Tajemnica bolącego mięśnia [LIST CZYTELNICZKI]

Trzy miesiące temu wróciłam do regularnego biegania. Pewnego dnia, siedząc w pracy przy biurku, poczułam okropny ból w okolicy prawej nerki. Ból minął po kilku minutach, ale pojawiał się ni stąd, ni zowąd zupełnie niezależnie od wysiłku, pory dnia czy przybieranej pozycji.

Tajemnica bolącego mięśnia [LIST CZYTELNICZKI] shutterstock.com
fot. shutterstock.com

Wszyscy mówili: „To przez bieganie”, „Przetrenowujesz się”, „Skończ z tym wariactwem”, problem jednak w tym, że nie bolało mnie w czasie treningu, a zwyczajnie w ciągu dnia. Trwało to miesiąc. Nie wytrzymałam i wybrałam się na USG. Czyściutko. I tak od lekarza do lekarza. Nic. Udałam się do koleżanki fizjoterapeutki, która po kilku uciskach zapytała: „Czy rozciągasz się przed i po biegu?”.

REKLAMA

Powiem szczerze: myślałam, że spalę się ze wstydu. Nie dlatego, że się nie rozciągam, ale dlatego, że robię to byle jak. Winowajcą okazał się mięsień lędźwiowo-biodrowy. Podczas masażu i ucisków wrócił dokładnie ten sam ból, który czułam wcześniej. Prawie się popłakałam – nie z bólu, a z radości, że ktoś w końcu „to” znalazł. Dzisiaj jestem już po masażach i nakłuciach igłami. Mięsień intensywnie rozciągam i jest w porządku.

Słuchajcie, straciłam kupę kasy, czasu i nerwów. Teraz staram się, by rozciąganie było pełnowartościowym elementem treningu. Rozciągam się, korzystając z pomocy drzew, ławek, barierek i innych biegaczy, którzy pojawiają się w mojej okolicy.

RW 10/2017  

Zobacz również:
Spokojne kilometry, które stanowią ogromną większość Twojego kilometrażu podczas treningów, to fundament planów treningowych biegaczy długodystansowych. Pytanie jednak brzmi: czy przypadkiem nie pokonujesz ich za szybko albo za wolno? Sprawdź, jakie tempo na długie, swobodne wybiegania będzie odpowiednie dla Ciebie, biorąc pod uwagę Twoje cele, doświadczenie oraz pozostałe obciążenia treningowe.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA