[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.1

Bieganie w związku. Jak trenować z drugą połówką?

Oboje kochacie biegać i uwielbiacie spędzać ze sobą czas, a mimo to wspólne bieganie nie bardzo wam wychodzi? Pary na trasie to często komedia omyłek, niedopowiedzeń i nieporozumień. Zobacz, jak uniknąć najczęstszych błędów biegających par i stworzyć idealny biegowy duet, by biegać długo i szczęśliwie.

Trening z partnerem fot. Tina Tyrell 2015

I że Cię nie opuszczę aż do mety...

Razem na dobre i na złe, a więc teoretycznie też na wolne i szybkie momenty. W praktyce zdarza się tak, że on po wciśnięciu "start" na zegarku znika za horyzontem, a ona – by nie zabłądzić – próbuje go dostrzec przez zalewane potem oczy. Gorzej jeszcze, jeśli podczas jednej z lekkoatletycznych relacji w telewizji usłyszał, że każde odwrócenie głowy wiąże się z utratą cennych sekund. Od tej pory nawet się nie obejrzy, czy z nią wszystko jest OK.

"Przecież biegamy razem! Po prostu chciałem dać z siebie wszystko" – słychać w odpowiedzi na zarzut kobiety o porzuceniu jej w środku lasu (co z tego, że na oznaczonej ścieżce) wśród tłumu (obcych przecież) biegaczy. Łatwiej więc chyba, kiedy to kobieta jest szybsza na trasie.

"Na dziś ja szybciej przebieram nogami i myślę, że mój mąż to zaakceptował – mówi Irena Trzęsicka, pomysłodawczyni akcji "Kobiety na medal", prywatnie żona Marka – Na polu biegowym nie podważa mojego zdania, raczej korzysta z mojego doświadczenia i wiedzy".

Biegowe przyciąganie

Kobiety i mężczyźni tak już zostali skonstruowani, że nawet wykonując tę samą czynność, w rzeczywistości mogą robić dwie różne rzeczy. Nawet kiedy teoretycznie biegają razem, ona realizuje potrzebę wspólnego spędzania czasu, a on realizuje trening. To częsta przyczyna nieporozumień podczas przenoszenia związku z domu na ścieżkę biegową. Na co dzień wszystko gra: kochacie siebie i kochacie biegać.

Niestety, to nie zawsze oznacza, że musicie kochać biegać razem. Wciąż jednak bieganie może być ważnym spoiwem Waszego związku. Iwona i Marcin poznali się w drodze na półmaraton – okazało się, że oboje biegają w barwach klubu Vege Runners.

"Trochę ponad rok później już byliśmy razem, choć początki nie były łatwe – opowiada Iwona Ludwinek-Zarzeka, połówka biegającej pary i redaktor portalu kobietkibiegaja.pl. – Związek na odległość, widywaliśmy się raptem kilka dni w miesiącu. Czy przetrwalibyśmy to, gdyby nie łącząca nas pasja? Nie wiem". Po dwóch latach wzięli ślub, a uroczystość odbyła się w iście biegowym stylu.

"Postanowiliśmy spędzić ten wielki dzień w sposób bardzo nam bliski – wspomina Iwona. – W dzień 34. Maratonu Warszawskiego założyłam tiulową spódniczkę, Marcin białą koszulę i muchę. Wraz ze świadkami stanęliśmy na starcie biegu. Za metą czekali na nas goście wraz z mistrzem ceremonii ślubu". Biegająca rodzina to już z kolei inna kategoria biegania we dwoje. Przekonują się o tym Ola i Adam Powiertowscy, biegacze z Wielkopolski.

"Pewnie organizacyjnie byłoby łatwiej, jeśli tylko jedno z nas by biegało, ale, stety albo niestety, oboje złapaliśmy biegowego bakcyla – tłumaczy Ola. – Wspólne bieganie to rzadkość, głównie ze względu na dzieci, z którymi ktoś musi zostać w domu. O ile Adam nie jest w delegacji, to o świcie biegam ja, a mąż czeka na nianię, która przychodzi do najmłodszej pociechy, odwozi starszaki do przedszkola i wyrusza sam w trasę. Czasem miniemy się po drodze, czasem zdążę wrócić, zanim on wyjdzie z domu. Czasem biegamy podczas zajęć dodatkowych dzieci. Zawozimy je na stok narciarski nad poznańską Maltą i mamy godzinę dla siebie, akurat na dwa kółka wokół jeziora".

Trening z partnerem to dobre rozwiązanie, pod warunkiem, że przestrzegasz pewnych prostych zasad fot. Tina Tyrell

Takich historii biegających par jest wiele. Wśród biegaczy, którzy wzięli udział w ankiecie RW, jedynie 28% ma niebiegających partnerów. 66% biegających par trenuje razem. 71% deklaruje, że podczas treningów utrzymują wspólne tempo. Ale już na zawodach najczęściej każdy biegnie swoim rytmem – tak odpowiedziała ponad połowa ankietowanych. Więc jednak razem czy osobno?

2 połówki = maraton

"Bieganie w parze jako wspólna pasja sprawdza się idealnie – zapewnia Adam Powiertowski. – Chodzi przede wszystkim o wzajemną wyrozumiałość w poświęcaniu czasu na treningi i oczywiście wydawaniu kilkuset złotych na kolejną parę butów. To, że nie biegamy razem, nie oznacza, że nie żyjemy razem naszą pasją. Zamiast siedzieć wieczorem z winem na kanapie przed telewizorem, rozkładamy karimaty i wspólnie się rozciągamy. Wspólnie analizujemy wyniki, treningi i wspieramy się w gorszych okresach, które każdemu biegaczowi się zdarzają. Taka biegowa empatia, która powoduje, że jak wracam z długiego, mroźnego treningu, to czeka na mnie jedzenie, ciepły napój i wanna ciepłej wody" – mówi Adam.

W końcu cóż może być lepszego od robienia rzeczy, którą się kocha, z osobą, którą się kocha. Eksperci zapewniają, że nic tak nie łączy, jak znalezienie odbiegającej od codzienności aktywności, którą można dzielić z najbliższymi. To świetna okazja do znalezienia nowych kanałów porozumienia. Do tego połączenie miłosnych hormonów szczęścia i euforii biegacza daje niezłego, pozytywnego kopa.

Jednak mieszanie spraw damsko-męskich z biegowymi nie zawsze jest łatwe. Większość nieporozumień między dwiema osobami różnej płci wynika z podstawowych różnic, którymi obdarzyła nas natura i lata wychowania. Między kobietami i mężczyznami może dochodzić do tarć komunikacyjnych, które ujawniają się zwłaszcza po zawiązaniu sznurówek od startówek.

"Mężczyźni często narzekają, że kobiety zadają zbyt wiele pytań, a kobiety, że mężczyźni nie pytają wystarczająco dużo – mówi John Gray, autor światowego bestselleru "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus". – To może być uciążliwe, zwłaszcza gdy kilometry ciągną się godzinami i robi się coraz ciężej".

Wg Graya, troskliwe zagadywanie przez panie swojego partnera o to, czy wszystko gra, paradoksalnie może być powodem, że przestanie być OK. Gray wyjaśnia, że to sugeruje, iż partner potrzebuje pomocy i nie poradzi sobie sam. Jak wyjaśniać te i inne nieporozumienia, znajdziecie w ramce stronę wcześniej.

Chemia między wami

Za ewentualne niezgranie można winić hormony. Ich produkcja jest zróżnicowana u obu płci, zwłaszcza gdy dochodzi do rywalizacji. Nawet w spoczynku poziom testosteronu u mężczyzn jest około 10 razy wyższy niż u kobiet.

To decyduje o tym, że panowie są bardziej ukierunkowani na rywalizację, skoncentrowani na celu. Podczas wysiłku stężenie testosteronu rośnie, a więc nie ma co się dziwić, że facet ma wtedy klapki na oczach i myśli tylko o uciekającej zwierzynie (życiówce lub innym zawodniku). Z kolei kobiety, będące we władaniu estrogenów, są bardziej podatne na działanie oksytocyny niż mężczyźni, u których testosteron neutralizuje jej działanie.

Trening z partnerem to dobre rozwiązanie, pod warunkiem, że przestrzegasz pewnych prostych zasad fot. Tina Tyrell

Oksytocyna nazywana jest hormonem miłości i odpowiada za utrzymywanie więzi społecznych (m.in. przywiązanie matki do dziecka i iskrzenie między dwojgiem zakochanych). Stąd tradycyjna babska troska, chęć do współpracy, empatia i ufność. Oczywiście natężenie tych cech u każdej jednostki jest inne i zależne od procesu socjalizacji. Jak tłumaczy John Gray:

"Mężczyźni zyskują, skupiając się na jednej rzeczy i realizując to zadanie. Dla kobiet ważniejsze jest rozmawianie i dzielenie się z innymi".

To trochę wyjaśnia, dlaczego partner życiowy nie zawsze jest idealnym partnerem biegowym. "Na początku nie lubiłam biegać z mężem – wspomina Iwona Ludwinek-Zarzeka. – Wcześniej to był tylko mój czas. W ciszy przemierzałam samotnie kilometry i topiłam się we własnych myślach. A we dwoje? Trzeba dopasować tempo, posłuchać, co druga osoba mówi. Na początku trudno było mi się przyzwyczaić, denerwowałam się. Dziś bardzo cenię sobie każdy wspólny trening" – mówi biegaczka.

Czasem, gdy połowa duetu jest wyjątkowo nieskora do rozmowy, ważne, by uszanować ten styl "samotniczego biegania we dwoje" i zamiast zadręczać rozmową, posłuchać muzyki lub umówić się na treningi z rozgadanymi znajomymi. I nie brać tego milczenia do siebie.

"Lubię biegać sama – przyznaje Ola Powiertowska. – Przy wiecznym hałasie i zamieszaniu w domu w bieganiu szukam ciszy i spokoju. Dlatego też najchętniej biegam sama po lesie, bez muzyki. Lubię biec w nieznane, odkrywać dla nas nowe trasy w okolicy, niekoniecznie zwracać uwagę na tempo. Mój mąż z kolei lubi trenować: może biegać w kółko po tej samej trasie. Za to bardzo lubimy jeździć razem na zawody. Mówiąc razem, mam na myśli, że przyjechaliśmy i wystartowaliśmy razem, a mąż czekał na mnie na mecie z medalem. Nie martwię się, że gdy ja dobiegam do mety, Adam zdąży już odpocząć, bo zdąży też dla mnie kupić piwo i pomaga mi w wyjmowaniu chipa ze sznurówek".

Na dwa tempa

"Pierwsze 3-4 km biegniemy razem, rozmawiamy, a raczej ja gadam jak najęta, a potem robimy swoje – mówi Irena Trzęsicka. – Każde z nas biega w innym tempie, ponieważ ma inne możliwości i jest na innym poziomie zaawansowania. Są dni, kiedy umawiamy się na wspólne, luźne wycieczki biegowe: jest to czas na rozmowę o rzeczach ważnych i błahych. Taki system jest motywujący i nie jest powodem do kłótni. Kłótnie były, kiedy mąż nie biegał, nie rozumiał mojego świata, traktował bieganie jako konkurencję odbierającą mu żonę. Oswojenie się z tym wymagało czasu".

Nawet idealne zgrane pary, zakochane w sobie i bieganiu, rzadko są równie zgodne, gdy przychodzi do ustalenia tempa biegu.

"Mój mąż biega szybciej ode mnie i każde z nas ma swój własny plan treningowy – mówi Iwona Ludwinek-Zarzeka. – Wspólnie trenujemy zwykle w niedzielę, kiedy mamy zaplanowaną wycieczkę biegową. Wtedy spokojnie zwiedzamy miasto, rozmawiamy, cieszymy się z bycia razem. Każde z nas biega o innej porze, aczkolwiek dbamy, by treningi nie uszczuplały czasu spędzonego wspólnie ze sobą. Zwykle omawiamy każdego dnia nasze plany i staramy się dostosowywać je do siebie".

Trzymanie się na siłę razem, gdy co najmniej jedno z pary nie czuje się z tempem komfortowo, może bardziej dzielić niż łączyć. "Szczerze mówiąc, nawet jeśli moglibyśmy zostawiać dzieci same w domu, to pewnie nieczęsto trenowalibyśmy razem – mówi Ola Powiertowska. – Przede wszystkim ze względu na tempo biegu: ja jestem dużo wolniejsza od męża. Czasem zdarza nam się biegać razem. Wówczas robimy sobie wspólnie długie wybieganie: ja biegnę trochę szybciej niż normalnie, wchodzę w drugi zakres, a Adam trochę wolniej, czyli w głębokim tlenie.

Raczej traktujemy to towarzysko niż jako solidny trening, bo wspólnie ani on, ani ja nie możemy trenować zgodnie z wcześniejszym planem. Czasem wybieramy się także na wspólny trening razem z dziećmi – starsze jadą na rowerach, najmłodsze siedzi w wózku. Jest fajnie, bo aktywnie spędzamy czas całą rodziną. Ale nie tak powinien wyglądać profesjonalny trening: dużo przy tym zamieszania, przygotowań, no i nie ma mowy o interwałach, podbiegach i trzymaniu tempa".

Bieg w rytmie serca

Zgrzyty pojawiają się, kiedy wolniejsza strona obawia się, że wstrzymuje drugą – szybsza połówka nie chce zamęczyć wolniejszej.

"Był sobie jeden luzacki półmaraton Świętych Mikołajów w Toruniu, który mój mąż postanowił pobiec sobie towarzysko ze mną – wspomina z przekąsem Ola. – Oznaczało to, że ja dawałam z siebie wszystko, a mój mąż biegł sobie zadowolony, cały czas w tlenie, rozśmieszał mnie, zagadywał, a ponieważ ja nie byłam zbyt rozmowna, to podrywał zmarznięte wolontariuszki i policjantki po drodze.

Trochę mnie wkurzał: dobrze, że przynajmniej nie próbował mnie dopingować jak »silniejszy« partner z pary mijanej przez nas przed metą. Po partnerce widać było, że ma ochotę go zabić".

Tym, którzy nie mają tyle dystansu i cierpliwości, co żona Adama, pomóc może wcześniejsze przegadanie sprawy z partnerem. Chodzi o znalezienie odpowiedzi na pytanie: po co biegacie razem? Żeby spędzić wspólnie czas, czy raczej zrealizować swój trening? Jeżeli celem jest coś więcej niż poprawa życiówki, jak np. umocnienie związku, konieczne jest odstawienie w czasie biegu ambicji i rywalizacji na bok.

"W zeszłym roku wystartowaliśmy wspólnie w Biegu Rzeźnika – wspomina Iwona Ludwinek-Zarzeka. – Bałam się, że będę wlokła się za mężem, będąc dla niego kulą u nogi. Jak się okazało, nie mogłam wymarzyć sobie lepszego partnera! W chwilach, kiedy brakowało mi sił, podnosił mnie na duchu i cierpliwie motywował do dalszej drogi".

Kiedy już zadbacie o swój związek, jednocześnie nie zapominajcie, by pielęgnować swoje oddzielne potrzeby i umożliwiać rozwój indywidualny (czyli czasem po prostu treningi we własnym tempie). Ważne, by nawet biegając osobno, wspierać się nawzajem.

"Mąż w zeszłym roku złamał »trójkę« w maratonie, ja walczę o 3:40 – mówi Iwona. – Staramy się startować w tych samych imprezach biegowych. Na trasie myślimy o sobie wzajemnie i kibicujemy. Mąż zwykle czeka na mnie na mecie, a ja biegnę z myślą o tym, że zaraz go zobaczę".

Bo nie jest ważne, czy biegniecie obok siebie tylko duchem, a ciałem w przeciwnych kierunkach. Przy odrobinie dobrej woli będziecie biegać razem długo i szczęśliwie.

Zobacz także:

I biegali długi i szczęśliwie...

Zobaczcie, co robić, żebyście wspólnie treningi i starty dostarczały wam obojgu wyłącznie pozytywnych emocji i efektów.

  • Nie udawaj. Za szybkie tempo, a może biegniecie ciut za wolno? Powiedz to głośno! Być może chcecie tego samego, ale każde z Was boi się do tego przyznać.

  • Mów za siebie. Staraj się nie mówić: "Biegniesz za szybko", powiedz raczej: "Muszę zwolnić". Chodzi o to, żeby umieć wyrażać to, czego sami doświadczamy, a nie oceniać partnera.

  • Nie bądź trenerem. Udzielanie rad, o które nikt Cię nie prosił, rzadko prowadzi do wdrażania ich w życie – częściej powoduje spięcia lub zażenowanie. Bezpieczniej trzymać język za zębami, chyba że partner sam poprosi o radę. Wtedy będzie za nią wdzięczny.

  • Zachowaj żale na później. Gdy tętno i adrenalina rosną, nie jest to właściwy moment na wynurzenia. Emocjonalne rozmowy lepiej zostawić na spokojniejszą chwilę, bo organizm pod wpływem wysiłku zaczyna odpowiadać podobnie jak podczas reakcji obronnej: walką lub ucieczką. Przecież nie chcesz, by Wasza ważna rozmowa tym się zakończyła.

  • Ugryź się w język. Wydaje Ci się, że skoro tak dobrze się znacie i jesteście sobie tak bliscy, to możesz swojej połówce powiedzieć wszystko. Pamiętaj, że nawet miłość nie znieczula całkowicie – Twoje słowa mogą zaboleć. Bądź dla swojej bratniej duszy tak uprzejmy, jak wobec obcego. Do innego biegacza nie wypalisz z grubej rury, że rusza się jak słoń, prawda?

  • Trzymaj się reguł. Ustalcie, czy trenujecie razem, czy trzymacie jedno tempo, i co, gdy któreś z Was ma gorszy moment. Znając zasady, nikt nie będzie się wahał, czy pobiec szybciej drugą połowę maratonu i nikt nie będzie nikogo wstrzymywał.

  • Miej swój czas. Dla zdrowia psychicznego i własnego rozwoju dobrze czasem po prostu robić swoje. Możecie razem trenować na jednej pętli, ale co jakiś czas rozdzielcie się, by pobiec własnym tempem.

Coś Ty powiedział(a)?!

Zrozum sposób myślenia partnera/ partnerki, by uniknąć na trasie niepotrzebnych nieporozumień.

 

Ona mówi:

Ma na myśli:

On słyszy:

"Wszystko OK?"

"Kocham Cię. Chcę, żebyś wiedział, że nie jesteś sam i że mi zależy"

"Widzę, że się męczysz. Ewidentnie słabniesz"

Rozwiązanie: Nie pytaj. Przed startem rzuć coś w stylu: "Powiedz mi, proszę, jeśli coś będzie nie tak".

On mówi:

Ma na myśli:

Ona słyszy:

Absolutnie nic – milczy od startu do mety

Nic. Skupia się na biegu albo analizuje wczorajszy mecz polskiej reprezentacji.

Niepokojącą ciszę, która od razu nasuwa oczywiste pytanie: "Dlaczego on jest taki zły? Przecież jak biegam ze znajomymi, to cały czas gadamy"

 

Rozwiązanie: Jeżeli Twój partner nie jest gadatliwy, nie zmuszaj go (lub jej) do rozmowy. Jeżeli nie lubisz ciszy, biegaj z muzyką lub audiobookiem w słuchawkach.

 

On/ona mówi:

Ma na myśli:

On/ona słyszy:

"Nie czekaj na mnie, biegnij"

"Naprawdę, biegnij swoim tempem. Nie chcę Cię wstrzymywać. Bez problemu pobiegnę solo zamiast zadręczać się, że Cię stopuję"

"Wiem, męczysz się ze mną, ale nie porzucaj mnie tu"

 

Rozwiązanie: Zdecydujcie przed biegiem, co będzie, gdy jedno z Was osłabnie albo drugie poczuje moc.

 

On mówi:

Ma na myśli:

Ona słyszy:

"Pobiegam dziś z kumplami"

"Nie chcę wybierać między moimi celami biegowymi a naszym związkiem"

"Porzucam Cię, nie lubię Cię"

 

Rozwiązanie: Trenujcie osobno, ale raz w tygodniu wybierzcie się na wspólną wycieczkę biegową.

RW 03/2014

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij