Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Cukier w szachu [LIST CZYTELNICZKI]

Cukier mi nie podskoczy! – napisała do nas Olga, opowiadając przy tym że biegać zaczęła… w zasadzie w szpitalu. Pobyt w ośrodku zdrowia dosłownie zmienił jej życie – poznała tam ludzi, którzy pokazali jej, jak trenować z cukrzycą.

Cukier w szachu [LIST CZYTELNICZKI] fot. shutterstock.com

Zaczęłam biegać w sierpniu 2015 roku. Wcześniej unikałam jakiegokolwiek wysiłku fizycznego. Dlaczego? Przez niewiedzę. Od 1996 roku choruję na cukrzycę typu 1, jestem na terapii insulinowej, bo moja trzustka nie działa. Wcześniej każdy wysiłek, nawet najmniejszy, kończył się dla mnie hipoglikemią, czyli spadkiem cukru.

Nikt nie potrafił mi wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. W maju zeszłego roku dałam się „położyć” do szpitala na tzw. tydzień pompowy. „Pompowy”, ponieważ na oddziale, oprócz świeżaków, znajdowali się tylko diabetycy leczeni za pomocą pompy insulinowej. Podczas codziennych rozmów na szkoleniach dowiedziałam się w końcu, jak zabrać się za sport, mając cukrzycę. To był ten moment!

Podjęłam decyzję, że będę trenować. Okazało się, że po dobrym przygotowaniu się (odpowiedni posiłek, odpowiednia dawka insuliny, zmniejszenie wcześniejszej dawki bazowej itd.) mogę przenosić góry! W międzyczasie zaliczyłam kontuzję, jednak to mnie nie zniechęciło. Nie biegam połówek, maratonów czy ultra jak większość osób, które Was czytają. W moim tempie powoli zwiększam dystans. Mam pasję i cukier mi nie podskoczy!

RW 05/2016

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij