biegowa godzina szczytu na świecie w 2019 roku

  • 6,6 km (lub 40 minut) - przeciętny dystans (lub czas) zapisany w biegowych aplikacjach w 2019 roku

  • 66% - odsetek Polaków, którzy dojeżdżają do pracy samochodem

  • 5,7 - tyle średnio kilogramów przybrało na wadze w czasie pandemii aż 42% Polaków

  • 2 mld zł - szacunkowe oszczędności, jakie mogłaby przynieść NFZ zamiana krótkich podróży autem na aktywne pokonywanie tych tras

  • 108 tys. zł - średni koszt dojazdu do pracy samochodem w ciągu całego życia

  • 41 minut - średni czas dojazdu do pracy w Polsce w jedną stronę

  • 44 000 - ilość postów na Instagramie oznaczonych hashtagiem #runcommuter (ang. człowiek biegający do pracy)

  • 54% - odsetek ludzi, którzy planują zmienić swoje życie na lepsze w wyniku pandemii Covid-19

REKLAMA

Biuro na plecach

5 świetnych plecaków dla różnych rodzajów pracowników w biegu.

Bezpieczeństwo: Proviz Reflect 360

Cena: 60 euro, provizsports.com

Odblaskowy plecak do biegania o zmroku. 10 litrów pojemności to nie za dużo, ale odblaskowy na całej powierzchni tylny panel świeci jak księżyc w pełni.

Bez zgnieceń: Backpack Pro 2

Cena: 160 euro, iamrunbox.com

Ten 10-litrowy plecak z twardą skorupą zmieści 14-calowy laptop oraz ciuchy na przebranie, które się w nim nie pogniotą. Świetnie trzyma się na plecach w czasie biegu.

Druga skóra: Inov-8 Adventure Lite 15

Cena: 404 zł, 8a.pl

Pokochasz ten 15-litrowy plecak za świetne dopasowanie do sylwetki. Rozciągliwe kieszenie zwiększają jego objętość.

Szybki i lekki: Camelbak Octane 18

Cena: 440 zł, runshop.pl

Kompaktowy, komfortowy i lekki jak piórko. Jeśli potrzebujesz zapakować 13-calowy laptop i kilka niezbędnych do przebrania rzeczy oraz lubisz pić w czasie biegu, to jest to opcja dla Ciebie.

Multitool: Dynafit Traverse 23 20 L

Cena: 499,99 zł, dynafit.com

Ma mocowanie kasku, wodoszczelną kieszeń wewnętrzną i mocowanie kijów. To może być Twój pierwszy wybór na wyjścia w góry lub szybkie przemierzanie miejskiej dżungli.

Zobacz również: Miejska dżungla: Jak biegać w świecie z betonu?

RW 07-08/2021

REKLAMA

REKLAMA