Czy kobiety mogą być szybsze od mężczyzn?

Dziś kobiety biegają dłuższe niż kiedykolwiek dystanse. I robią to coraz szybciej. Bijąc rekord świata w maratonie z czasem 2:15.25, Paula Radcliffe sprawiła, że różnica biegacz – biegaczka stała się mniejsza niż kiedykolwiek w historii. Czy kobiety mają szansę dogonić, a może nawet przegonić mężczyzn?

Czy kobiety mogą być szybsze od mężczyzn? Thomas Fuchs
rys. Thomas Fuchs

Na całym świecie coraz więcej kobiet biega maratony. I coraz częściej panie są lepsze od mężczyzn. To sprawia, że zadajemy sobie pytanie: czy kobiety są w stanie biegać równie szybko jak faceci? A może nawet szybciej od nich?

Ta debata wcale nie jest nowa. Rozpoczęła się już w latach 60. XX wieku, kiedy zauważono, że pionierki biegów maratońskich często kończyły je z uśmiechem na ustach. Mężczyźni wpadali na metę wyczerpani, sapiący i z wyplutymi płucami, podczas gdy rozpromienione zawodniczki machały do otaczających je tłumów.

W roku 1977 w biegu na dystansie 100 mil Natalie Cullimore zajęła drugie miejsce wśród wszystkich, którzy ukończyli ten bieg. Jej czas był czwartym wynikiem w historii takich biegów, uzyskanym przez Amerykanów obu płci. Nic dziwnego, że po takim osiągnięciu zaczęły się dywagacje na temat wytrzymałości kobiet i ich biegowego ducha walki. Czy płeć piękna jest silniejsza emocjonalnie i bardziej zdeterminowana od tej brzydkiej?

W latach 90. ubiegłego stulecia postanowiono przetestować tę teorię. Redakcja amerykańskiej edycji Runner’s World rozesłała do swoich czytelników ponad 5000 e-maili, zadając 3 proste pytania: 1. Jakiej jesteś płci?, 2. Jaki jest Twój czas na 5 km? 3. Jaki jest Twój czas w maratonie?

Odpowiedziało 2296 osób, w tym 1707 mężczyzn i 589 kobiet. Okazało się, że mężczyźni pokonywali maraton w czasie, który był 10,71 raza dłuższy niż ich rekordy na 5 km. Kobiety biegały królewski dystans 10,45 raza dłużej. Jednym słowem: panie nie tracą tak na swojej szybkości, jak panowie. Wydawałoby się więc, że mają lepszą wytrzymałość.

Ale ankiety to tylko statystyki, a – jak mawiał Mark Twain – są kłamstwa, duże kłamstwa i statystyki. Dane z ankiety nie mówią tak naprawdę nic konkretnego. Może po prostu poziom testosteronu pozwala facetom szybciej startować, ale trudniej im finiszować w podobnym tempie? Nie dowodzi to jednak, że kobiety są od nich wytrzymalsze.

Wytrzymała płeć?

Teoria o lepszej wytrzymałości kobiet święciła triumfy w roku 1992, kiedy to na łamach magazynu „Nature” opublikowano raport, z którego wynikało, że do 1998 roku kobiety będą szybsze w maratonie niż mężczyźni. Było wręcz odwrotnie, bo w 1998 r. różnica w najlepszym czasie maratonu w wykonaniu pań i panów zwiększyła się z 14 min 16 s do 14 min 42 s.

Zaraz, zaraz! Jak to się stało, że przez całe lata dziewięćdziesiąte kobiety traciły w tym wyścigu płci? Otóż, w 1989 roku wprowadzono po raz pierwszy testy antydopingowe. Upadek muru berlińskiego i Związku Radzieckiego sprawiły, że propagandowa rola sportu w krajach „demokracji ludowej” straciła na znaczeniu i zorganizowany, sterowany przez państwo system dopingowy przestał działać. A bez takiego wsparcia i olbrzymich pieniędzy trudniej bezkarnie zażywać sterydy. Ich wpływ na organizmy kobiece jest większy niż na męskie, bo z definicji nie produkują one takich ilości testosteronu, jak faceci.

Na szczęście nastała nowa era, a panie są znowu coraz szybsze i nadganiają zgubione lata. Dziś rekord Pauli Radcliffe jest tylko o 11 minut i 26 sekund gorszy od wyniku Haile Gebrselassie. Czy to oznacza, że kobiety dogonią w końcu mężczyzn, szczególnie w biegach długodystansowych? Odpowiedź brzmi: NIE!

Przez lata do obrony tej tezy próbowano wykorzystywać dwa pola: fizjologiczne i psychologiczne, i za każdym razem teoretycznie sensowne argumenty nie wytrzymywały próby czasu.

Zacznijmy od fizjologii. Wydaje się, że kobiety – mające więcej tkanki tłuszczowej od mężczyzn (prawda) – mogą to lepiej wykorzystywać jako źródło energii przy długotrwałym wysiłku (nieprawda). Badania przeprowadzone przez prof. Marka Tarnopolskiego wskazują, że: a) kobiety tylko nieznacznie lepiej wykorzystują tłuszcze, w dodatku tylko wtedy, gdy nie jedzą nic przed wysiłkiem, b) lepiej spalają cukry proste (żelki i napoje energetyczne), ale c) nie gromadzą tak dobrze zapasów glikogenu jak mężczyźni.

Dodając do siebie a i b, ale odejmując c, otrzymujesz wynik równy... zero. Ten aspekt nie ma wpływu na wyniki. W dodatku panie muszą tę znienawidzoną tkankę tłuszczową udźwignąć; między innymi dlatego mają one mniejszą wydolność aerobową niż płeć brzydka.

Męska fizjologia

Jaką jeszcze bronią kobiety mogą pokonać facetów? Potrzebowałyby do tego albo silniejszych mięśni nóg, by szybciej biegać, albo zwiększonego poziomu hemoglobiny, by szybciej dostarczać tlen do komórek mięśniowych. I trzecia możliwość – panie musiałyby biegać efektywniej niż panowie. Niestety, jak większość z nas wie z własnych obserwacji, to faceci mają silniejsze i większe mięśnie i z reguły wyższy poziom hemoglobiny, a badania nie wykazują specjalnej różnicy w efektywności biegania. Panie znowu są bez szans.

Załóżmy jednak, że kobiety są wytrzymalsze niż mężczyźni. To by sugerowało, że wraz z wydłużaniem dystansu różnice będą coraz mniejsze. Ale ta teza też się nie broni. W biegach lekkoatletycznych na stadionie kobiety są wolniejsze o jakieś 10-11%. W ultramaratonach kobiety przegrywają już o 15% i nie zmieniają tego tak spektakularne wyniki, jak ten Pam Reed, uzyskany w biegu Badwater na dystansie 135 mil, i to dwa lata z rzędu.

Różnice w czasach zwiększają się w miarę wydłużania dystansu. Sprawdziłem to na biegu Sri Chinmoy Transcendence, w którym trzeba pokonać 3100 mil. Tak! 3100 mil, czyli prawie 5000 km. Bieg ten odbywa się od 12 lat w Nowym Jorku. Rekord płci brzydkiej wynosi 42 dni 13:24:30 h. Panie potrzebowały 49 dni 14:30:54 h. Dłuższych biegów nie znalazłem.

Piękne bieganie

Chyba czas skończyć te dywagacje na temat statystyk i różnic między obiema płciami. Przeszliśmy bardzo długą drogę od czasu, kiedy pierwsza kobieta wystartowała w biegu ulicznym w 1960 roku. Najważniejsze jest to, że biega ich coraz więcej. Dla zdrowia, figury, przyjemności. I nie potrzebują wcale przeganiać mężczyzn. Najważniejsze, że już przez samą ich obecność bieganie staje się jeszcze piękniejsze.

RW 03-04/2009

REKLAMA
}