[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.6

Dlaczego kocham bieganie trailowe?

Trail jest jak narkotyk - raz zbiegniesz z równej asfaltowej drogi na wyboistą ścieżkę w górach lub lesie i już nie będziesz chcieć na nią wrócić. Czworo biegaczy opowiada RW, za co kochają przełaje i góry, i radzi, jak trenować w terenie.

fot. Warren Goldswain 2012/shutterstock.com

To z reguły jest miłość od pierwszego biegu. Rozkochujesz się w pokonywaniu leśnych duktów czy górskich ścieżek, nawet jeśli wymaga to upaprania się w błocie albo wyplucia płuc na podbiegach. Po czymś takim Twój związek z biegami ulicznymi ma marne szanse na przetrwanie.

Tomasz Dębiec, kolarz górski (i autor artykułu)

Bieganie nigdy mnie nie pociągało w sposób szczególny, choć uważałem się niemal od zawsze za człowieka aktywnego. Teraz mnie fascynuje... ale bieganie po górach i w dzikim terenie! Wszystko przez paskudną pogodę na przełomie zimy i wiosny, z jaką przyszło mi się borykać w okolicy, w której mieszkam.

Jako fanatyk jazdy na rowerze po karkołomnych, górskich szlakach chciałem przez rozpoczynającym się sezonem podbudować nadwątlone siły i dojść do formy, jaka dałaby mi swobodę uprawiania swojej pasji. Można by pomyśleć, że nic prostszego! Wystarczy wsiąść na rower i jeździć... Zgadza się, ale kiedy leśne ścieżki i drogi zamieniają się w błotniste odcinki specjalne, półgodzinna przejażdżka w terenie zamienia rower i rowerzystę w bagienne monstrum. Ubrania stawały się takim rezerwuarem wody, gliny i leśnej ściółki, że można by je po wycieczce wkładać prosto do doniczek i sadzić w nich kwiatki, jak na żyznej próchnicy.

Kolarze podczas takiej pogody robią dwie rzeczy - kończą ze swoją pasją albo przesiadają się na trenażer ustawiony w przytulnym pokoju i - kręcąc pedałami - oglądają telewizję. Jako że nie mam telewizora, a rozstanie się z rowerem górskim nie wchodzi w rachubę, musiało się znaleźć inne rozwiązanie.

Nigdy nie jest tak samo

"Może sobie pobiegam?" - zaświtała mi w głowie oczywista oczywistość. Jestem szczęściarzem, bo teren, jaki mam do dyspozycji, zaczynający się właściwie od progu domu, prezentuje się świetnie. Po przebiegnięciu stu metrów po wąskim pasku asfaltowej, wiejskiej dróżki wkraczam w niemal dziki teren. Następne kilkaset metrów prowadzi mnie polny double-track z miło chrzęszczącym pod stopami szutrem. Potem wita mnie prawdziwy zielony tunel, jaki tworzą gęste korony grabów. Ale przygoda zaczyna się dopiero za nim.

Mam kilka leśnych tras. Wszystkie fajne, czasami urozmaicone polanami. Jak większość z nas nie mam za dużo czasu na bieganie, dlatego ośmiokilometrowa pętla, jaką zwykle pokonuję w niecałe 40 minut, jest w sam raz "na co dzień". Paleta wrażeń, jakich dostarcza mi ta niedługa przecież przebieżka, jest szeroka i angażująca wszystkie zmysły, a wciągająca przy tym jak narkotyk.

Chyba najważniejsze jest podłoże. Zmienne nie tylko na długości trasy, ale też w czasie. Inaczej biega się, kiedy jest sucho, zupełnie inaczej tuż po deszczu. Na wiosnę, nawet na ledwie widocznych ścieżkach prowadzących łąkami, nie było traw. W lecie na tej samej trasie źdźbła łaskoczą po nogach i rękach. Przez niektóre leśne polany można biegać tylko wiosną, bo później zarastają w takim stopniu, że trzeba by mieć ze sobą kosiarkę, by się przez nie przedrzeć.

REKLAMA

REKLAMA

Paleta wrażeń, jakich dostarcza mi przebieżka na mojej 8-kilometrowej, trailowej pętli, jest szeroka i angażująca wszystkie zmysły, a wciągająca przy tym jak narkotyk - mówi kolarz górski Tomasz Dębiec. (fot. RW)

Pod stopami mam wiele rodzajów nawierzchni: szuter, miękka ściółka, trawa, wszystkie odmiany błota, twarda glina, rozkopana przez dziki ziemia. Przemieszczając się w tak urozmaiconym terenie, nie sposób się nudzić, ale też nie można zapominać o tym, że nie biegnie się po równej drodze. Trzeba być uważnym, wtedy kontuzja się nie przydarzy.

Jako że mój biegowy poligon to teren Jury, czyli wyżynny, dodatkowe atrakcje są tu zapewnione. Podbiegi nie są wielokilometrowe, ale bywają bardzo strome i trzeba uważać, żeby na ich szczycie nie wyzionąć ducha. Nie ma nic gorszego niż chcieć szybko mieć za sobą stromy odcinek. Efekt jest taki, że potem trudno dojść do siebie i wrócić do domu, biegnąc.

Do lasu nie warto zakładać słuchawek, nawet z ulubioną muzyką. W ten sposób pozbawiamy się możliwości odbierania dodatkowych bodźców dźwiękowych, które też stanowią o atrakcyjności tej pasji. Nierzadko mam okazję widzieć czmychające zwierzęta: sarny, dziki, kuny, a nawet jelenie. Lisa, jak podejrzewam ciągle tego samego, spotykam dość regularnie w tym samym miejscu, jeśli tylko biegnę o określonej godzinie. Wydaje mi się, że nawet się oswoiliśmy ze sobą - tylko czekać, aż rudzielec zaprosi mnie na kawę do swojej nory.

Forma w górę!

Moje bieganie w terenie miało być tylko środkiem do utrzymania niezłej formy i oszczędzeniem sobie codziennego mycia roweru. Nieoczekiwanie i dość szybko stało się kolejnym sportem, który po prostu lubię uprawiać. Jednocześnie wiem, z wcześniejszych prób, że bieganie po płaskim i po asfalcie raczej nie jest w stanie mnie zafascynować. To zupełnie inne doświadczenie, bez przygodowego pierwiastka.

W bieganiu po górach czy w urozmaiconym, wyżynnym terenie, dane ze stopera i pulsometru nie są tak ważne. Zresztą nie tak łatwo można je porównać, bo warunki na tej samej trasie będą inne wiosną i latem - w zależności od panującej aury i od tego, z jaką pogodą mieliśmy do czynienia kilka dni wstecz. Urwanie 3 minut na leśnej, urozmaiconej ścieżce o długości kilku kilometrów równie dobrze może oznaczać poprawę formy, co korzystny kierunek wiatru, albo przyjazny dla naszych stóp stan podłoża. Inaczej rzecz ujmując - analiza czasu może nam dać tylko orientacyjne odniesienie do poprzednich wyników.

A co stało się z moją formą? Bieganie pomogło wyraźnie w kontekście sprawności jazdy na rowerze. Największe znaczenie miało to, że trening stał się bardziej urozmaicony i systematyczny. Dawniej, kiedy miałem mało czasu na jazdę albo było bardzo mokro, rezygnowałem z wyjścia na zewnątrz. Teraz mogę pobiec do lasu na 40 minut i dać sobie ostro w kość. Bieganie to moje odkrycie sezonu.

REKLAMA

Bieganie po górach, choć zapewnia spektakularne widoki i naprawdę mocne wrażenia, niesie ze sobą szereg niebezpieczeństw, z których niesprzyjająca i zmienna aura jest jedną z groźniejszych - ostrzega skialpinistka Magda Derezińska-Osiecka. (fot. RW)

Izabela Zatorska, biegaczka trailowa

Biegi górskie to też prawdziwa i ostra rywalizacja. W ostatnich latach ilość zawodów, jakie rozgrywane są tylko w naszym kraju, znacząco wzrosła i jeśli ktoś zapragnie się ścigać, bez problemu znajdzie coś dla siebie. Mamy maratony w górach i krótsze biegi w stylu alpejskim, polegające po prostu na wbiegnięciu na dużą górę. Im wyższa, tym lepiej. W Polsce są zawody między innymi na Kasprowym Wierchu, Pilsku czy Skrzycznem. Iza Zatorska, jedna z najbardziej utytułowanych zawodniczek na świecie, mimo swoich 49 lat nadal jest w ścisłej czołówce biegaczek trailowych.

"Nie jest powiedziane, że ktoś dobry w biegach płaskich będzie miał podobne wyniki w górach. To inna dyscyplina, którą trzeba lubić i mieć to "coś", co pozwala na sprawdzenie się w tych trudnych warunkach" - opowiada Iza, która wyjątkowo dobrze odnalazła się w tej dyscyplinie, m.in. kilkukrotnie zdobywając Puchar Świata. Wie, co mówi, bo z sukcesami startowała również w biegach płaskich.

Ściganie na wyższym poziomie

Jak wygląda profesjonalny trening biegacza górskiego? "To zależy od fazy sezonu. Na początku trzeba zbudować bazę, czyli ładujemy akumulatory, biegamy dużo kilometrów, nie forsując tempa. Od czasu do czasu można też wrzucić siłownię" - tłumaczy Zatorska.

W momencie gdy zaczynasz zbliżać się do sezonu, przychodzi czas na trening mniej ogólny, a skierowany specjalnie na elementy, które dotyczą biegów górskich. "Robimy więcej siły biegowej. Jestem zwolenniczką budowania tego elementu bez siłowni, w terenie czy w górach robiąc dłuższe i krótsze podbiegi lub wieloskoki" - radzi Iza. 

Siła jest cechą prawdziwego "górala". "Zwykły" biegacz na podobnym poziomie będzie szybszy od niego na płaskich odcinkach, ale kiedy zaczyna się ostry podbieg, te braki będą rekompensowane właśnie siłą. Nie oznacza to, że należy opuszczać trenowanie elementów szybkościowych. Przeciwnie. 

"Trening musi też być przeplatany elementami szybkościowymi, czyli jak najwięcej rytmów po długich treningach czy właśnie podbiegach, od czasu do czasu interwał minutowy. To wszystko pozwala nam na osiągnięcie wyższego poziomu" - dodaje nasza mistrzyni.

Zaznacza jednocześnie, że różnice w treningu między biegami płaskimi i górskimi nie są aż tak kolosalne. Ona przeskoczyła z bieżni i asfaltu w trudniejszy teren dość sprawnie i, jak podkreśla, dobre wyniki w górach jej czy innych zawodników to kwestia nie tylko odpowiednich ćwiczeń. Góry trzeba czuć i odnaleźć tę technikę, która jest potrzebna do sprawnego zdobywania szczytów.

REKLAMA

REKLAMA

Nie jest powiedziane, że ktoś dobry w biegach płaskich będzie miał podobne wyniki w górach. To inna dyscyplina, którą trzeba lubić i mieć to coś, co pozwala na sprawdzenie się w tych trudnych warunkach - mówi biegaczka trailowa Iza Zatorska. (fot. RW)

Z górki na pazurki

"Biegamy raczej krótkim krokiem, na lekko ugiętych nogach, w pozycji - można tak to określić - półsiedzącej, kiedy jest długi podbieg. Inaczej niż na bieżni czy asfalcie, nie biegamy ze śródstopia, ale z całej stopy" - wylicza Iza Zatorska.

Chcąc szybko przemieścić się w dół, też trzeba pamiętać o odpowiedniej technice. Kiedy teren przed nami daje nura i robi się stromo, nie można sobie pozwolić na żywiołowe zbieganie na łeb, na szyję. Przyjmujemy wtedy pozycję jakby w małym przysiadzie i pracujemy samymi tylko podudziami, ale za to bardzo szybko. Od kiedy Iza Zatorska pokazała mi ten "patent", zawsze go stosuję i jest superskuteczny na stromiznach.

Góry to pożeracze energii, dlatego każdy ruch musi być wyważony i przemyślany. Znajomość własnych możliwości i terenu są kluczowe, by ukończyć zawody czy biegową wycieczkę po górach. Jest takie powiedzenie w odniesieniu do biegów górskich - im wolniej zaczniesz, tym szybciej skończysz. Do osiągania najlepszych wyników nie są konieczne niebotyczne góry wyrastające tuż za progiem domu. Iza Zatorska mieszka w niepozornym Beskidzie Niskim i przede wszystkim tam trenuje.

Magdalena Derezińska-Osiecka, skialpinistka

Biegi górskie budzą zainteresowanie ludzi z różnych środowisk. Trafiają tu ci, którzy trenują, czy też trenowali, biegi płaskie, kolarze górscy oraz skialpiniści, czyli narciarze wysokogórscy, którzy też mają swoje zawody, i w których bardzo ważna jest wytrzymałość. W doskonały sposób łączy te dwie dyscypliny Magdalena Derezińska-Osiecka. Jest w komfortowej sytuacji, bo mieszka w Zakopanem. Pod bokiem ma Tatry, a więc jedyny skrawek Polski o wysokogórskim charakterze.

"Bieganie po górach tego typu, choć zapewnia spektakularne widoki i naprawdę mocne wrażenia, niesie ze sobą szereg niebezpieczeństw, z których niesprzyjająca i zmienna aura jest jedną z groźniejszych, a przy tym dość często lekceważonych. Biegnąc na główną grań Tatr, przykładowo na Czerwone Wierchy, można być niemal pewnym, że trzeba będzie założyć cienką kurtkę. W ciągu całego roku jest zaledwie kilka wyjątkowo ciepłych dni, że można się w takich miejscach obyć bez dodatkowego okrycia" - tłumaczy Magda.

Obecnie kurtki nie przeszkadzają w dynamicznym przemieszczaniu się w trudnym terenie. Możemy wybierać spośród bardzo lekkich modeli czołowych firm outdoorowych, np. wyposażonych w membranę Gore-Tex Paclite. Nie musimy nawet zabierać plecaka, by ją włożyć.

"Lekka kurtka przewiązana w pasie praktycznie nie przeszkadza w biegu,a wiele modeli po spakowaniu można przypiąć do paska" - mówi biegaczka. Na dłuższe wycieczki w góry warto zabrać mały, dobrze przylegający do ciała plecak, do którego można zamontować camelbak z piciem oraz wrzucić drobiazgi typu telefon, coś do przegryzienia czy kurtkę właśnie.

REKLAMA

Póki co środowisko biegaczy trailowych nie jest duże, prawie wszyscy się znają. Jest bardzo dobra, luźna atmosfera, która nie wyklucza jednak rywalizacji - mówi Lucek Chorąży, który specjalizuje się w górskich biegach długodystansowych. (fot. RW)

Oszczędzaj roboty GOPR

Magda Derezińska-Osiecka jako przewodnik tatrzański uczulona jest na kwestie bezpieczeństwa w górach. "Zawsze ze sobą bierzemy telefon komórkowy, dzięki któremu wezwiemy pomoc w razie potrzeby, informujemy kogoś o planowanej trasie biegu, a przed wyjściem w góry sprawdzamy prognozę pogody w Internecie" - wyłuszcza żelazne zasady znakomita skialpinistka.

Tatry, choć niebezpieczne, po stokroć są warte tego, by w nich biegać. Piękna, widokowa trasa prowadzi przez wspomniane wyżej Czerwone Wierchy. Docieramy tam na wysokość ponad 2 tys. m n.p.m. i przez kilka kilometrów możemy przemieszczać się lekko falującym terenem z kapitalnymi widokami. Łatwiejszy bieg możemy sobie zafundować tatrzańskimi dolinami - Chochołowską czy Kościeliską; da się je też połączyć w jedną atrakcyjną wycieczkę.

Bieganie po szlakach Tatr Wysokich to już nieco inna bajka. Tam mieszają się elementy typowego biegania z marszem czy nawet wspinaczką. Te atrakcje lepiej zostawić sobie, kiedy nabędziesz górskiego doświadczenia. Magda być może już tej jesieni otworzy szkołę biegania górskiego. Wszelkich informacji będzie można szukać na stronie www.tatrarunning.pl.

Lucek Chorąży, specjalista od biegów górskich

Często, mimo nawału pracy, po prostu musimy pobiegać. Lucek Chorąży jest tego dobitnym przykładem. Wraca do domu późnym popołudniem albo wieczorem, a i tak codziennie zalicza syty trening. To góral z Beskidu Makowskiego i zawodnik z aspiracjami do bycia w czubie tabeli podczas maratonów górskich.

"Krótsze biegi w stylu alpejskim mi nie leżą" - tłumaczy swoje dziesiąte miejsce podczas biegu na Skrzyczne w Szczyrku. Ale już na Maratonie Karkonoskim zajął bardzo wysokie, czwarte miejsce. To nic, że jest podobno najgorsze z możliwych dla sportowca. Lucek postawił sobie za cel, by być w pierwszej piątce, i mu się to udało.

Jak sam przyznaje, nie ma wiedzy na temat profesjonalnego treningu i takiego raczej nie stosuje. Po prostu biega w terenie, który oferuje wspaniałe możliwości już od progu jego domu. Beskid Makowski nie jest trudny - to raczej łagodne góry, ale pozwalają na przyzwoite przygotowanie. "Planuję robić teraz stukilometrowe marszobiegi, od swojego domu na Pasmo Jałowieckie i Babią Górę" - zdradza biegacz z Beskidów.

W zeszłym roku zaliczył trekkingową eskapadę w Kaukaz na terenie Gruzji. Na tego typu wyprawach, kiedy na grzbiecie masz plecak ważący nierzadko 30 kg, raczej nie ma mowy o bieganiu. Forma jednak rośnie. "Wyraźnie przybyło mi siły. Marsze z ciężkim »garbem« zrobiły swoje. Tylko podczas zbiegania miałem problem ze skurczami: akurat na ten element chodzenie z plecakiem mi nie pomogło" - tłumaczy Lucek.

REKLAMA

REKLAMA

Mój rozmówca chwali sobie klimat zawodów w biegach górskich. "Póki co środowisko nie jest duże, prawie wszyscy się znają. Jest bardzo dobra, luźna atmosfera, która nie wyklucza rywalizacji" - opowiada.

W Polsce każdy znajdzie coś dla siebie. W Bieszczadach wspaniałe single-tracki przez bajeczne połoniny, w Beskidzie Niskim możemy biegać przez kilka dni, nie spotykając żywej duszy, Gorce oferują dawne hale pasterskie z unikatowym klimatem, Góry Izerskie kamieniste szlaki i wygodne drogi szutrowe oplatające to pasmo gęstą pajęczyną. Tatry? Wysokie, piękne, wbrew pozorom bardzo różnorodne. Łatwiejsze, ale też atrakcyjne tereny znajdziemy na Pogórzach: Karpackim i Sudeckim, oraz na Jurze i Roztoczu. Nic tylko ruszać w trasę. Ale uważaj! Spróbujesz raz i Twoje serce już nie będzie wolne.

Trasy trailowe w Polsce

To, oczywiście, nie są wszystkie tereny do biegania przełajów i po górach, bo ścieżki trailowe znaleźć można nawet w centrum miasta, ale jeśli chcesz połączyć pożyteczne (trening w terenie) z przyjemnym (podziwianie krajobrazów), koniecznie wybierz się w te miejsca:

  • Bieszczady: Tarnica z Wołosatego albo z Ustrzyk Górnych, czerwony szlak przez Połoninę Wetlińską i Połoninę Caryńską.

  • Beskid Niski: Cergowa z Dukli, pętla z Rymanowej-Zdroju przez Przymiarki do Lubatowej, powrót czerwonym szlakiem przez Iwonicz-Zdrój.

  • Beskid Żywiecki: Babia Góra z Zawoni przez Mosorny Groń i przełęcz Krowiarki.

  • Tatry: Czerwone Wierchy z Hali Kondrackiej.

  • Góry Izerskie: Stóg Izerski i Hala Izerska ze Świeradowa-Zdroju.

BHP biegania trailowego

Na bieg w teren wysokogórski zabieramy:

  1. lekką kurtkę, najlepiej z membraną typu Gore-Tex Paclite

  2. telefon komórkowy z naładowaną do maksimum baterią, by w razie potrzeby wezwać pomoc

  3. nakrycie głowy w postaci lekkiej chusty typu Buff lub czapki (latem dobrze spisze się również lekki kapelusz)

  4. na długie wycieczki koniecznie zabierz ze sobą plecak z camelbakiem.

Ponadto przed wyjściem na trasę należy pamiętać o:

  1. sprawdzeniu prognozy pogody - najlepiej w internecie - tuż przed wyruszeniem w trasę

  2. poinformowaniu kogoś o planowanej trasie biegu i przybliżonym czasie powrotu

  3. zasadzie, że lepiej iść niż biec, kiedy dopadnie nas deszcz (łatwo wtedy o kontuzję).

Garść porad treningowych, ćwiczeń wzmacniających oraz wielu innych przydatnych informacji, które pozwolą Ci gładko wejść w świat biegania przełajowego i górskiego znajdziesz w tych artykułach:

RW 09/2011

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij